Życie pod kluczem zabije więcej ludzi niż koronawirus

Skala działań, jakie rządy wielu krajów na świecie podjęły w związku z epidemią koronawirusa nie ma precedensu w historii. Czy problem rzeczywiście jest na tyle poważny, że podjęcie tak radykalnych środków jest usprawiedliwione?
Coraz częściej pojawiają się wątpliwości i pytania: – Czy kwarantanna jest potrzebna i jakie mogą być jej konsekwencje? – Czy wszyscy bez wyjątku powinni podlegać izolacji? – Czy dzieci i młodzież w czasie epidemii powinny chodzić do szkoły czy nie? – Czy maseczki i rękawiczki chronią przed zarażeniem? – Jaki jest rzeczywisty wskaźnik śmiertelności na Covid-19? – Od czego zależy powodzenie walki z koronwirusem i jakie będą ekonomiczne konsekwencje obostrzeń podjętych przez rządy? Na te i inne kwestie wypowiada się kilkunastu wybitnych lekarzy i naukowców – z USA, Kanady, Niemiec, Izraela, Rosji, Danii, Francji oraz polscy specjaliści. Zebrał: (pp)
Dr Yoram Lass, izraelski lekarz, polityk i były dyrektor generalny Ministerstwa Zdrowia. Były prodziekan Uniwersytetu Medycznego w Tel Awiwie.
Włochy są znane z ogromnej zachorowalności na problemy z oddychaniem, ponad trzykrotnie wyższym niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim.
W USA około 40.000 osób umiera w zwykłym sezonie grypowym.
W każdym kraju więcej osób umiera na zwykłą grypę niż tych, którzy umierają z powodu koronawirusa.
Istnieje bardzo dobry przykład, o którym wszyscy zapominamy: świńska grypa w 2009 roku. Był to wirus, który dotarł do świata z Meksyku i do dziś nie ma przeciwko niemu szczepionki. Ale w tym czasie nie było Facebooka, a może był, ale jeszcze w powijakach. Natomiast koronawirus jest wirusem o public relations.
Dr Joel Kettner, profesor Community Health Sciences and Surgery na Uniwersytecie Manitoba, były dyrektor ds. Zdrowia publicznego w prowincji Manitoba i dyrektor medyczny Międzynarodowego Centrum Chorób Zakaźnych.
Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Nie mówię o pandemii, ponieważ widziałem 30 z nich, jedną każdego roku. Nazywa się to grypą. I inne wirusy chorób układu oddechowego; nie zawsze wiemy, czym one są. Ale nigdy nie widziałem takiej reakcji i staram się zrozumieć, dlaczego.
Martwię się o przekaz publiczny, strach przed kontaktem z ludźmi, przebywanie z ludźmi w tej samej przestrzeni, uścisk dłoni, spotkania z ludźmi. Martwię się o wiele, wiele konsekwencji z tym związanych.
W prowincji Hubei, gdzie do tej pory było najwięcej przypadków i zgonów, faktyczna liczba zgłoszonych przypadków wynosi 1 na 1000 osób, a faktyczny wskaźnik zgonów wynosi 1 na 20.000. Może to pomogłoby spojrzeć na to z innej perspektywy.
Dr Yanis Roussel i zespół naukowców z Institut Hospitalo-universitaire Méditerranée Infection, Marsylia i Institut de Recherche pour le Développement, Assistance Publique-Hôpitaux de Marseille, przeprowadzający recenzowane badanie na temat śmiertelności koronawirusa dla rządu Francji.
Problem SARS-CoV-2 jest przeceniany, ponieważ 2,6 miliona ludzi umiera każdego roku z powodu infekcji dróg oddechowych w porównaniu z mniej niż 4000 zgonów z powodu SARS-CoV-2 (w momencie pisania).
W badaniach porównano śmiertelność SARS-CoV-2 w krajach OECD (1,3%) ze wskaźnikiem umieralności powszechnych koronawirusów zidentyfikowanych u pacjentów z AP-HM (0,8%) od 1 stycznia 2013 r. do 2 marca 2020 r. Badania innych koronawirusów (ale jeszcze nie dla SARS-CoV-2) wykazały, że odsetek bezobjawowych nosicieli jest równy lub nawet wyższy niż odsetek pacjentów z objawami. Te same dane mogą wkrótce być dostępne, co dodatkowo zmniejszy względne ryzyko związane z tą specyficzną patologią.
