Polska tzw. rodzina

Już zdecydowano. Nie ma odwołania. Politycy razem z tzw. kościołem ustalili wzór polskiej rodziny. Po wygranych wyborach wzór ten zostanie zarejestrowany w Międzynarodowym Biurze Miar i Wag w Sèvres z jednoczesnym wnioskiem na zmianę jego nazwy – na Międzynarodowe Biuro Wyznaczników Wiary i Moralności. Wszak Polska ma na nowo chrystianizować Europę.

Model polskiej rodziny narzucił ten, który nigdy własnej rodziny nie miał. Bo według niego, to nawet jego matka z synami takiej rodziny nie tworzyła. Więc on sam się z tej kategorii wykluczył.

Ale z drugiej strony wyznaczył standardy. Rodzina to mężczyzna, kobieta i ich dziecko. Nikt jakoś nie zwrócił uwagi, że nie „mąż”, a jedynie „mężczyzna”, nie „żona”, a jedynie „kobieta”, no i dziecko. Ale mistrz ceremonii totalnego ogłupiania Polaków, nawet nie zająknął się, czy owo dziecko ma być tego mężczyzny (nie męża) i tej kobiety (nie żony).

Rodzina to kobieta, mężczyzna i ich dziecko – najwyższy autorytet w Polsce tymi słowami tak naprawdę niszczy setki tysiące polskich rodzin… Hierarchia tzw. kościoła w Polsce ślepo go słucha… Mają swojego, nowego papieża…

Przy tego rodzaju głupocie wygłoszonej przez najmądrzejszego, najbardziej błyskotliwego polityka, jakiego Polska nie miała od czasów Marszałka Piłsudskiego (skojarzenie nasuwa się od razu), Naród jeszcze bardziej zgłupiał i całkowicie się pogubił. A to oczywiście musiało doprowadzić do tragedii. Niestety.

Kilka dni po ustaleniu, jak ma wyglądać wzór polskiej rodziny, mężczyzna żyjący w związku z kobietą i mający z nią dziecko (mało tego; to byli mąż i żona), gwałci 13-miesięczną kobietę, bo miał na to akurat ochotę. Wzorzec polskiej rodziny zadziałał chyba jak trzeba i ten najmądrzejszy od czasów Marszałka Piłsudskiego polski polityk powinien tylko ręce z radości zacierać.

Również zgodnie z wzorcem polskiej rodziny zachował się inny mężczyzna, żyjący z kobietą i mający z nią dziecko (na dodatek on był nawet jej mężem, a ona jego żoną), który kilkanaście dni po objawieniu tej najprawdziwszej prawdy, wziął swój los w swoje ręce, czyli siekierę, i zarąbał kobietę, która zresztą jego żoną była. Dziecko oszczędził i pewnie najmądrzejszy polityk szuka teraz usprawiedliwienia, dlaczego i dziecka nie zabił.

Są jednak ludzie, którzy najmądrzejszego polityka w Polsce słuchają. Mało, jego słowa z ust wprost spijają. I traktują go jako najwyższym autorytet moralny w Polsce. Są nawet w stanie całkowicie mu się podporządkować. Oczywiście nie bezinteresownie, tak dobrze to jeszcze w Polsce nie ma.

Są to oczywiście tzw. hierarchowie tzw. polskiego kościoła. Skoro ten uznawany za najwybitniejszego ustala wzór polskiej rodziny, to matkę wychowującą samotnie dziecko trzeba w z roboty wywalić. Powód: nie ma w jej rodzinie mężczyzny.

Nieważne, że ta kobieta nigdy mężczyzny w życiu nie miała, że całe swoje życie tzw. kościołowi poświęciła, że nawet owo dziecko nie jej własnym jest (wtedy byłoby rodzonym w grzechu), ale wziętym z tzw. kościelnego okna życia. Adoptowała dziecko, którym biologiczni rodzice, więc mężczyzna i kobieta, zająć się nie chcieli.

Wychowuje kobieta cudze dziecko, traktuje je jak własne i za to spotyka ją nagroda. I to wymierzona przez tzw. kapłana (nie mylić z kapłonem), który mieni się od ładnych kilku tygodni jedyny obrońcą Polski przed tzw. tęczową zarazą.

I to tylko tyle w temacie tzw. polskiej rodziny.

JERZY WIR