Nie rozumiem celebryty Macierewicza

Rozmowa z ŁUCJĄ ŁOPALEWSKĄ-ROZUM,

uczestniczką Powstania Warszawskiego

 

MY21.pl: – Minister Macierewicz…

Łucja Łopalewska-Rozum: – Przepraszam. Dla mnie pan Macierewicz jest zwykłym celebrytą, a nie poważnym politykiem. Kiedy widzę, jak pozuje do zdjęć z telefonem, na którym jest emblemat Polski Walczącej, emblemat, za który setki tysięcy Polaków oddało życie, wiem, że dla tego człowieka nie ma żadnej świętości. Może poza jedną – Lechem Kaczyńskim.

– To chyba przesada…

Jest Pan zbyt młody, aby pamiętać, jak obchodziliśmy rocznice Powstania Warszawskiego przed laty. Zwłaszcza w czasach tzw. komuny, kiedy podobno były one zakazane. Albo na początku lat 90. kiedy już mieliśmy Polskę tzw. wolną. Syreny o 17 i ludzie zamierają w bezruchu. Nikomu do głowy nie przyszło, aby wtedy robić sobie jakieś zdjęcia, jakieś filmiki, tylko po to, aby potem wrzucić je do Internetu i chwalić się: „Widzicie? Byłem i oddałem hołd”. To ja za taki hołd dziękuję. Dawniej było mniej szumy, ale za to zdecydowanie więcej powagi.

DSCN5249Dawniej nikomu do głowy by nie wpadło, aby ktoś przebierał się za „powstańca” i udawał, że walczy. Dla mnie to wcale nie jest pielęgnowanie tradycji i historii. Bo nic nie jest w stanie oddać tragedii tamtych dni. A w ten sposób, wielu młodych ludzi odbiera to, jako spektakl, przedstawienie i ma wrażenie, że właśnie tak Powstanie wyglądało.

Dawniej nikomu nie wpadło do głowy, aby tatuować sobie na plecach znak Polski Walczącej. Albo na koszulkach. On powinien być zastrzeżony, powinien być świętością. Ale skoro świętością nie jest flaga narodowa, ta, pod którą ginęli moi przyjaciele, skoro teraz można tej tej fladze wypisywać co się chce i paradować po mieście, to właściwie czemu ja się dziwię…

– Jak będzie Pani obchodzić rocznicę Powstania Warszawskiego?

– Niech Pan zauważy, że o rocznicy Powstania Warszawskiego mówi się teraz wyłącznie w kontekście naszego sprzeciwu przeciw włączeniu do apelu poległych nazwisk osób, które faktycznie nie miały z nim bezpośredniego związku. Nawet śp. prezydent Kaczorowski. A jak było dwa lata temu. Przygotowania trwały miesiącami. Media trąbiły o tym na okrągło. Miasta w całej Polsce, nie tylko Warszawa, było obwieszone plakatami. Organizowano wiele imprez nie tylko w stolicy. Dlaczego? Bo dwa lata temu była okrągła, 70. Rocznica Powstania. Bo u nas, w Polsce, ważne są tylko rocznice tzw. okrągłe. To boli. Czy 70. jest bardziej ważna od tej 71. czy też 72.?

Ale to dotyczy nie tylko Powstania Warszawskiego. Jaki szum jest w tym roku wokół 1050. rocznicy chrztu Polski? A rok temu? Czy ktoś rok temu zająknął się choćby na ten temat?

A moje obchody? Tym razem będą dość nietypowe. Nie planuję uczestnictwa w żadnych tzw. centralnych obchodach organizowanych przez państwo. To jest taka moja i moich znajomych i przyjaciół forma protestu. Spotkamy się w gronie Powstańców. Niestety, z roku na rok w coraz mniejszym. Powspominamy, pójdziemy na cmentarz, oddamy cześć poległym i zmarłym przyjaciołom, towarzyszom walki i… pewnie potem wrócimy do domów. I będziemy marzyli, aby Najjaśniejszy oświecił rządzących i oddali nam nasze święto.

