Nie wybory, a plebiscyt

Żadna z koalicji (bo one przeważają) nie traktuje wyborów do Parlamentu Europejskie poważnie. Jedni chcą swoim „sługusom” zapewnić godziwe emerytury, bo skoro przez lata byli lizusami bez własnego zdania (i rozumu), to im się jakaś rekompensata należy. Inni wybory te traktują jako sprawdzian przez jesiennymi, tymi o wiele ważniejszymi, bo to ewentualnie oni będą Polską i Narodem rządzili.

Objechali więc prawie całą Polskę, oczywiście tę ważniejszą, czyli większą, czyli większe miasta i głosili tam swoje programy niby europejskie. Niektórzy nawet proeuropejskie.

Jedni chcą z Europę przemienić według swojego, chorego sposobu myślenia, inni zarzekają się, że uczynią z niej dojna krowę, która będzie lekarstwem na wszystkie nasze bolączki.

Partia rządząca, po objęciu władzy, totalnie odcięła się od Unii Europejskiej. Do tego nawet stopnia, że z najważniejszych polskich urzędów niebieskie flagi z gwiazdkami zniknęły zupełnie. Mało tego, według niektórych powinny zostać przerobione na szmaty.

Pierwszą decyzją pierwszej pani premierowej (bo prawdziwy premier siedział zupełnie gdzie indziej) było usunięcie flag znienawidzonej (wtedy) Unii Europejskiej

Było to możliwe, gdyż przeciętny Polak o Unii Europejskiej wie tyle, co o ręcznym dojeniu krowy. Zdecydowana mniejszość potrafi to zrobić, zdecydowana większość nie potrafi nawet odróżnić krowy od byka.

Po ponad trzech latach opluwania Unii, partia rządząca dokonała niebywałej wolty. Z kraju „w totalnej ruinie”, Polska stała się w niemal sekundę krajem znakomicie się rozwijającym i to dzięki unijnym pieniądzom.

Polskie rolnictwo, w którym przeważa cep (to wizja polskiej wsi oczami premiera), okazuje się jednym z najsilniejszych w Europie, a produkcja rolnicza eksploduje wyłącznie dzięki eksportowi do krajów unijnych.

Mało tego, nawet hektolitry bezsensownie przelanej krwi polskich żołnierzy pod Monte Cassino okazują się budulcem Unii. Jakim trzeba być debilem, żeby w ogóle cos takiego wymyślić. A ten, któremu te słowa posunięto do przeczytania, powinien spalić się ze wstydu.

Gościu, który przed laty nie ukrywał tego, że Polak jest tak głupi, że łyknie każde kłamstwo, że miska ryżu Polakowi wystarczy, aby zatkać mu gębę, próbuje przekonać, że da każdemu niepełnosprawnemu w Europie (bo to kampania europejska) po kilkaset złotych i wszyscy niepełnosprawni Europy będą głosowali na przydupasów jego szefa.

Najgorszy matematyk w partii rządzącej, czyli jej szefunio, policzył i okazało się, że żadne „jarkowe” nie zostanie zrealizowane, jeśli nie będzie zastrzyku kasy. A tę dodatkową kasę będzie mogła zagwarantować jedynie Unia. Z największego więc wroga (tylko dlatego, że na jej czele stoi znienawidzony Tusk), z dnia na dzień stała się niemal ideałem.

W wyborczej walce żadna koalicja nie mówi o tym, że europosłowie z danego ugrupowania muszą potem (aby mieć silę przebicia) zapisać się do jakiegoś tam ugrupowania. I w głosowaniach na forum Parlamentu Europejskiego reprezentują wspólną linię. Nie musi to wcale być linia zgodna z interesem Polski. Nie będą głosowali, zostaną z ugrupowania w Parlamencie Europejskim wykluczeni. I ich głos w ogóle nie będzie się liczył.

To tak a propos Przewodniczącego Tuska. Gdyby choć raz na forum PE opowiedział się za interesem Polski, za chwilę zostałby pozbawiony stanowiska. Bo przedstawiciele danych krajów w PE, z chwilą wyboru stają się przedstawicielami Europy, a nie swoich krajów.

JERZY WIR