Narciarskie MŚ: Jedne się skończyły, drugie zaczynają

W niedzielę 17 lutego w szwedzkim Are w konkurencjach alpejskich, a 20 lutego w czwartek zaczynają w austriackim Seefeld w konkurencjach klasycznych.

W pierwszych nie byliśmy nawet – jak to się mówi- statystami, bo Polskę reprezentowała tylko jedna osoba, Maryna Gąsienica Daniel. I szczytem marzeń było, by zajęła miejsce w swojej „popisowej” konkurencji slalomie gigancie miejsce w pierwszej trzydziestce czyli mogła wystartować w drugim przejeździe. Niestety, nie udało się, byłą bardzo bliska, dojechał na 32 miejscu.

Narciarstwo alpejskie w uprawiane jest na sześciu kontynentach, obu Amerykach, Azji, Australii, Europie i w kilku krajach w Afryce, w Polsce zjeżdża na nartach amatorsko ponad 2 miliony ludzi, natomiast w sporcie wyczynowym jest przysłowiowym kopciuszkiem. Wprawdzie nigdy nie mieliśmy na światowym poziomie zjazdowców, natomiast slalomowców owszem. Niewielu wprawdzie, lecz takich, że obawiali się ich czołowi na świecie. To Andrzej Bachleda, jego młodszy brak Jan, Roman Dereziński i Andrzej Bachleda syn Andrzeja

„Ałuś” jak nazywano Andrzeja Bachledę, to najlepszy polski alpejczyk, wielokrotny mistrz Polski w slalomie, gigancie i zjeździe , dwukrotny olimpijczyk (1968 r Grenoble – 6 m. w slalomie, i 1972 Sapporo 9 m. w gigancie). Pierwszy i jedyny dotąd Polak, zwycięzca w Pucharze Świata (1972 Banff Kanada), srebrny i brązowy medale w mistrzostwach świata w kombinacji. Pozostali niejednokrotnie zajmowali miejsca w trzydziestce dające start w drugim przejeździe.

Mieliśmy także slalomistki na światowym poziomie. Maria Kowalska wygrała w 1956 r. międzynarodowy slalom w szwajcarskim Grindelwaldzie, tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Cortina d,Ampezzo. Ewa Grabowska to mistrzyni Europy juniorek, seniorkach zajmowała miejsca w dziesiątce. Olimpijka z Sarajewa 1984. Najlepsze do tej pory, to siostry Dorota i Małgorzata Tlalka. Pierwsza, to zwyciężczyni slalomu w Pucharze świata w 1984, a Małgorzata na igrzyskach w Sarajewie 1984 zajęla 6 m w slalomie.

Przypominam te wydarzenia, bo dla młodych, nawet interesujących się narciarstwem, to prehistoria. Pewnie po raz pierwszy czytają   o ich sukcesach. Bo to były sukcesy, zakwalifikowanie się do czołówki świata, to dla polskiego narciarstwa ogromny sukces. Jaki, świadczą „osiągnięcia” w następnych aż po obecne lata. W trzydziestkach maja swoich zawodników i Anglicy, Bułgarzy, Rosjanie, Słowacy, Białorusini, Węgierka trzy, dwa lata temu była jedną z najlepszych w zjeździe, stawała na podium w Pucharze Świata. Nawet maleńka Andora ma swoją zawodniczkę O byłych republikach już nie wspominam. Nam z pewnością długo jeszcze przyjdzie na to poczekać.

Rozpoczynające się 20 lutego mistrzostwa świata w konkurencjach klasycznych daje nadzieje na niejeden medal Jednak tylko w skokach. Mamy trzech skoczków, z których każdy może wygrać: Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Piotr Żyła (kolejność alfabetyczna) lecz każdy z nich może przegrać. Jest też Jakub Wolny, który może sprawić wielką niespodziankę. Poziom jest tak wyrównany, że wszystko możliwe. Nawet przegrana w konkursie drużynowym. Skoki, to jedyne polskie atuty.

Biegi…, nie ma Justyny Kowalczyk, choć nie wykluczony jest jej start na 10 km stylem klasycznym, bo lepszej, młodszej nie ma. Kowalczyk pobiegnie w sztafecie sprinterskiej z niespełna 18 –letnią Moniką Skinder, najbardziej utalentowana biegaczką młodego pokolenia. Na resztę nie ma co liczyć.

W biegach mężczyzn…. Przepraszam za wyrażenie – posucha. Nadzieje, to bracia Kamil i Dominik Bury lecz nie wiem kiedy się spełnią. W ostatnich zawodach przed mistrzostwami w Cogne Kamil na 15 km zajął dalekie 63 miejsce, a w sprincie 54. Najlepszy polski sprinter Maciej Staręga nie zakwalifikował się do ćwierćfinałów (pierwsza trzydziestka), był dopiero na 42 miejscu.

Jeśli czegoś dobrego można oczekiwać , to po wspomnianej Monice Skinder. W zakończonym Zimowym Festiwalu Olimpijskim (nikt z młodych Polaków nie przeszedł eliminacji!) zdobyła dwa medale. Wcześniej brązowy oraz złoty w sprincie wygrywając z Norweżkami i Rosjankami.

Cała nadzieja w skoczkach…

ANDRZEJ MARTYNKIN