A propos… mundialowej atmosfery

Francja mistrzem świata w kopaną! A ja po zakończonych dopiero co mistrzostwach chciałbym się podzielić jedną refleksją…

Przez miesiąc trwania Mundialu szukałem w naszych mediach czegoś o atmosferze panującej w tych miastach Rosji, w których odbywały się mecze i… Może nie szukałem zbyt uważnie. Może akurat nie trafiłem, ale…

Ale wydało mi się to dziwne. Zwykle przy okazji tak wielkich imprez sportowych relacjonowano nam tzw. atmosferę, sprawność organizatorów, wspaniałą gościnność gospodarzy, a przy tegorocznym Mundialu… NIC a NIC, jakby mecze rozgrywano na bezludnych wyspach. Nasuwa mi się taki oto WNIOSEK: Mundial był zorganizowany wzorowo, a tam, gdzie odbywały się mecze i tam, gdzie mieszkały drużyny, a także tam, gdzie bawili kibice z całego świata, wszyscy oni spotkali się ze wspaniałym przyjęciem ze strony goszczących ich miast i ich mieszkańców!

A skąd taki wniosek? Ano stąd, że gdyby podczas tego Mundialu zdarzyło się COKOLWIEK, co można by było uznać co najmniej za afront, albo – co nie daj Bóg – wybryk w stosunku do mundialowych gości, to nasze media by NIE popuściły i każda drobnostka urosłaby z igły do przysłowiowych wideł. A piętnowaniu Rosji i Rosjan nie byłoby końca. A tymczasem wygląda na to, że i Rosja, i Rosjanie sprawili wszystkim psikusa i to nie tylko na boisku.

(MJZ)