Podpaski i Saperska wygrały z bydła nasieniem

Na którymś z kolejnych spędów wyborczych kandydat (ale jeszcze urzędujący tzw. prezydent) chwali się, że dzięki jego „polityce” stanieje pieczywo, musztarda, owoce cytrusowe i podpaski razem z tamponami. Zapomniał jednak pochwalić się, że za jego kadencji polskie rolnictwo (i wiele innych działów gospodarki) odniosło niespotykany do tej pory sukces.

Wiadomo, że każdy szanujący się Polak (nieważne według czyich i jakich standardów) tygodniowo zjada przynajmniej 2 słoiki musztardy. Obniżka podatku VAT o 3% będzie więc bardzo znacząca i zdecydowanie wpłynie na jego (Polaka) budżet domowy.

To samo ze smoczkami. Wiadomo przecież, że każdy Polak, od urodzenia do śmierci, musi ssać. A ssanie smoczków znacznie poprawia stan paznokci rąk i nóg. To, że przy okazji niezbyt korzystnie wpływa na zgryz, to już akurat mniej ważne. Ważne, że dzięki obniżce, w kieszeni Polaków pozostaną kolejne tysiące. Tak samo, jak w przypadku podpasek i tamponów. To pójdzie już w dziesiątki tysięcy.

A teraz, żeby było nas więcej, będziecie chłopi płacić wielokrotnie więcej… I to dzięki prorolniczej polityce tzw. prezydenta nie wszystkich Polaków…

Martwi mnie jednak, że owoce cytrusowe np. banany czy pomarańcze zostały zrównane w owocami rodzimymi np. jabłkami. I teraz Polak stanie przed dylematem: kupować obce nam ideologicznie owoce zagraniczne, czy może polskie, ale za dwukrotnie wyższą cenę. Oczywiście możne sobie pomyśleć, że skoro zaoszczędził tysiące na musztardzie i podpaskach, to będzie wspomagał polskiego hodowcę i kupi jednak polskie jabłka. I w to trzeba wierzyć.

Podobnie jak w przypadku tzw. owoców morza. Nie może tak być, aby polski, z polskiego morza, dorsz był droższy np. od ośmiorniczek. Były marszałek Senat, który zamówił do senackiej restauracji ileś tam ton ślimaków, krewetek i czegoś tam jeszcze zupełnie niepolskiego, będzie teraz musiał się objadać polskim śledziem, kilka złotych tańszym.

No dobrze. Ale doradcy kandydata Dudy zapomnieli mu podpowiedzieć, że dzięki jego wspaniałej polityce w Polsce, na polskiej wsi, zniknął właściwie problem gryzoni i much. Zresztą widać nie będą już mieli z nimi również mieszkańcy miast i to nawet tych dużych. Skoro bowiem VAT na środki zwalczania gryzoni i tych drugich podskoczył, tzn. że problemu właściwie już nie ma. A ci, którym jednak myszy i szczury po podwórkach grasują, to są po prostu nieudacznicy i niech płacą więcej. Ot taka musztardowa sprawiedliwość. A jak ktoś usłyszy w domu brzęczenie muchy, to po prostu musi uznać, że ma przesłyszenia.

Zresztą rolnicy powinni być szczególnie wdzięczni panu kandydatowi (on to wszystko ogłasza, jako swoje sukcesy). I cieszą się oczywiście, że VAT na karmę zwierząt gospodarskich skoczy w górę. Zresztą na domowe również. Kto więc nie karmi ich musztardą lub ewentualnie chipsami ziemniaczanymi (też podatek obniżony), a w stodole (lub w kuwetach) nie używa podpasek, to się zdziwi.

Tak samo zresztą, jak przyjdzie mu kupić drewno opałowe. Bo przecież produkcję węglową trzeba chronić, więc teraz wyboru praktycznie już nie będzie. Bo przecież spalanie węgla jest mniej szkodliwe dla środowiska niż drewna opałowego. To drugie jest be, a za fanaberie trzeba płacić.

I pewnie taką samą fanaberią jest inseminacja bydła i trzody chlewnej, która nie odbędzie się bez niezbędnego w tym celu zwierzęcego nasienia. Polski rolnik będzie musiał płacić teraz za nie o wiele więcej niż jego niemiecki czy holenderski kolega. Nie mówiąc o tym z Irlandii. Więc jeśli ktoś będzie chciał być patriotą i pałaszować wyłącznie steki z polskiej wołowiny, to będzie musiał nieźle przepłacić. Nie mówiąc już o pieczonej karkówce, czy żeberkach z grilla. Ale podpaski i musztarda staniały.

Ale spoko, jest przecież Biedronka. A tam wiedzą, że skoro polskie mięso przestanie być konkurencyjne, to Polacy w końcu i tak to zagraniczne kupią.

JAKUB WYRWAŁ

fot.: INTERNET