Wskazywanie nogami

Niezaprzeczalnie po 10 kwietnia 2010 r. Polacy gremialnie przychodzili na Krakowskie Przedmieście uczcić prawie setkę ofiar katastrofy smoleńskiej. Przychodzili pod Pałac Prezydencki, gdyż tu do śmierci znajdował się tymczasowy dom głowy państwa.

Gdyby mieszkał w Belwederze, tak jak jego następca, przychodziliby pod Belweder. I pewnie teraz tam miałyby stanąć pomniki. Tak przynajmniej nakazuje logika.

I nikt nawet nie zastanawia się teraz, że pomnik Lecha Kaczyńskiego (i jeszcze drugi, a może i trzeci) stanąłby w sąsiedztwie ambasady Rosji. Czy nie byłby to istny paradoks historii?

Pod Belwederem stoi pomnik Józefa Piłsudskiego. Bo tam urzędował. Ma swój Dom w Sulejówku, gdzie mieszkał, w Wilnie, gdzie się urodził. Ma swój Dom w Krakowie spod którego wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa w 1914, nawet na Maderze, gdzie w 1931 spędzał urlop. W Belwederze Marszałek ma również swoje małe muzeum, niestety nie dla wszystkich dostępne.

Mówienie o tym, że „naród wskazał nogami” obraża Naród. Bo Naród nie myślał wtedy o pomnikach, o wykuwaniu w granicie postaci podobnych niewiadomo do nikogo, jak to kilka już pomników i tablic pokazało.

Naród myślał o oddaniu hołdu, Naród składał kwiaty i zapalał znicze. I nikt wtedy o żadnych pomnikach nie wieścił i nie myślał. Nawet brat zmarłego i jego najbliżsi. Nawet córka pary prezydenckiej, która miałaby do tego największe prawo.

Przekonanie o wielkości i doniosłości prezydentury Lecha Kaczyńskiego nie powinno być znaczone jego pomnikami, ale propagowaniem spuścizny jego dokonań dla Rzeczpospolitej. Można domniemywać, że z braku tego drugiego, zastępuje się ją (spuściznę) posągami i monumentami, nazewnictwem  ulic i placów, sal i pokoi.

Można również zastanawiać się, dlaczego dom w Warszawie, w którym się śp. Lech Kaczyński urodził, w którym spędził wiele lat, z którego do pałacu Prezydenckiego się przeprowadził, nie stał się do tej pory Domem. Muzeum, Instytutem, ośrodkiem badawczym.

Można przytoczyć wiele przykładów czczenia zmarłych, nie tylko tragicznie, przywódców państwowych, Jedni mają mauzolea, inni sarkofagi, jeszcze inni piramidy, kopce, kofuny. Obecnie są to wyłącznie atrakcje turystyczne. Czy o to właśnie chodzi, aby wycieczki szły od jednego do drugiego pomnika bez żadnej refleksji ze strony ich uczestników? Mnie się to po prostu nie podoba.

Jeśli ktoś dzisiaj twierdzi, że Polacy oddali hołd prezydentowi Kaczyńskiemu „nogami”, to obraża dziesiątki tysięcy tych, którzy godzinami stali, aby złożyć mu pokłon, uszanować, zapalić znicz, złożyć wiązankę. Zresztą nie tylko jemu, bo siedziba jego tymczasowego domu stała się symbolem wszystkich ofiar.

JAROSŁAW PEĆ

Fot. cyfroteka.pl