Hendrik Streeck, niemiecki badacz HIV, epidemiolog i trialista kliniczny. Jest profesorem wirusologii i dyrektorem Instytutu Wirusologii i Badań nad HIV na Uniwersytecie w Bonn.
Nowy patogen nie jest tak niebezpieczny, jest nawet mniej niebezpieczny niż Sars-1. Szczególną rzeczą jest to, że Sars-CoV-2 replikuje się w górnej części gardła i dlatego jest znacznie bardziej zaraźliwy, ponieważ wirus może „skakać z gardła do gardła”.
Ale to także zaleta: ponieważ Sars-1 replikuje się w głębokich płucach, nie jest tak zakaźny, ale zdecydowanie dostaje się do płuc, co czyni go bardziej niebezpiecznym.
Trzeba również wziąć pod uwagę, że zgony Sars-CoV-2 w Niemczech dotyczyły wyłącznie starych ludzi.
W Heinsbergu 78-letni mężczyzna zmarł z powodu niewydolności serca i to bez udziału Sars-2. Odkąd został zainfekowany, naturalnie pojawia się w statystykach Covid 19. Ale pytanie brzmi, czy i tak by nie umarł, nawet bez Sars-2.
Dr Wolfgang Wodarg, niemiecki lekarz specjalizujący się w pulmonologii, polityk i były przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W 2009 r. wezwał do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie domniemanego konfliktu interesów związanego z reakcją UE na pandemię świńskiej grypy.
Politycy są ścigani przez naukowców, naukowców, którzy chcą być ważni, aby zdobyć pieniądze dla swoich instytucji. Naukowcy, którzy po prostu pływają w głównym nurcie, chcą swojej częśc. A tym, czego obecnie brakuje, jest racjonalny sposób patrzenia na rzeczy.
Powinniśmy zadawać pytania typu „Jak dowiedziałeś się, że ten wirus jest niebezpieczny?”, „Jak było wcześniej?”, „Czy nie mieliśmy tego samego w zeszłym roku?”, „Czy to w ogóle coś nowego?”
Dr Peter Goetzsche, profesor projektowania i analizy badań klinicznych na Uniwersytecie w Kopenhadze, założyciel Cochrane Medical Collaboration. Autor książek o korupcji w medycynie i sile wielkich firm farmaceutycznych.
Naszym głównym problemem jest to, że nikt nigdy nie będzie miał kłopotów z powodu środków, które są zbyt drakońskie. Wpadną w kłopoty tylko wtedy, gdy zrobią za mało. Tak więc nasi politycy i osoby zajmujące się zdrowiem publicznym robią znacznie więcej niż powinny.
Żadnych takich drakońskich środków nie zastosowano podczas pandemii grypy w 2009 r. I oczywiście nie można ich stosować każdej zimy, czyli przez cały rok, ponieważ zawsze gdzieś jest zima. Nie możemy trwale zamknąć całego świata.
Dr John Ioannidis, profesor medycyny, badań i polityki zdrowotnej oraz danych biomedycznych w Stanford University School of Medicine oraz profesor statystyki w Stanford University School of Humanities and Sciences. Dyrektor Centrum Badań Zapobiegawczych Stanforda. Redaktor naczelny European Journal of Clinical Investigation. Były przewodniczący Wydziału Higieny i Epidemiologii Uniwersytetu Medycznego w Ioannina, adiunkt w Tufts University School of Medicine.
Pacjenci przebadani pod kątem SARS-CoV-2 to nieproporcjonalnie ci z poważnymi objawami i złymi wynikami. Ponieważ większość systemów opieki zdrowotnej ma ograniczone możliwości testowania, tendencja selekcyjna może nawet pogorszyć się w najbliższej przyszłości.
Jedyną sytuacją, w której przetestowano całą zamkniętą populację, był statek wycieczkowy Diamond Princess i pasażerowie kwarantanny. Wskaźnik śmiertelności przypadków wyniósł 1,0%, ale była to w dużej mierze starsza populacja, w której śmiertelność z powodu Covid-19 jest znacznie wyższa.
