Bez Andrzeja Dudy (za to trzy Beaty)

Gdyby prezydent Polski mógł kandydować do Parlamentu Europejskiego, z pewnością by tak uczynił. Europoseł otrzymuje immunitet, chroniący go przez 5 lat. A Andrzej Duda, być może już niedługo, będzie potrzebował koła ratunkowego. Według konstytucjonalistów grozi mu Trybunał Stanu za wielokrotne złamanie Konstytucji RP.

Druga prezydentura byłaby efektowną ucieczką. Ale szanse Dudy na reelekcje nie są wielkie; szanse istnieją – bo nic nie jest przesądzone – pod warunkiem jednak, że w Polsce utrzyma się kryzys konstytucyjny i chaos prawny.

Andrzej Duda jest politykiem, któremu wyraźnie bardzo zależy na podgrzewaniu konfliktu z Unią. Nie jest to przypadek. Ewentualny konsensus czy przywrócenie państwa prawa w Polsce uczynią go od razu odpowiedzialnym za zniszczenie fundamentu polskiej demokracji. Permanentny więc konflikt z Unią, ciągłe ataki na środowiska sędziowskie oraz radykalizowanie społeczeństwa, to cyniczna strategia Dudy na przetrwanie.

Polski prezydent publicznie wyraził się o Unii, że jest wyimaginowaną wspólnotą, która nic nam nie daje. To był kuriozalny spicz, wskazujący na ogromne poczucie zagrożenia, które dławi prezydenta. Jego wykład w Berlinie o braku wolności Polaków do kupowania mało oszczędnych żarówek stał się przedmiotem drwin i dowcipów, ale podłożem tego dziwacznego zarzutu, była chęć podtrzymania wrażenia, że konflikt z Unią dotyczy nawet drobnych detali.

Trudno w to uwierzyć, ale polski prezydent, chcąc uciec przed odpowiedzialnością, jest skłonny działać przeciwko polskiej racji stanu.

Andrzej Duda nie może startować do PE, bo jest w innym cyklu wyborczym. Nie łapie się. Nie wzmocni zatem „polskiej” opcji w Brukseli. Jarosław Kaczyński od początku nie chciał, bo „Srebrna” miała mu wystarczyć.

W reprezentacji PiS do PE jest za to silny skład kobiecy. W pierwszym rzędzie trzy Beaty: „premier Europy” Beata Szydło, „mecenas” Beata Kempa, oraz Beata Mazurek, rzecznik PiS.

PE jest zły. Komisja Europejska jest antypolska i antychrześcijańska. I w ogóle szmata. Unia chce nam odebrać suwerenność i zmusić do przyjmowania terrorystów. Ale z drugiej strony stanowisko europosła jest nieźle płatne. Podnosi prestiż i daje dużo swobody.

A w Polsce Beaty już trochę się nudzą i jakby są mało widoczne. Przykładowo, nie wiadomo dokładnie, czym zajmuje się Beata Szydło. Beata Kempa niby pomaga uchodźcom, ale tylko wtedy, gdy są daleko od Polski. A Beata Mazurek nieraz traci mowę, jak są trudne pytania. A tutaj nie musi w ogóle nic mówić. Nikt nie będzie już czołgał Szydło za nepotyzm i asfaltówkę do Brzeszcz. Nikt też nie zapyta Beaty Kempy, skąd czerpie swoją wiedzę o konstytucjonalizmie.

Bruksela wszystkie te ogony utnie. Ciach! I przed nami nowy świat! Można ładnie się ubrać. I nie trzeba znać żadnego języka, bo tam wszystko przetłumaczą. Jeżeli taki Tusk dał radę, to my nie damy?

Trzymaj się, Andrzej! Przyślemy ci kartkę z Brukseli. Powiedz tylko, na jaki adres.

DARIUSZ WIŚNIEWSKI

Studio Opinii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *