Nie wstydźmy się polskiej kuchni: Placki ziemniaczane

Trochę już zapomniane, a jeśli już to najczęściej pod postacią jakiegoś węgierskiego „wynalazku” czyli innej po prostu formy ich podania nieśmiertelnego gulaszu. Choć przyznam szczerze, kiedy przypomnę sobie ciągi nadmorskich knajpek (a sezon tuż tuż), z których co druga serwuje „ziemniaczane”…  na tygodniowym oleju, a czasem nawet na tym po rybkach sprzed paru dni, to ręce opadają. I zaraz mam ochotę pobiec do najbliższej „Biedronki” i poszukać opakowań z plackami w proszku, ale oczywiście nie znajdę. Wiadomo, wykupione… Kto bowiem męczyłby się z obieraniem, ucieraniem, doprawianiem, kiedy mamy gotowy fabrykat (nie poprawiać na „półfabrykat” broń Boże!) rodem prawie jak z betoniarki. Nie ma bowiem, jak właśnie ta „droga przez mękę”, aby uzyskać efekt najwspanialszy na świecie, przy którym wszelkie inne dobra tego świata mogą się schować. Na dodatek mamy już ziemniaki młode, a placki z nich powinny być naszym daniem eksportowym…

004-placki ziemniaczaneDo przygotowania placków ziemniaczanych potrzebujemy:

  • ziemniaki (powiedzmy tak ze 2 kg);
  • 2 średnie cebule;
  • 1-2 jajka;
  • ewentualnie mąka pszenna (jakaś szklanka);
  • przyprawy: sól, pieprz;
  • tłuszcz do smażenia;
  • do okraszenia: śmietana; cukier.

I do dzieła:

  1. Ziemniaki myjemy i obieramy.
  2. Obieramy cebule.
  3. Teraz „zabawa” z ucieraniem; najpierw cebule, potem ziemniaki. Można sobie oczywiście ułatwić i przepuścić cebule z ziemniakami przez… sokowirówkę. Potem mieszam sok (nie zapominajmy o osadzającej się na dnie skrobi z ziemniaków) z wiórami i mam masę prawie gotową. Ale potem, już podczas jedzenia, coś nie za bardzo. Znaczy się chyba za bardzo w konsystencji przypominają te placki z torebki… Ziemniaki ucierane na różnego rodzaju tarkach (drobnych, grubych, nitkowanych) mają tę zaletę, że w plackach zostaje zachowana ich fraktura, co niektórzy lubią tak samo, jak poczucie „pod zębem” ziemniaczanej drobiny.
  4. Wbijamy jajka. Jeśli okażę się, że ciasto jest za rzadkie (ziemniaki miały dość dużo soku) możemy zagęścić jej mąką, ale proszę z nią uważać, bo w przypadku „przedawkowania” mogą potem placki okazać się za twarde, wręcz niezjadliwe.
  5. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Najlepiej dla złapania odpowiedniego smaku spróbować pierwszy placek i ewentualnie dosolić lub dopieprzyć.
  6. Stawiamy patelnię na ogień, wlewamy tłuszcz i smażymy. Najlepiej trzy, cztery naraz.
  7. Przekładamy na talerz i stawiamy gościom przed nosem ze śmietaną i cukrem w oddzielnych pojemnikach. Nie wszyscy lubią te dodatki, a jeśli już to dajmy im szansę na wybranie odpowiednich proporcji.

Oczywiście zaprezentowana powyżej postać placków jest jak najbardziej klasyczna. Możemy sobie je urozmaicać poprzez dodanie do ciasta np. pokrojonej w kostkę kiełbasy lub pokrojonych i podduszonych pieczarek. Ale wtedy dla mnie to już nie są klasyczne placki ziemniaczane i trudno obżerać się nimi z dodatkiem cukru i śmietany. Choć z drugiej strony skrzyżowanie smaków może być nawet ciekawe…

SMAKOSZ

Kapusta z wody ze skwarkami, Sztuka mięsa w sosie chrzanowym, Żurek na zakwasie