Czy wskaźnik śmiertelności przypadków Covida-19 może być tak niski? Nie, twierdzą niektórzy, wskazując na wysoki odsetek osób starszych. Jednak nawet niektóre tak zwane koronawirusy typu łagodnego lub przeziębienia, które są znane od dziesięcioleci, mogą mieć śmiertelność aż do 8%, kiedy zarażają osoby starsze w domach opieki.
Gdybyśmy nie wiedzieli o nowym wirusie i nie sprawdzili osób z testami PCR, liczba całkowitych zgonów z powodu „choroby podobnej do grypy” nie wydawałaby się w tym roku nietypowa. Co najwyżej moglibyśmy od niechcenia zauważyć, że grypa w tym sezonie wydaje się nieco gorsza niż średnia.
Prof. Knut Wittkowski, amerykański naukowiec, który od 35 lat zajmuje się modelowaniem sytuacji epidemiologicznych.
Konieczne jest izolowanie przez pewien czas ludzi starszych cierpiących na choroby układu oddechowego gdyż w ich przypadku zachorowanie na zapalenie płuc daje wysokie ryzyko śmierci.
Ten koronawirus nie różni się od rodzajów grypy, które widzieliśmy wcześniej. Co 2-3 lata pojawia się grypa, nieco gorsza niż inne rodzaje, która znika w taki sam sposób, jak inne.
Błędem jest to, że dzieci nie chodzą do szkoły. Powinny chodzić i zarażać się nawzajem bo w ten sposób nabywają zbiorowej odporności, która jest czynnikiem powstrzymującym zapadalność na choroby układu oddechowego. Dlatego ważne jest aby szkoły działały nadal.
Kwarantanna tylko zwiększa śmiertelność a polityka ograniczania tylko wydłuża czas działania wirusa.
Gdyby rząd (USA – przyp. red.) nie wdrożył tej polityki, epidemia byłaby już za nami. „Jeśli wirus swobodnie się przemieszcza wówczas w 2 tygodnie liczba zakażonych zbliża się do szczytu a przez kolejne 2 tygodnie liczba zakażonych maleje.
Wiosną trzeba wyprowadzić ludzi na ulice a nie zamykać w dusznych mieszkaniach.
Przebywanie na zewnątrz zatrzymuje wszelkie choroby układu oddechowego.
Statystyki umieralności na koronawirusa nie odbiegają od umieralności na grypę sezonową.
Dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej.
Spotykamy się codziennie z ludźmi, którzy są zarażeni koronawirusem i nie wykazują żadnych objawów chorobowych.  My też mogliśmy to przejść bezobjawowo. Około 4/5 przechoruje w sposób bezobjawowy.
Strach i panika zdecydowanie szybciej się rozwija niż koronawirus. A to niczemu dobremu nie służy. W przypadku rozszerzania się paniki koronawirusowej wiele osób może stracić życie nie z powodu koronawirusa ale z innych. Panika paraliżuje działania służby zdrowia. Pacjenci, którzy powinni się znaleźć pod opieką specjalistów nie mogą się do nich dostać.
Jest okres wiosenny, ludzie powinni zażywać ruchu a jesteśmy tego pozbawieni.
Ludzie się buntują, bo mają świadomość, że ktoś chce im utrudnić czy ograniczyć życie i wolność w sposób kompletnie bezsensowny małżonkowie, którzy są ze sobą na co dzień, na dworze mają być dwa metry od siebie.
Rękawiczki nie chronią przed wirusem, mają szkodliwy wpływ na skórę.
Maseczki nie chronią przed niczym. Ktoś ponosi ją kilka godzin, na jej powierzchni zbiera się wilgoć, namnażają się bakterie. Po kwadransie taką maseczkę powinno się zmienić.
Ile osób zmarło na grypę? Więcej niż na „kowina”. Dlaczego nikt nie robi kwarantanny z powodu grypy?
Na inne choroby zakaźne zmarło w tym roku już ponad 3 miliony osób i nie było paniki, izolacji, maseczek… Patomorfolodzy wypowiadają się, że na swoim stole nie spotkali ani jednej osoby, która zmarłaby z powodu koronawirusa. We Włoszech trafiły się może trzy takie osoby.
