Spirala milczenia bełkotem nakrecana

Moskwa wypowiedziała, czy też zapowiedziała wypowiedzenie jakiegoś tam porozumienia międzynarodowego dotyczącego m.in. wzajemnego informowania się stron o szkoleniach wojskowych i manewrach.

To wystarczyło, aby red. Dominika Wielowieyska w swym porannym programie w TOK FM poświęciła prawie całą godzinę na rozprawianie o tym z zaproszonymi red. red. Jolantą Pieńkowską, Romanem Imielskim i Markiem Ostrowskim.

Oczywiście, zgodnie z mainstreamowym nastawieniem dyskusja toczyła się wokół „wojny” z Rosją. A tej dyskusji prym wiodła – jak zwykle – red. Jolanta Pieńkowska, której udało się mnie, zresztą nie po raz pierwszy, rozśmieszyć niemal do łez. Oto bowiem red. Pieńkowska, cytując czyjąś wypowiedź, powiedziała „postawmy czołgi na granicach tych państw, które POTENCJALNIE graniczą z Rosją”… Czyżby Pani Redaktor miała na myśli jakieś zmiany granic w Europie, bo Europy kontekst dotyczył?

Ale na tym nie koniec… Bo, oto wg red. Pieńkowskiej 1,43% PKB, przeznaczane przez Niemcy na zbrojenia, jest „sumą ŚMIESZNĄ”. Po pierwsze 1,43% nie jest sumą, ale o to mniejsza. Ale – po drugie – red. Pieńkowska chyba nie ma zielonego pojęcia o wysokości PKB Niemiec! A to, proszę Szanownej Pani Redaktor, to… jakieś 10 bilionów (!) zł, a to oznacza, że na zbrojenia Niemcy mają wydawać równowartość połowy całego PKB Polski! Czy to mała suma?

Aż dziw, że nie oponował tej bardzo oryginalnej (zresztą nie pierwszej i zapewne nie ostatniej) tezie postawionej przez red. Pieńkowską ani red. Imielski, ani (co jeszcze dziwniejsze) red. Ostrowski, choć tego ostatniego może tłumaczyć to, że nie chciał podpaść red. Pieńkowskiej, która może nie chcieć zaprosić go do swej audycji w TVN24.

Sam red. Ostrowski zaczął natomiast urągać tym wszystkim, którzy poddają w wątpliwość sens wydawania przez Polskę miliardów na złom do zabijania, bo to jest bez sensu. Od razu mainstreamowo dołączyła pozostała dwójka komentatorów, dodając z satysfakcją, że malkontentów wobec intensyfikacji zbrojeń przez Polskę ubywa.

Wg mnie oznacza to, że wraz ze spiralą zbrojeń nakręca się SPIRALA MILCZENIA, czyli zanikanie głosów i postaw, które są w opozycji do mainstreamu. O czym, w jednym z ostatnich numerów tygodnika „Przegląd”, mówił w rozmowie prof. Jacek Raciborski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego i co uznał za bardzo groźne zjawisko. Bo owa SPIRALA MILCZENIA nakręca się coraz bardziej, a to sprawia, że zanika dyskurs społeczny, bo ci, którzy mają inne zdanie, niż to „obowiązujące”, czyli takie, które mają politycy, tzw. eksperci, no i media, są strącani w niebyt, niczym ułomni ze Skały Tarpejskiej w Sparcie.

MAREK J. ZALEWSKI

DECYDENT & Decision Maker