– Nie za bardzo rozumiem…

– Pan Macierewicz nie jest on dla mnie żadnym ministrem, tym bardziej obrony narodowej, tym najważniejszym od wojska. Nie miał on żadnego prawa ingerować w jakiekolwiek uroczystości upamiętniające historyczne daty naszej współczesnej historii. Nadużył swojej władzy, tylko dlatego, że ma władzę nad wojskiem. Bo w wojsku tak jest; pada rozkaz i się go wykonuje…

– Tak jak w przypadku wybuchu Powstania Warszawskiego…

– Właśnie. Przyszły rozkazy i my, żołnierze Polski Walczącej, te rozkazy po prostu wykonywaliśmy. Nikt się wtedy nie zastanawiał, nie analizował. Rozkaz był i się go wypełniało. To teraz armia mądrali analizuje i dowodzi, że był to błąd, który kosztował życie setek tysięcy cywilów, doprowadził do prawie całkowitego zniszczenia stolicy Polski… Można by tak długo jeszcze wyliczać.

A teraz okazuje się, że dochodzi do tego jeszcze jeden element; gdyby nie Powstanie Warszawskie, oraz wiele innych wydarzeń z naszej historii, nie tak wcale odległej, nie byłoby okazji, aby przypominać, że był kiedyś taki prezydent, który nazywał się Lech Kaczyński. Jakby ktoś bał się, że pamięć o nim w narodzie za chwilę zaginie i trzeba wykorzystywać każdą sytuację, aby przypadkiem tak się nie stało.

– Lech Kaczyński był zwierzchnikiem Sił Zbrojnych…

– To niech sobie Siły Zbrojne czczą jego pamięć czczą. A ogóle, jakim prawem w rocznicę Powstania Warszawskiego, we wszelkie obchody rocznicowe często tragicznych wydarzeń miesza się ktoś, kto nigdy w tych wydarzeniach nie brał udziału?! I tak naprawdę nie ma o nich zielonego pojęcia. Jakim prawem ktoś, kto chwilowo pełni funkcję ministra obrony narodowej, ma cokolwiek na ten temat do powiedzenia?! Jeśli już to mamy od tego Instytut Pamięci Narodowej. Mamy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Nie można do tego stopnia wykorzystywać sytuacji, tylko dlatego, że ma się chwilowo władzę. Jutro może być zupełnie inaczej…

I wie Pan co? Najbardziej mi w tej całej sytuacji żal jest córki Lecha Kaczyńskiego. Nikt nawet nie pochylił się nad jej apelem, aby krzywdy Powstańcom nie wyrządzać. Ja tak to właśnie odczytałam. Mam dla niej za to wielki szacunek…

– Ale przedstawiciele Powstańców zgodzili się na umieszczenie w apelu poległych nazwisk…

– Niech Pan da spokój. Byłam zszokowana, kiedy dowiedziałam się o tym, że w ogóle taka dyrektywa, bo nie propozycja czy sugestia, padła. Nikt się nas, Powstańców, o to nie pytał. Dopiero potem pan Macierewicz łaskawie zaprosił staruszków na swoje gabinety. Już samo to jest dla mnie bulwersujące; ciągać ludzi w podeszłym wieku… A sam nie mógł pojawić się w siedzibie naszego Związku?

– Podobno na tym spotkaniu reprezentanci Powstańców byli w mniejszości?

– No właśnie. I gdyby miał przyjechać do nas, to przecież musiałby wyjaśnić skąd ta świta. I wszyscy by wtedy wiedzieli; to nie Powstańcy godzą się na takie brzmienie apelu poległych, ale jakaś, przepraszam, zbieranina…

– Jest Pani bardzo rozgoryczona…

– Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie mam nic przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. Śp. prezydent, jeszcze jako włodarz Warszawy doprowadził do rozpoczęcia budowy Muzeum Powstania Warszawskiego. W ten sposób przyczynił się utrwalania pamięci tego znaczącego w naszej historii wydarzenia. Ale nie jest to jeszcze powód, aby stawiać go w jednym szeregu z tysiącami tych, którzy za Ojczyznę przelewali własną krew.

W ten sposób deprecjonuje się samo wydarzenie. W ten sposób przyznaje się rację wszystkim krytykom Powstania, którzy uważali i uważają je za błędne, bezsensowne, czy wręcz głupie, idiotyczne. Bo sporo dla władz Polski kwiat młodzi polskiej ginący w czasie zbrojnej walki z okupantem ma taką samą wagę, jak ofiary katastrofy lotniczej, to… Przepraszam, ale ja nawet spokojnie nie mogę o tym myśleć…

– Dziękuję bardzo…

Rozmawiał: JACEK WASILEWSKI