GP Węgier: Mercedes znów wygrywa

Zaledwie po tygodniowej przerwie od dość sensacyjnego przebiegu wyścigu na   Hockenheim i niespodziewanej przegranej u siebie w domu kierowców Mercedesa, a wygraną 21-letniego Holendra Maxa Verstappena (Red Bull) i zdobycie pierwszego w tym sezonie punktu dla Williamsa przez Kubicę za dziesiąte miejsce oraz wyprzedził   kolegę z zespołu   George Russella mieliśmy wyścig na Hungaroringu. Na tym torze w 2006 po raz pierwszy w Formule 1wystartował niespełna 22-letni Polak Robert Kubica w barwach BMW Sauber.

Jak na debiutanta spisał się znakomicie, zajął 7. miejsce lecz musiał być dyskwalifikowany, bo bolid był o 2 kg lżejszy. Po szczegółowych badaniach inżynierowie zespołu stwierdzili ubytek gazu z gaśnicy. Po tym wyścigu i następnymi zainteresowały się nim najlepsze teamy. Jakiś Polak w tak doborowym towarzystwie? Jak to możliwe? Nie muszę przypominać jego błyskawicznej karieru w Formule 1 i jak się skończyła, po wypadku na amatorskim rajdzie samochodowym i co się działo z Kubica przez ponad osiem lat.

Dobry jak na dotychczasowe starty wynik w Hockenheim, chociaż nie tylko z powodu dobrej jazdy lecz z bardzo trudnych warunków na mokrej nawierzchni a i kraksom konkurentów, obudził nadzieje, że w kolejnych wyścigach będzie jeszcze lepiej co Williams cały czas obiecuje lecz na tym się kończy. Dlatego na Węgry ruszyło co najmniej kilkanaście tysięcy kibiców by dopingować Kubicę.

Niestety, już pierwsze treningi pokazały, że Williams wciąż nic nie znaczy w wyścigach Formuły 1. Ostatnie 20. miejsce Kubicy na treningach, „wysokie” 16. miejsce Russella. Obaj przepadli już w pierwszym wyścigu kwalifikacyjnym. Wyścig potwierdził, że i tym razem Kubica nie mógł rywalizować nawet z Brytyjczykiem,. Przegrał z nim o 1,455 s. Nikt mnie nie przekona i chyba nie tylko mnie, ze obaj mają identyczne bolidy. Russell, to wychowanek szkółki Mercedesa, z nim fabryka wiążę nadzieje na przyszłość i z nim ma wygrywać niepełnosprawny Polak? Tak nie może być. Kubica nie może tego powiedzieć wprost, ale to co mówi jest bardzo wymowne.

– W kwalifikacjach w ostatnim wyjeździe wykonaliśmy desperacki krok. Byłem pewien, że tak nie zadziała, bo od dawna się tu ścigam, swoje wiem. Jeśli jednak brakuje 0,5 – 0,6 s., to jednym trickiem się tej przyczepności nie odnajdzie. Będzie ciężko . Samochód jest niezły jeśli chodzi o balans, ale brakuje tempa. Mieliśmy szczęście z pogodą . Przynajmniej ona dopisała, kibice też.

Kwalifikacje wygrał po raz pierwszy Max Verstappen (Red Bull) i ustanowił nowy rekord toru 1:14,572, kolejne miejsca zajęli : Valtteri Bottas (Mercedes), Louis Hamilton (Mercedes), Charles Leclerc (Ferrari).

Wyścig nie był tak ciekawy jak tydzień wcześniej na Hockenheim. Holender świetnie wystartowali, Hamilton wyprzedził natychmiast Bottasa i obaj z Verstappenem prowadzili zdecydowanie. Wydawało się, że tak dojadą do mety. Hamilton na 20 okrążeń przed końcem wyścigu (70 okrążeń) zjechał do boksów na zmianę opon. Tracił już do Verstappena ponad 18 s. i wydawało się Holender jedzie po pewne zwycięstwo. Lecz Verstappen jechał na coraz bardziej zużytych oponach coraz wolniej. Na 67 okrążeniu Hamilton wreszcie go dopadł, wyprzedził bez trudu i odniósł swoje 81 zwycięstwo, a na trzecim miejscu dojechał Sebastian Vettel (Ferrari). Russell 16, Robert Kubica 19. Nie ukończył Romain Grosjean (Haas).

Ścigający mają teraz wakacje, następne Gran Prix (Belgii) odbędzie się dopiero 1 września. Czy Williams przez ten czas coś poprawi w swoich bolidach, że Russell i Kubica zaczną zajmował kilka miejsc wyżej? Bardzo wątpię.

ANDRZEJ MARTYNKIN