PolecaMY: Odrodzić się z popiołów

Mój tata urodził się 6 sierpnia. Wielokrotnie mówił, że ta data to jego przekleństwo. Ale przynajmniej mało znajomych o moich urodzinach zapomina – śmiał się czasami. Wstają rano i słyszą: Dziś przypada kolejna rocznica zrzucenia na Hiroshimę bomby jądrowej. I dzwonią, albo piszą…

Żarty jednak skończyły się, kiedy w Hiroshimie spotkał się z hibakusha – ofiarami ataku jądrowego na to miasto. Wysłuchał ich historii, a potem powiedział im, że też nie może o tej dacie zapomnieć, bo to jego urodziny. Podobno po tej wypowiedzi, Japończycy zanieśli się płaczem… Tak bardzo mu współczuli.

Nie tak niedawno jeszcze 6 sierpnia nawet w naszych mediach szeroko przypominano tę tragedię. Pokazywano uroczystości z Hiroshimy, z tamtejszego wiecu pokoju. W tym roku jedynie jedna stacja radiowa zająknęła się na ten temat. Powiedziałem ojcu, że ma już kto jego znajomym przypominać o jego urodzinach. Zasmucił się, ale nie z tego powodu. Smuciła go jakże krótka ludzka pamięć…

Akiko Mikano spisała relację swego ojca z tamtych dni. I nie tylko tamtych. To właściwie dość skrócona historia życia Shinji Mikano. Od urodzenie, poprzez historię rodziców, tragiczne wydarzenia wojenne oraz owo tytułowe odradzanie się z popiołów.

Bohater tej swoistej autobiografii przeżył właściwie cudem. Epicentrum wybuchu znajdowało się zaledwie 1200 m od jego domu. Według dzisiejszych danych dotyczących eksplozji ładunku jądrowego właściwie nie miał prawa żyć. Ale udało się. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

Przeżył dzięki ojcu. Sam ranny potrafił zająć się synem i mobilizować go do walki o życie, niepoddawanie się w najtrudniejszych nawet sytuacjach przez pierwsze dni po tragedii. Potem przypadkiem spotkany przyjaciel pomógł mu dostać się do szpitala, w którym mógł liczyć na jakąkolwiek w ówczesnych warunkach pomoc.

Okaleczony, ale zaleczony musiał stawić czoła kolejnemu wyzwaniu: przeżyciu w jakże trudnych powojennych dniach w Japonii. I to też mu się udało. Spotkał na swojej drodze kobietę, również jedną z ofiar sierpniowej tragedii. Założyli rodzinę, ciężko pracowali. Żyli.

Odrodzić się z popiołów opisuje tragedię jednostki na tle dramatu całego narodu. I nie tyczą się one jedynie wydarzeń sprzed 73. lat. Można również odnieść ją do czasów znacznie nam bliższych. Np. do tragedii z Fukushimy. Tempo z jakim Hiroshima i cała Japonia powstawały z kolan – tych prawdziwych, kiedy cesarz był Bogiem na ziemi i tych symbolicznych, po wojennej tragedii – pokazują nam naród niezwykły, dolny do wyjątkowej mobilizacji w najtrudniejszych momentach historycznych.

Shinji Mikano jest właśnie jednym z nich. Mimo kalectwa zakłada firmę. Z latami prosperuje ona coraz lepiej i coraz prężniej. Zrównane ziemią miasto w dość szybkim tempie powraca do życia, rozwija się, jest coraz piękniejsze.

Opowieść o jednej z największych tragedii w historii ludzkości jest zarazem znakomitą historią o przetrwaniu, nadziei i miłości. I o przebaczeniu. Ani razu na kartach książki nie znajdziemy pretensji do autorów tej tragedii. Ale to nic dziwnego. Japończycy bardzo szybko potrafili przejść od uczucia nienawiści do Amerykanów, do zachwytu nad nimi i wszystkim co amerykańskie. I tak jest do dzisiaj.

A teraz muszę dopowiedzieć historię mojego ojca. Otóż w liceum miał przyjaciela. Ten z kolei urodził się… 9 sierpnia, w rocznicę zrzucenia bomby na Nagasaki. Przyjaźnią się do dzisiaj….

JAKUB WYRWAŁ

Odrodzić się z popiołów, Akiko Mikamo

Prószyński i S-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *