Dzień bez chamstwa dniem straconym…

Wydawało się kiedyś, że może śmierć Jana Pawła II coś zmieni w Narodzie. I zmienił. Na chwilę. Potem był tragiczny 10 kwietnia. I też był moment nadziei. Trwał jeszcze krócej. Teraz bez względu na poglądy polityczne, opcję seksualną, wiek, miłość do klubu piłkarskiego, wyznanie, ułomność umysłową, pochodzenie, wykształcenie, dosłownie wszyscy zostaliśmy przez jakiś tam wirus zrównani. Ale nawet nie na moment, ani na jedną chwilę, nie możemy wyzbyć się totalnego chamstwa.

Opowiada mi ochroniarz w Biedronce, ile to jobów dostaje dziennie, kiedy ogranicza (zgodnie z wewnętrznym rozporządzeniem) wejście do sklepu. Dziwi się, że ludzie nie rozumieją, że to dla ich dobra. Stoi 12 godzin w drzwiach, w przeciągu. Dla wielu ludzi jest jednak jedynie chwilową zaporą do wejścia do „świątyni”. Można zrozumieć, że ludzie zaczynają być poddenerwowani. Ale czy akurat jest to moment do wyładowania swojej agresji? I osoba?

Wchodzę do przychodni. Na wejściu, nawet bez pytania o powód przyjścia, dostaje bure, że teraz się dzwoni, a nie przychodzi. Druga bura, zaraz po pierwszej, dlaczego bez maski. I głupi uśmieszek na odpowiedź, że nie stać mnie, bo cena jednej to trzy bochenki chleba. Ta sama „pani” rejestratorka opieprza staruszka, który nie może wypełnić ankiety, bo nie wziął okularów, a doczłapał o dwóch kulach na zaplanowana wizytę u ortopedy.

Kasjerka w sklepie zwraca grzecznie uwagę, że przy kasie powinno stać się w odpowiednim odstępie. Klient próbuje tłumaczyć, że on tylko wykłada towar na taśmę. Ale właściwie siedzi poprzedniemu na plecach. Pani pokazuje, że nie może przekraczać tej linii. W odpowiedzi słyszy, żeby zajęła się własnymi sprawami. Kużwa, przecież ona chce dla niego dobrze!

Największa wylęgarnią chamstwa są internetowe sieci społecznościowe. Tam trwa prawdziwa wojna. Wojna na chamstwo. Coraz mnie jest wymiany poglądów, opinii, dzielenia się uwagami. Podstawowy cel to przywalić. I to w niewybredny sposób. Często wulgarny, obraźliwy, z litanią inwektyw.

Często człowiek boi się cokolwiek napisać, bo z góry może przewidzieć, że albo zostanie zaliczonych do skretyniałych wyznawców oszustów i złodziei, albo, w najlepszym przypadku, dostanie mu się od lewaków, sługusów Moskwy lub Bonn.

Można oczywiście zrozumieć frustrację i zdenerwowanie. Ale to wcale nie jest usprawiedliwienie dla chamstwa. Zwłaszcza w sytuacji, w której jesteśmy.

Dla jednych niezrozumiałe jest drastyczne ograniczenie możliwości udziału w uroczystościach religijnych, wstępu do kościołów. Dla drugich to niezadowolenie jest przejawem religijnego średniowiecza (to tak delikatnie). Dla innych codzienne dane dotyczące liczby zarażonych i zgonów to jedno wielkie oszustwo i oczywisty powód do przywalenia rządzącym.

Szczególną grupę stanowią ci, którzy w sieci zajmują się wyszukiwaniem śmieci. Informacji przed kilku lat i publikowanie ich jako aktualnych. Wyżywają się w swojej nienawiści do wszystkiego i wszystkich.

Weź jeden z drugim zrób 10 przysiadów. Dasz radę to i 10 pompek. Posłuchaj muzyki, nawet Zenka i jemu podobnych. Naucz się piec chleb. Oderwij się choć na chwile od tego bagna, które zaczyna nas zalewać.

A najlepiej staraj się podchodzić do jak najwięcej spraw z humorem…

JAKUB WYRWAŁ

Fot. INTERNET