Był PSL

Na epitafium z podsumowaniem będzie czas za kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, za jakie grzechy Pan Bóg ukarał ludowców pozbawieniem rozumu.

Szansa, że w jesiennych wyborach PSL przejdzie pięcioprocentowy próg i uzyska jakąś mini frakcyjkę w Sejmie, są niewielkie. Ale powiedzmy, że wejdzie i że wybory wygra jakaś koalicja wokół Platformy. To też, jak na dzisiaj, nie wygląda zbyt pewnie, ale wykluczyć nie można. I wówczas tej koalicji może zabraknąć tych kilku mandatów PSL, żeby zmontować rząd, więc ludowcy może wejdą do niego na przystawkę, dostając coś w skali półtora resortu. I to jest najlepsza perspektywa, jaka może czekać tę partię na kolejną kadencję. Jednakże opuszczając teraz, przed wyborami, tę koalicję, PSL stara się, by nie wygrała ona wyborów. Więc sam sobie tę szansę odbiera.

Jeśli wybory wygra PiS, co niestety bardzo prawdopodobne, to albo nie będzie potrzebował PSL jako przystawki, albo ją nawet weźmie do rządu. W obu tych wariantach Kaczyński będzie miał na celu wyrugowanie z terenu resztek konkurencji, jaką stanowi dlań PSL.

Jądro tej partii to ludzie umocowani w terenowych strukturach, wspierani w wyborach przez ziomków. Rządzący PiS bez problemu odbierze ludowcom te posady i praktycznie zlikwiduje stronnictwo. Bardzo więc prawdopodobne, że nominaci PSL, przewidując ponurą przyszłość, zawczasu zaczną się wdzięczyć i dopasowywać do PiS. A tym z góry przekreślą szanse na wejście do Sejmu. Posady tych, którzy jeszcze zostaną przy PSL, mogą zostać przejęte jeszcze przed wyborami.

Można było zrozumieć ludowców, którzy zapowiadali, że nie będą w koalicji, w której miałaby być Wiosna Biedronia. Lecz jej na razie tam nie ma; i nie wiadomo, kiedy — i czy w ogóle — tam będzie. Rada jednak postanowiła zaryzykować już teraz. Do stracenia PSL ma szanse na powtórną koalicję z PO, jeśli pomoże wygrać wybory do zyskania anihilację.

Na razie obwieszczają tworzenie Koalicji Polskiej i wzywają pod swoje sztandary nieistniejący elektorat, bo ten realny jest zagospodarowany prawie w całości przez dwie wielkie siły polityczne. Przekonał się o tym Biedroń, przekonał Kukiz, przekonała czarnosecinna Konfederacja. Teraz przekona się PSL.

ERNEST SKALSKI
Studio Opinii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *