Naród jeszcze bardziej podzielony

Nie ma zadumy nad cudzą śmiercią, nie ma refleksji nad życiem, które okazuje się kruche i nietrwałe. Mamy za to jedną wielką falę nienawiści. I szukanie jego źródeł. A to okazuje się dla wielu najłatwiejsze.

Pozornie, ci, którzy protestują przeciw nienawiści, doskonale wiedzą, kogo o śmierć prezydenta Gdańska trzeba obwiniać. Z obu stron polskiego muru, który staje się coraz wyższy. I będzie jeszcze wyższy. Jak Polska długa i szeroka. Niestety.

Tak szybko jak skończyła się chwila narodowej refleksji po katastrofie smoleńskiej, i jeszcze wcześniej po śmierci Jana Pawła II, tak szybko, nawet jeszcze szybciej bo – przepraszam – zmarły nie był tej rangi, owa refleksja zmieniła się w szukanie winnych. A za tym idzie nienawiść. Nienawiść okazywana często w sposób wręcz obrzydliwy.

Szkoda miejsca na cytowanie chamstwa i debilizmu, które w kilka dni zalały sieć internetową. I pewnie nie chciałyby mi się nawet zacząć pisać, gdyby nie dzisiejsza „analiza”, że… prezydent Adamowicz żyje, a „zamach” na niego to wielka mistyfikacja, oczywiście, jakby inaczej, żydowska. I pewnie nie chciałoby mi się zasiąść do klawiatury, gdyby nie debil wypisujący, że człowieka nie da się tak łatwo trafić, gdzie trafił zabójca, bo nawet wyszkolony morderca (czyli, zdaniem autora, komandos), miałby z tym problemy.

Chamstwo wylazło z nor. Również za sprawą wielu polityków, którzy chcąc o sobie przypomnieć ferują jednoznaczne oceny, że był to mord polityczny. Przecież to jedynie woda ma młyn, a właściwie kolejna cegła podnosząca mur podziału miedzy Polakami. Dla mnie ta ocena nie różni się niczym od powielanych w sieci opinii, że prezydent Adamowicz zasłużył sobie na śmierć, protestach przeciw ustawieniu dnia żałoby narodowej,

Dziś przeczytałem, że przygotowania do zabójstwa trwały dwa lata. Bez najmniejszej refleksji czytelników wpis ten zdobywa dużą popularność. Dwa lata temu trzeba było być pewnym, że śp. Adamowicz będzie znowu prezydentem… Z drugiej strony, już słychać, że z zabójcy zrobią chorego psychicznie, aby uniknął kary…

Zdaje się, że ostatnim zabójstwem wysokiego polskiego urzędnika państwowego w czynnej służbie, był mord dokonany na prezydencie Narutowiczu. Zabójcę Niewiadomskiego uznawano za niepoczytalnego, ale wyrok śmierci zapadł. Może warto poczytać sobie o atmosferze wyboru Gabriela Narutowicza na urząd Prezydenta Polski, może warto zagłębić się w późniejszą historię Polski z przewrotem  majowym włącznie. I o tym, że właściwie agresja hitlerowskich Niemiec na Polskę w jakiś sposób Naród zjednoczyła.

Wojny trzeba, aby mur nienawiści zburzyć?

W Polsce perpetuum mobile działa w najlepsze. Jej paliwem jest nienawiść. Maszyna zamiast zwalniać, jedynie przyspiesza…

JAROSŁAW WEDER