WSTYD: co drugi wyborca został w domu!

Przez prawie 30 lat tzw. wolności Polacy nie nauczyli się nic o demokracji. Przez tych 30 lat politycy nie zrobili nic, aby Polaków demokracji nauczyć. Polacy nie wiedzą, po co są wybory i demokratycznie, masowo w nich nie uczestniczą.

Media od rana zachłystują się tym, że do urn wyborczych poszło 2 mln Polaków więcej niż w czasie poprzednich wyborów samorządowych. Otóż nie jest czym się cieszyć. To wręcz tragiczne, że obecnie w wyborach uczestniczy ledwie ponad 50% uprawnionych. A reszta? Reszta ma gdzieś, co się w ich Ojczyźnie dzieje!

W niektórych komisjach wyborczych ludzie stali po kilka godzin w kolejce, aby oddać głos. W niektórych zabrakło kart do głosowania, bo przecież nikt nie przewidywał (?!) tak WIELKIEJ (?!) frekwencji. Ale w wielu punktach do głosowania było „normalnie”, czyli pusto…

Smutne to. Jeszcze smutniejsze jest to, że podobno 63% dwudziestolatków nie poszło na wybory. Ewidentnie widać, że w szkołach nie uczą, czym jest demokracja. Nie można również wynieść tej wiedzy z domów. Wychowujemy totalnych abnegatów> A może kształcimy i wychowujemy młodych ludzi, którzy nie wiążą swojej przyszłości z Polską?

Dziwię się euforii setek ludzi w różnych sieciach, którzy uważają, że ponad 54-procentowa frekwencja w niedzielnych wyborach, to wielki sukces. Socjolodzy i jacyś inni naukowcy łapani ad hoc zastanawiają się wielką mobilizacja elektoratów. „Wielką”?! Przyzwyczailiśmy się, że u nas 30% to norma?! A kilka procent więcej to sukces?!

Frekwencja wyborcza (bez względu na kogo i po co głosujemy) to wstyd i hańba dla polskiej demokracji. Uczciwych sadów Narodowi się zachciewa? Poszanowania Konstytucji? Jej zrozumienia? Zrozumienia na czym polega niezawisłość sądów?! A może najpierw nauczmy Obywateli, że ich psim obowiązkiem jest uczestnictwo w wyborach. Obecność na nich. Tak jak obecność na mszy, przy narodzinach dziecka i na pogrzebie najbliższych!

Od lat jestem zwolennikiem wprowadzenie obowiązkowych wyborów. Nikt wtedy nie będzie jęczał, że rządzących wybrała jakaś tam garstka i próbowała w ten sposób debilom wmówić, że nie reprezentują oni Narodu. Od lat jestem zwolennikiem dopisania na kartach do głosowania (na każdym szczeblu wyborów) rubryki: Nie głosuje na nikogo. Choćby po to, aby Naród mógł dać sygnał politykom, że ma ich głęboko gdzieś. I aby potem żaden z nich nie mógł twierdzić, że rządzi z woli Narodu.

Z woli WIĘKSZOŚCI głosujących, ale NIE WSZYSTKICH, warszawiaków w stolicy nie będzie rządził Jaki. Ta sama wola WIĘKSZOŚCI głosujących, ale nie WSZYSTKICH, poznaniaków nie oddała steru władzy w swoim mieście szefowi książkowego wydawnictwa. I tak było w każdym innym miejscu. Z tym, że ta WIĘKSZOŚĆ, to średnio (w skali kraju) zaledwie ciut więcej niż połowa.

Wywalczyli Polacy sobie demokracje i jej prawa. A teraz nie chcą z nich korzystać. Znacie taki drugi kraj?

JERZY WARETEK