Złoto siatkarzy nawet ołowiu nie przypomina

Był kiedyś taki zamysł, aby ołów na złoto zamienić. Alchemicy średniowiecza tym się zajmowali. Bo ich władcy tego żądali. Chcieli się bogacić. Cudzym kosztem. Znaczy się kosztem ówczesnych naukowców, którzy bogactwo mieli im zapewnić.

Obecnie jest trochę inaczej. Ówcześni władcy zamienili się we współczesnych polityków. Nie dają nic, ale na sukcesach żerują do upadłego. Ledwo siatkarze obronili pierwsze miejsce na świecie, już jakiś prezydent odznaczenia im obiecuje.

Tuż przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej późniejszy najlepszy zawodnik całych zawodów powiedział, że siatkówka w Polsce to sport niszowy.

Przez ostatnie lata, zwłaszcza po przegranej (nawet klęsce), bo tak niezdobycie medalu olimpijskiego zostało w Polsce odebrane, siatkówka zeszła na totalny margines sportu zespołowego. Do totalnej niszy. I chyba nikogo, kto choć trochę interesuje się siatkówką, nie dziwiło, że zdecydowana większość autorów wielkiego sukcesu sprzed czterech lat przeszło na sportową emeryturę. A trenerowi reprezentacji podziękowano w niezbyt wyszukany sposób.

Zapomnijmy jednak o przeszłości. Znakomici polscy siatkarze obronili tytuł mistrzów świata! Znowu są najlepsi! Jak zawodnicy żadnej innej gry zespołowej!

Ale oczywiście, po pierwszym zachwycie, przyjdzie za chwilę otrzeźwienie. Przecież nie siatkówka Polska żyje! Dobra, wielki sukces, ale przecież naszymi idolami są piłkarze.

Nawet w czasie Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej, dziennikarze nie zapominali o jakichś tam Polakach grających w ligach innych krajów. Oczywiście nie ligach siatkarskich, ale uwielbianej przez Naród i polityków piłce nożnej. Nawet jeśli ekspert z bożej łaski analizował szanse polskich siatkarzy na pokonanie kolejnych przeszkód na drodze do mistrzostwa, to w tle zawsze byli piłkarze nożni.

Czy ktoś w tym momencie odpowie na pytanie: w jakim klubie ligowym grają Kubiak , czy Kurek, a może Zatorski, nie mówiąc o Nowakowskim?

Cztery lata temu zdobyte przez naszych siatkarzy Mistrzostwo Świata zaowocowało niczym. Niczym dla popularyzacji i rozwoju piłki siatkowej w Polsce. Wtedy na tapecie były debilne Orliki. W czasie obecnej kampanii samorządowej również obiecuje się odnawianie i budowę nowych boisk… piłkarskich. O siatkówce nie myśli nikt, żaden z polityków.

Nie ma szans na wykorzystanie tego wspaniałego sukcesu polskich siatkarzy. Nie powstanie żaden plan rozwoju, rozbudowy szkolenia siatkarskiego, bo Polacy debilnie zapatrzeni są w piłkę nożną. I nikt nawet nie pomyśli o tym, że pudełko złotych medali jakichkolwiek imprez piłkarski kopanej jest prawie puste w porównaniu ze zdobyczami siatkarzy.

Po ostatnich Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej, wiadomo było, jakie premie za klęskę dostaną piłkarze, którzy są miliarderami w porównaniu z siatkarzami. Może czas skończyć z debilnym finansowaniem ponad miarę totalnych nieudaczników kopiących piłkę na rzecz tych, którzy w sposób mistrzowski ją tylko odbijają…

JERZY WARAK