100 milionów i…. Kubica ponownie w Formule 1

Teraz już wszystko jasne. Tyle milionów złotych zapłacił Williamsowi Orlen i Polak wreszcie po kilku latach starań, nadziei, do tej pory próżnych, w przyszłym sezonie wystartuje w – niestety najsłabszym zespole – w tych najważniejszych i najbardziej prestiżowych wyścigach samochodowych.   Nastąpi to 17 marca 2019 r. Dopiero w czwartek 22 listopada podpisany został dwuletni kontrakt.

O możliwym zatrudnieniu Roberta Kubicy w Williamsie mówiło się na „giełdzie” Formuły 1 od dłuższego czasu. W tej sprawie nie zabierałem głosu, bo każdego roku po sezonie w tym środowisku „dobrze poinformowani” oznajmiali kto i do jakiego zespołu przechodzi, jakie będą roszady. I rzadko kiedy to się sprawdzało. W tej branży, gdy chodzi o grube pieniądze, nic nie jest pewne dopóty, dopóki układające się strony nie podpiszą stosownych dokumentów. Kubica z Williamsem takie podpisał w Abu Zabi, gdzie w weekend odbędzie się ostatni wyścig sezonu. Mistrzostwo świata już wcześniej zapewnił sobie Lewis Hamilton.

Robert Kubica zastąpi Rosjanina   Siergieja   Sorotkina, który rok temu „wyprzedził” naszego kierowcę w wyścigu do fotela w bolidzie Williamsa. Rosyjski sponsor na prośbę Władimira Putina „wysupłał” spore miliony dolarów, by Rosja miała swojego kierowcę w Formule 1. Okazało się w testach, że przegrywa z Kubicą i może by Willliams przedłużył kontrakt z Sorotkinem, gdyby ktoś zapłacił z a niego np. ze 200 milionów. Zespół miałby pieniądze na skonstruowanie szybszego samochodu. Ale nikt w Rosji nie zechciał tracić takiej sumy.

Od wypadku Kubicy 6 lutego 2011 r. podczas amatorskiego rajdu Ronde d’Andora we Włoszech za ciut więcej niż 3 miesiące minie 8 lat. Przez ten czas Kubica przeszedł 18 operacji prawej ręki i podobno miał 1000 godzin rehabilitacji. Przeliczając na dni byłoby ich aż 416 czyli rok i 51 dni.

Pisałem na tych łamach po wypadku, że gdyby podobny zdarzył się normalnemu kierowcy, a nie tak już znanemu we Włoszech i na świecie jak Kubica, rękę by mu amputowano. Tak byłą pokiereszowana. Przytaczałem także słowa chirurga, który operował, że nigdy nie będzie tak sprawna jak przed wypadkiem. I nie byłem takim optymistą, jak niektórzy dziennikarze, że Kubica szybko wróci na tor.

Jego ówczesny menedżer, Daniele Morelli, okazał się łgarzem. Najpierw tłumaczył, że po kilku tygodniach Kubica zacznie rehabilitacje potem, chyba rok po wypadku, opowiadał na konferencji w Warszawie że wkrótce wznowi treningi i w przyszłym roku zacznie się ścigać. Nie zaczął, a że z prawą ręką nie było dobrze, świadczyło jego zachowanie.

Na zdjęciach i w telewizji prawą nie wykonywał żadnych ruchów. Gdy z nie w pełni sprawną zaczął startować w rajdach i to z powodzeniem, bo m.in. zdobył mistrzostwo świata w WRC2, był to wynik rewelacyjny. Jednak rajdy są łatwiejsze niż wyścigi Formuły 1 – nie te szybkości, nie te przeciążenia.

Obecnie, gdy starty Kubicy w F1 stały się faktem, cieszę się, że moje przypuszczenie się nie sprawdziły. To, co się stało, jest gotowym scenariuszem na film. Sądzę, że w Hollywood już komuś świta w głowie taki pomysł…

Jeśli jednak ktoś sądzi, że Kubica w Williamsie będzie odgrywał czołową rolę w przyszłorocznych mistrzostwach świata F1, jest w błędzie. Żeby tak się stało, musi mieć znacznie szybszy pojazd. Czy do marca 20019 r. zespół potrafi taki skonstruować? Oby tak się stało.

Partnerem 34-letniego Roberta Kubicy w zespole jest 20-letni Brytyjczyk Georges Russell. Rutyna, doświadczenie plus talent „młodzika”. Co z tego wyniknie, zobaczymy…

ANDRZEJ MARTYNKIN