Prezes TVP realizuje sen pokoleń

Od 1 stycznia nie będzie obowiązkowego podatku na telewizję publiczną. Zamiast miliardów od narodu, będą miliony od tych, którzy płacą haracz za to, że kiedyś zachciało im się odbiornika telewizyjnego i zarejestrowali go. Trzeba więc szukać kasy, gdzie się tylko da.

Groszem dla kolegi prezesa TVP sypnęło MSZ. Dzięki temu cały świat będzie mógł zobaczyć uściski iluś tam przywódców światowych, którzy na dwa dni zjadą do Warszawy, aby debatować m.in. o amerykańskich czołgach, które mają stacjonować w Polsce i czasie, w którym po ewentualnym ataku ze wschodu zjawią się u nas Niemcy i inni żołnierze.

Temat bardzo poważny, bo na razie mówi się o 64 godzinach. A podobno Rosjanie mogliby zająć Warszawę w godzin trzydzieści parę.

Poza tym, jak wyraził się prezes Kurski, spełnia się sen pokoleń, ludzi, którzy walczyli o niepodległość Polski. Telewizja Polska musi być z narodem i widzami właśnie w tym momencie. Ten sen to obecność obcych wojsk na naszych ziemiach. W opinii prezesa, to właśnie o jego realizację walczyły pokolenia Polaków.

Prezes zresztą przesiąkł już niemal całkowicie wojenną retoryką, gdyż dla niego transmisja obrad szczytu NATO to chrzest bojowy przed czekającymi nas Światowymi Dniami Młodzieży. Dla TVP będzie więc to takie swoiste Lenino. Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie skończy się tak samo.

MSZ wyłożyło kasę na dwa dni relacji ze szczytu NATO. Nie podejrzewam, że na podobny gest namawiany jest Episkopat, czy też Kuria Krakowska. W tym przypadku pieniądze idą tylko w jedną stronę.

Swoją drogą zastanawiam się, jak to możliwe, że ministerstwo utrzymywane z naszych pieniędzy, przekazuje je innej państwowej firmie, która jest utrzymywana również z naszych pieniędzy.

I z reklam oczywiście. Nie wiem, jak to wygląda na wizji (telewizora nie posiadam), ale w Internecie są to głównie artykuły pozwalające zwiększyć doznania podczas aktu seksualnego. Odbieram to jako element kampanii wspierającej główny cel programu 500+, czyli – wzrostu dzietności.

Prezes Kurski nie ogranicza na szczęście szukania kasy wyłącznie do pukania do drzwi partyjnych kolegów. Tnie też koszty. Nie zobaczą więc widzowie spektaklu Teatru Telewizji, który miał reżyserować Jerzy Stuhr. Prace nad realizacją były już dość znacznie zaawansowane, ale z Woronicza przyszła informacja, że pieniążków na przedstawienie nie będzie. Tak po prostu.

Być może jednak nie chodzi tu o tzw. oszczędności, ale o przesunięcie pieniędzy na inne, o wiele ważniejsze z punktu widzenia realizacji misji publicznej przez TVP projekty. Choćby w postaci znakomitego programu satyrycznego „Studio YaYo” (nawet bym o nim nie wiedział, gdyby nie „pełne zachwytu” recenzje). Czy zapowiadany podobny weterana Jana Pietrzaka.

JAN KUKUŁKA