Wołanie o wołacz

Wielki sukces odnotowała chora lewica. Najważniejsze dla niektórych posłanek było, aby nazywać je właśnie posłankami. Kancelaria Sejmu się ugięła. Teraz posłowie w spódnicach (właśnie, dlaczego większość z nich nosi spodnie) będą miały swoje oficjalne druki z nagłówkiem „Posłanka…”. Podobno to walka o język polski. Ciekaw jestem, dlaczego z taki zapałem nie walczą o wołacza.

Nie oglądam telewizji. Polskiej telewizji. Jeśli już to transmisje sportowe, ale też najczęściej albo na stacjach obcojęzycznych, albo – jeśli już innego wyjścia nie ma – z wyłączoną fonią. Po prostu nie chcę się denerwować. Nie chcę słyszeć, jak niszczą polszczyznę tzw. komentatorzy sportowi.

Idąc dalej. Bardzo denerwuje mnie, że zdecydowana większość moich rodaków nie wie, kiedy używać formy , a kiedy . Przodują w tym politycy i kiedy słyszę, że zmienią tą ustawę, to krew mnie zalewa. Problem jednak w tym, że podobno mówią poprawnie…

Według Słownika języka polskiego publikowanego przez PWN: Forma „tę” powinna być używana w bierniku (kogo? co? – przyp. aut.), np. „Daj mi tę książkę”, forma „tą” – w narzędniku (kim? czym? – przyp. aut.), np.Wszędzie chodzę z tą książką”. Ale dalej możemy dowiedzieć się, że: W potocznej polszczyźnie mówionej aprobuje się używanie formy „tą” także w bierniku, ale w piśmie należy przestrzegać różnicy między „tę” i „tą”.

Prawdą jest jednak to, że jak mówimy, tak piszemy.

I jak wytłumaczyć potem dziecku, że skoro mówimy , to trzeba pisać

A kolega nie za bardzo rozumie, kiedy mówię mu, że tą posłankę mam gdzieś, a potem piszę mu, że z tą posłanką to bym chętnie poszedł do łóżka

Ale to jeszcze nic. Nie rozumiem zupełnie dlaczego wszystkie stacje telewizyjne niszczą kolejny przypadek w odmianie rzeczownika, zwłaszcza w użyciu imion. Chodzi oczywiście o wołacz.

W żadnym polskim serialu nie usłyszymy np. Aniu, chodź tutaj. Zamiast tego mamy: Ania, chodź tutaj. To samo w programach tzw. rozrywkowych. Kamil, idź na scenę. A jakoś chyba jeszcze nie zdarzyło się, aby dziennikarz prowadzący wywiad z posłanką zwrócił się do niej: Pani posłanka, proszę powiedzieć…

Mam ucznia, który ma na imię Oleg. Kiedy pierwszy raz zwróciłem się go niego per Olegu, nie mógł się nadziwić. Okazało się, że przez całą szkołę podstawową, gimnazjum i technikum nikt nie potrafił prawidłowo odmienić jego imienia w wołaczu. Zawsze słyszał: Oleg, podejdź do tablicy… Oleg, proszę powiedz… Oleg, podaj rozwiązanie… I wtedy ja się zdziwiłem…

Kiedyś dziennikarze radiowi i telewizyjni musieli legitymować się tzw. kartą mikrofonową. Uprawniała ona do pracy na wizji lub przed mikrofonem radiowym. O ile mi wiadomo praktyki tej zaniechano. Widać zaczęły się liczyć inne atuty niż piękna polszczyzna.

Nie chce mi się wierzyć, że przyszli aktorzy w akademii nie mają zajęć z emisji głosu, nie uczą się pięknej, starej polszczyzny, nie recytują wierszy. Ale kiedy dostają do nauki tekst dialogów filmowych zapominają, że ich rodzimy język rządzi się pewnymi prawami. A skoro jakiś scenarzysta-analfabeta pisze dialogi i nie używa w dialogach wołacza, to czy w ogóle jego tekst powinien zostać dopuszczony do realizacji?

Odpuściliśmy sobie różnicę między odmianą zaimka w bierniku i narzędniku. Odpuszczamy wołacz. Ale najważniejsza jest posłanka. Już widzę premierkę Szydło z marszałką Witek obgadujące tą posłankę…

JERZY WIR

fot.: INTERNET