Dr Igor Gundarov, dr nauk medycznych, rosyjski specjalista od epidemiologii.
Ten wirus jest wysoce zaraźliwy, rozprzestrzenia się szybko ale śmiertelnością nie przeraża. We Włoszech śmiertelność wynosi 10 na 1000. Rocznie we Włoszech umiera 600 tysięcy osób, 1700 dziennie.
To skąd taka panika?
Epidemia to ogromny wzrost zapalności na choroby, który przekracza jakikolwiek dopuszczalny poziom. Ale nikt nie określił tego poziomu.
Na początku lat 90. w krajach postsowieckich, co roku na grypę chorowało od 4 do 7 milionów osób. Było to spowodowane depresyjną atmosferą, jaka wtedy panowała – zamykanie fabryk, bezrobocie, inflacja, niepokój i strach. To było powodem dramatycznego spadku odporności u ludzi.
Ludzki układ odpornościowy jest wysoce zależny od stanu psychicznego. Dlatego obecna panika niewątpliwie spowoduje wzrost śmiertelności.
Dr Jerzy Milewski, lekarz, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Rzeczpospolitej.
Obecnie stosowana metoda powszechnej izolacji (kwarantanny) w obliczu epidemii koronawirusa jest błędem i nie doprowadza do zakładanych celów.
Nie ma szans zatrzymania transmisji SARS-CoV2 w sytuacji w której ok. 80% zarażonych przechodzi infekcję bezobjawowo będąc tym samym poza wszelkimi działaniami systemowymi.
Przedłużająca się powszechna kwarantanna doprowadzi do skutków znacznie tragiczniejszych niż infekcja koronawirusowa. Będą nimi rozmontowanie państwa i zatrzymanie gospodarki.
Działania podejmowane na całym świecie w związku z epidemią są „historycznym przykładem na to, jak można zrobić olbrzymie decyzje o zasięgu  globalnym praktycznie bez danych”.
Wychodząc z domu po 14-dniowej kwarantannie  od razu narażamy się na kontakt z osobami potencjalnie zarażonymi, które przechodzą chorobę bezobjawowo.
Najbardziej narażone są jednostki z zaburzeniami w układzie immunologicznym, i to właśnie takie jednostki powinny być izolowane […] a nie całe społeczeństwo.
Kwarantanna jedynie niszczy gospodarkę nie dając realnych korzyści zdrowotnych. Za zatrzymanie funkcjonowania państwa przyjdzie nam zapłacić o wiele większą cenę niż możemy to sobie wyobrazić.
Prof. Włodzimierz Gut, wirusolog, pracownik Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny, członek Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów, założyciel Kolegium Medycyny Laboratoryjnej oraz Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego, dwukrotny laureat Nagrody Przewodniczącego Rady Naukowej przy MZiOS.
Maseczki mogą być równie groźne jak koronawirus, bo jest nie tylko koronawirus, ale jest mnóstwo patogenów itp. Nie zapominajmy, że chorujemy na różne choroby cały czas. One mogą się osadzać na maseczkach. Jeżeli te maseczki schowamy do kieszeni to tak jakbyśmy sobie włożyli bombę biologiczną.
Test (na koronawirusa – przyp. pp) jest bardzo specyficzny. On nie wykrywa koronawirusa jako cząsteczki zdolnej do zakażania, tylko wykrywa materiał genetyczny koronawirusa. W związku z tym, jeżeli ten materiał jest nieaktywny, znajduje się w komórce, w której wirus się nie namnaża, to też zostanie wykryty. (…) Kiedy ktoś przestaje chorować, przestaje zarażać.
Czym są choroby współistniejące, które zwiększają ryzyko zarażania? Te, które dotyczą zaatakowanego układu, czyli choroby układu oddechowego. Te choroby, które leczy się, obniżając odporność, czyli te, które łączą się z podaniem leków immunosupresyjnych, bo w ten sposób ograniczamy możliwości walki gospodarza. Będą to choroby onkologiczne, ale też alergia, którą leczymy metodą podania środków obniżających reakcje na alergen.
Źródło: Życie Kalisza