Korespondencyjne, lepsze życie…

W sumie to mam wielką pretensję do rządzących, że na pomysł korespondencyjnych wyborów wpadli tak późno. I że dopiero, kiedy zmusiły ich do tego okoliczności. Widać nie są aż tak genialni i przewidujący, jak myśli spora część, żeby nie powiedzieć większość, społeczeństwa. A skoro nie są, więc może parę podpowiedzi. Zwłaszcza że jest to właściwie już ostatni dzwonek na podjęcie prawdziwie odpowiedzialnych decyzji.

Nim eksperyment z 10 maja zostanie zrealizowany, warto może go przetestować. I to najlepiej na żywym organizmie, bo tylko takie eksperymenty mają swoją wagę. Nie trzeba czekać na wybory prezydenckie, aby przekonać się, korespondencyjne życie może być naprawdę lepsze, i co jest chyba dla rządzących, łatwiejsze w realizacji dla całego społeczeństwa. A o to przecież decydującym o naszej przyszłości powinno zależeć najbardziej.

Na pierwszy ogień powinni więc pójść ósmoklasiści. Przyszłość naszego narodu. To oni już niedługo będą wypracowywali emerytury dla swoich pradziadków, dziadków, rodziców.

W dniach 21-23 kwietnia, czyli ponad dwa tygodnie przed wyznaczonymi wyborami, ósmoklasiści powinni stanąć przed swoim pierwszym, poważnym egzaminem życiowym. Czyż to nie idealna okazja, aby przeegzaminować również zdolność państwa do realizacji tak odpowiedzialnego zadania, jak korespondencyjne coś tam?

Niektórzy proboszcze w lot podchwycili pomysł rządu…

Kwestionariusze egzaminacyjne są już z pewnością wydrukowane i zdeponowane w komisjach egzaminacyjnych odpowiednich szczebli. Teraz czas na pocztowców. Z dodatkiem wojska oczywiście, bo zasoby kadrowe tylko tej instytucji nie wystarczą. W wyznaczonych godzinach młodzież dostaje do domu dokumentacje egzaminacyjną i siada do roboty. Potem listonosze i wojsko odbierają i dostarczają do komisji.

Wszelkie niedociągnięcia, potknięcia, wpadki i pomyłki będzie można ponownie przetestować (przed wyborami oczywiście) w takcie matur. Wszak rozpocząć się powinny 4 maja. Procedura podobna.

I w ten sposób do 10 maja, czyli do wybicia godziny „0” wszystko może być sprawdzone.

Dochodzi jeszcze inny element. Wyniki tak przeprowadzonych egzaminów ósmoklasistów oraz dojrzałości ewidentnie potwierdzą słuszność przeprowadzonej reformy oświaty. Z góry można bowiem przewidzieć, że zdający będą to takiej formy egzaminów doskonale przygotowani merytorycznie i mentalnie. Nie przewiduję, aby ktokolwiek oblał. I będzie można zadąć w fanfary. A pani Zalewska będzie mogła na forum Parlamentu Europejskiego przekonywać, że polski system edukacji jest najlepszy w Europie, ba, na świecie.

Pójdźmy dalej. Skoro młode pokolenie wejdzie korespondencyjnie w życie, dlaczego ma potem rezygnować z tej dogodności. Na początek korespondencyjna praca. Choć to już funkcjonuje i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. A iluż z nas pisało i wysyłało dziesiątki, setki CV, aby zdobyć nawet nie wymarzoną, ale byle jaką pracę? Widzicie. I tutaj nikt nie protestował.

Praca też może być korespondencyjna i, ku zadowoleniu rządzących i całego społeczeństwa, rozwiązać wiele do tej pory nierozwiązywanych przez dziesiątki lat problemów.

Na początek służba zdrowia. Wysyłamy list do lekarza z opisem dolegliwości i już po dwóch tygodnia dostajemy odpowiedź, co nam dolega i jakie mamy zastosować leczenie. Znikną kolejki do lekarzy, mogą nawet zniknąć przychodnie i z czasem szpitale. Nie wszystkie oczywiście, bo jakoś trudno będzie korespondencyjnie wyciąć sobie samemu wyrostek, nie mówiąc o naprawdę skomplikowanych operacjach. Ale kto wie, może i tutaj rządzący coś wymyślą.

Kościół już poszedł tą drogą, choć niestety jeszcze nie cały. Ale oświecenie zawsze musi przebijać się dłużej. Można już dostać list z przelewem „na tacę”. Proponowałbym wprowadzić listowną spowiedź, biorąc pod uwagę, że dla sporej liczby osób dość nieśmiałych będzie to wspaniałe rozwiązanie. Wszelkie sakramenty również mogą być udzielane listownie, oczywiście po wniesieniu odpowiedniej opłaty. I to nie w znaczkach pocztowych.

Tyle jest sfer naszego życia codziennego, które można rozwiązać korespondencyjnie, więc co tam jakieś tam wybory, jakiegoś tam prezydenta. W dodatku na chybcika, bez żadnego przetestowania. A okazji jak widać jeszcze przed 10 maja będzie sporo.

JAKUB WYRWAŁ

One comment

  • Miko

    Tak, możliwości jest wiele…Ot, np. egzaminy na prawo jazdy. Pierwszy, teoretyczny drobiazg. Kursant dostaje testy w kopercie, w domu rozwiązuje i odsyła do komisji. Egzamin praktyczny też można zorganizować zdalnie. Np. kursant, po opłaceniu egzaminu, otrzymuje link do wirtualnego samochodu, którym musi się poruszać po wirtualnym mieście. Coś na kształt gier samochodowo-motocyklowych. Po dotarciu do mety wynik zostaje zapisany na koncie kursanta, odpowiednie władze potwierdzają i wydają stosowny dokument, przez niektórych nazywany „prawem do zabijania”…