Polska Komisja Burdenki

Młodszemu i średniemu pokoleniu nazwisko Burdenko, imię Nikołaj, zapewne nic nie mówi. To człowiek radziecki, który haniebnie zapisał się w historii Polski. Profesor chirurg, prezes Akademii Nauk Medycznych ZSRR i generał, którego Stalin wyznaczył na przewodniczącego specjalnej komisji mającej na celu wyjaśnienie mordu polskich oficerów w Katyniu.

Co miała wyjaśnić najlepiej określa jej nazwa: Specjalna Komisja do spraw ustalenia i przeprowadzenia śledztwa okoliczności rozstrzelania w lesie katyńskim polskich jeńców wojennych przez niemiecko-faszystowskich najeźdźców.

Groby w Katyniu odkryli w 1941r., Niemcy, po napaści na ZSRR 22 czerwca 1941 r. Natychmiast powołali międzynarodową komisję, w której znaleźli się też Polacy. To ona ustaliła, że mordu dokonało, pond wszelką wątpliwość, radzieckie NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych). Nietrudno było tego dowieść, bo o tym świadczyły badania ekshumowanych, a specjaliści potrafią określić mniej więcej w jakim czasie nastąpiła śmierć.

Odnaleziono rosyjską amunicję, notatki z datami. Poza tym przesłuchano wielu świadków, którzy potwierdzili, że do stacji kolejowej Gniezdowo koło Smoleńska przybywały transporty polskich oficerów, autobusami więziennymi  przewożono ich do pobliskiego lasu, skąd potem słychać było strzały. Działo  się to wiosną 1940 r. czyli rok przed napadem Niemiec na ZSRR.

Gdy podczas ofensywy we wrześniu 1943 r. Armia Radziecka zajęła okolice Smoleńska, od razu zaczęła działać Komisja Burdenki i oczywiście dowiodła, że polskich oficerów w Katyniu zabili Niemcy. Znalazła na to „niezbite dowody” – przecież po to została powołana – naoczni świadkowie z 1941 r. mówiący wówczas, kto dokonał mordu, zniknęli. Wersja o zbrodni niemieckiej obowiązywała u nas do 1990 r. Dopiero Jelcyn ujawnił, kto tego dokonał, nawet przekazał pewne dokumenty. Całości nie otrzymaliśmy do tej pory, swoje archiwa Rosja zamknęła.

Podkomisja Macierewicza powołana została, żeby zrobić dokładnie to samo co Burdenki.

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie samolotowej zginęło 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego żoną , generałami, politykami, posłami. PiS nie przyjął do wiadomości ustaleń Komisji Badania Wypadków  Lotniczych, zwanej Komisją Millera i prokuratury wojskowej, że w tak złych warunkach atmosferycznych samolot nie  miał prawa lądować a konsekwencją błędnej decyzji była katastrofa. O niepodważalnych  dowodach co było przyczyną katastrofy pisał w portalu MY21 („O bredniach smoleńskich”) inż. Jerzy Grzędzielski, pilot doświadczalny, instruktor samolotowy i wyszkolenia lotniczego oraz wieloletni kapitan różnych linii lotniczych. w tym LOT.

Macierewicz i sekta Smoleńska czyli wyznawcy zamachu nie przyjmują do wiadomości tych ustaleń, organizują miesiącznice i domagają się „uczciwego śledztwa” czyli potwierdzenia zamachu. Guru sekty, Antoni Macierewicz w 2011 r. powołał  Zespół Parlamentarny ds.  Zbadania Przyczyn Katastrofy. Wybrał z tytułami profesorskimi wysokiej klasy „specjalistów”  (żaden nigdy nie badał wypadków lotniczych i nie miał żadnego doświadczenia), którzy przekonywali np. za pomocą puszki po napojach i parówki, że musiało dojść do zamachu. A winę za to ponosi Putin i Tusk. Śmieszność też ma swoje granice.

Wiele można zarzucić Putinowi lecz nie głupotę. Doskonale wiedział, że w nadchodzących wyborach Lech Kaczyński nie ma szans na drugą kadencje. PiS miał ok. 17 procent poparcia i odszedłby w niebyt tak jak AWS Krzaklewskiego. Po co Putinowi była katastrofa w Smoleńsku? Na własnym terenie?

Teraz Macierewicz do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej powołał specjalną podkomisję. Dlaczego podkomisję, a nie Komisję? Bo ani jeden z 21 „specjalistów” nie ma uprawnień do badania wypadków lotniczych i nigdy takich badań nie przeprowadzał. A „fachowcy” to nie lada: jeden wie o katastrofie tyle co przeczytał w… gazetach; drugi, ponoć wybitny badacz katastrof samolotowych amerykańskiego lotnictwa wojskowego, a w dostępnej do wglądu amerykańskiej dokumentacji nie ma jego nazwiska, trzeci… Ta wyliczanka, to już nawet nie jest śmieszność, to klasyczna farsa.

Mam pytanie: Czy Macierewicz przesłuchał już tych co z katastrofy uszli z życiem o czym kilka razy informował czy dopiero przesłucha? Zapewniał, że ma dowody, iż nie wszyscy zginęli. A skoro nie wszyscy, to czyje ciała znalazły się w trumnach? Do Polski przetransportowano przecież 96 trumien.

Tym razem ten zespół „wybitnych” fachowców za niemałe pieniądze jakie idą na ich uposażenie potrzebuje ich dużo na budowę wiernej… kopii TU- 154 w mniejszej skali, by tunelu aerodynamicznym zbadać jak zachowuje się samolot w locie bez jednej trzeciej skrzydła. To już nie wydatek na puszkę i parówkę, to miliony. Będą jedynymi badaczami wypadków lotniczych, którzy by zadać przyczyny katastrofy zbudują pomniejszony samolot!!!

To olbrzymi polski wkład w rozwój badań lotniczych. Szykuje się Nobel w dziale techniki za odkrycie nowych sposobów badań wypadków.

Jedyne ustalenia jakie zaakceptuje Macierewicz, sekta smoleńska i nadprezes, nadprezydent, nadpremier w jednej osobie, to stwierdzenie, że przyczyną był zamach. To można ogłosić już teraz, bez ośmieszania się budową pomniejszonej wersji Tu-154, a zaoszczędzone miliony przeznaczyć na cele dobroczynne.

Komisja Burdenki i to co robi Macierewicz mają to samo na celu: udowodnić coś, czemu przeczą wszelkie dowody.

Ciekaw jestem, czy Macierewicz kiedykolwiek przyzna się, że zamachu nie było. Burdenko tuż przed śmiercią w 1946 r. stwierdził, że zbrodni katyńskiej jednak dokonało NKWD.

ANDRZEJ MARTYNKIN