To nie są wybory parlamentarne!

Jeździ premier po kraju i bajki opowiada. Jeździ Naczelnik Państwa po kraju i, ledwo dysząc, zachwala, co się tylko da. Oczywiście swojego. I Naród daje się oszukać. Bo Narodowi wydaje się, że jak premier przyjedzie, jak Naczelnik obieca, to na jego terenie będzie lepiej. Fakt, będzie, ale nie dlatego, że wybiorą dobrych gospodarzy, ale dlatego, że partia rządząca sypnie kasą wszędzie tam, gdzie Naród wybierze ich. Tak obiecuje, ale w kasie już widać dno…

Mogą być nawet skończonymi debilami, totalnymi nieudacznikami, nieznającymi się na niczym, na tym bardziej na zarządzaniu miastami czy sołectwami. Najważniejsze, aby byli z PiS. Taki przekaz od tygodni płynie do Narodu.

Premier obiecuje nowe drogi i nowe mosty. Nieważne, że nawet tam, gdzie rzek – jeszcze – nie ma. Można przecież nurt rzeki nagiąć, zmienić, przekształcić w tym kierunku, gdzie most zaplanowano.

Nieważne, że władze lokalne nie mają żadnego wpływu na kondycję polskich kopalni. Ważne, że premier obiecuje – w czasie rządowej kampanii przed wyborami samorządowymi – wielkie wsparcie dla gnijącego polskiego węgla. Węgiel ten ma być nawet podobno „nowoczesny”. Nie ma mądrego specjalisty od górnictwa węglowego, który wiedziałby, o co chodzi. Ale pewnie wiedzą to rosyjscy eksporterzy węgla do Polski. On ma być przede wszystkim tani i byle jaki. Nie mylić z tym Jakim, który ma chrapkę na Warszawę.

21 października odbędą się wybory samorządowe. W ich trakcie Naród będzie wybierał GOSPORADZY! Nie powinni to być politycy podrygujący niby marionetki na sznurkach premiera, czy Naczelnika Państwa. To powinni być przed wszystkim ludzie swoi, nasi, lokalni, z wizją i chęcią do ciężkiej pracy. Bez patrzenia na stolicę i czekania na kasę, która stamtąd spłynie. Ale pod jednym warunkiem: jesteś NASZ!.

I każdy z wyborców powinien we własnym sumieniu rozważyć; czy partyjniactwo, niezależnie od przynależności, liczy się bardziej niż doświadczenie, doskonała znajomość lokalnych problemów, propozycje na ich rozwiązanie. O tym nie będą decydowali premier, jego urzędnicy, ani nawet Bóg i jego namiestnik Rydzyk. O tym będą decydowali profesjonaliści, którym Naród zaufa.

Ale na miejscu, a nie tym pokazywanym w telewizjach, którzy podobno mają najlepsze pomysły na… w sumie nie wiadomo co…

Partii rządzącej wydaje się, że po zdobyciu umownej stolicy, czyli najważniejszych przyczółków państwa, teraz czas na podbój terenu. Polska w swojej historii miała już okres, nie tak wcale krótki, kiedy cała władza należała do jednej partii. Wiemy jak i czym to się skończyło. A nie ma lepszej nauki niż historia.

Boję się, że po 21 października na powrót wróci odmiana hasła: Cała władza w ręce rad!. W innej trochę odsłonie. Może tak być. Ale może również ci głosujący na te „rady” powinni się zastanowić…

JAROSŁAW WARAK

fot.: pless.pl