Nareszcie ludobójstwo zamiast rzezi

Pojednanie wcale nie oznacza, że trzeba zapominać o własnej historii. I o krzywdach, których jeden naród doznał od innego. Izraelczycy i Niemcy jakoś nie mają z tym problemu.

Wybaczamy i prosimy o wybaczenie – ileż w tym stwierdzeniu jest hipokryzji. Bo to najpierw mu wybaczamy, a potem prosimy, aby nam wybaczono. Ukraińcy więc, ustami swojego prezydenta, wybaczyli nam odwetowe akcje po Rzezi Wołyńskiej i oczekiwali, że wybaczymy im niewspółmierne w swojej skali ludobójstwo.

Mają rację ci, którzy twierdzą, że określenie jakiejkolwiek zbrodni mianem ludobójstwa ma charakter zdecydowanie polityczny. Może z wyjątkiem holocaustu.

wołyń2Tak jest w przypadku ludobójstwa Ormian dokonanego przez Turków w czasie I wojny światowej, w którym mogło zginąć nawet 1,5 mln osób. Nawet w Wikipedii można przeczytać, że termin Rzeź Ormian dotyczy… ludobójstwa. Ale niepolityczne jest używanie prawdziwego określenia, bo Turcja mogłaby się obrazić. Turcja – druga po USA potęga w NATO, Turcja, która aspiruje do Unii Europejskiej, nie mówiąc już o miliardach dla tego kraju za powstrzymanie napływu uchodźców do Europy. Nie wolno więc mówić o ludobójstwie, choć niektórzy się wyłamują…

Z przyczyn politycznych nikt oficjalnie nie uzna za ludobójstwo wybicie milionów Indian amerykańskich w czasie tzw. podboju Dzikiego Zachodu. Opracowań naukowych jest dość, aby uznać tę zbrodnię za jeszcze większą niż holocaust, ale… Chyba tylko Korea Północna bez żadnego wahania by to zrobiła, ale Pyongyang bardziej interesują sprawy bieżące.

A Ukraina i Polska? Ile można wysłuchiwać, że Bandera, to bohater narodowy. Ile razy można być poniżanym, jak choćby prezydent Komorowski, i dowiadywać się, że po miłych słówkach, wybrańcy ukraińskiego narodu gloryfikują UPA. Ile można razy przeciwstawiać się próbom rajdów dla upamiętnienia „szlaku bojowego” morderców. Ile razy można odpowiadać na hasła, że „przemyśl” powinien być Ukraiński.

Wymordowania ponad 100 tys. ludności cywilnej tylko dlatego, że była narodowości polskiej i pacyfikowania przez oddziały Armii Krajowej wiosek podejrzanych o przetrzymywanie i pomoc siepaczom z UPA nie można nawet porównywać. To tak jakby stawiać znak równości między holocaustem a zabiciem przez Polaków kilkudziesięciu Żydów w lokalnych pogromach.

Niemcy i Izraelczycy nie mają problemu z pojednaniem. To Niemcy mają cały czas w pamięci, czego dokonali ich rodacy przed ponad 70 laty. I cały czas czują się winni. Ale nie waży to na stosunkach obu krajów. Izrael wcale tej sytuacji nie wykorzystuje.

Tylko od mądrości Ukraińców, a właściwie ich nacjonalistycznych polityków, zależeć będzie, ile będą chcieli stracić na nieuznawaniu tego jednego słowa: ludobójstwo. „Stracić”, gdyż są w o wiele gorszej sytuacji. I jakakolwiek pogorszenie relacji w Warszawą, może tylko im zaszkodzić. I setkom tysięcy ich rodaków, którzy w Polsce pracują, którzy w Polsce chcą żyć.

W Polsce, nie na Ukrainie…

Jeszcze miesiąc temu z ust prominentnych polityków PiS padały stwierdzenia, że dzień pamięci o Wołyniu trzeba połączyć z 17 września, gdyż za tę zbrodnię odpowiadają… Rosjanie i Niemcy. W symboliczną rocznicę 11 lipca Prezes Tysiąclecia potępił ludobójstwo. I mamy ustawę o dniu pamięci narodowej o ludobójstwie…

ROMAN GRZELAK

Fot.ipn.gov.pl