Żegnaj Irenko

29 czerwca 2018 r. dobiegła do kresu życia Irena Kirszenstein – Szewińska, najlepsza lekkoatletka i najwybitniejszy sportowiec w historii polskiego sportu Miała tylko 72 lata.

Pięciokrotna olimpijka, siedmiokrotna medalistka olimpijska, dziesięciokrotna medalistka mistrzostw Europy, rekordzistka świata i Europy, wielokrotna mistrzyni Polski.

Dama Orderu Orła Białego, najstarszego i najwyższego odznaczenia Rzeczypospolitej Polskiej, nadawanego za szczególne zasługi dla kraju. To tylko najważniejsze z bardzo licznych odznaczeń krajowych i zagranicznych.

Twoich sukcesów nie spisało by się na przysłowiowej wołowej skórze. Obserwowałem je od pierwszych liczących się zawodów Europejskich Igrzyskach Juniorów w Warszawie we wrześniu 1964 r. Wygrałaś skok w dal i poprawiłaś rekord Polski seniorek na 200 m (23,5 s. należący do Stanisławy Walasiewiczówny, ustanowiony w 1935 r.). Skończyłaś ledwo 18 lat i taki wynik! Zakończenie imprezy i zabawa uczestników odbyło się w PZO przy ul. Grochowskiej. Kilka razy tańczyliśmy, chwaliłem Cię za osiągnięcia i mówiłem, że przed Tobą wielka przyszłość. Wyraźnie speszona, z wypiekami na twarzy, zaprzeczałaś. Po miesiącu wróciłaś jako rewelacja igrzysk w Tokio z trzema medalami: złotym w sztafecie 4×100 m, srebrnym w skoku w dal i srebrnym na 200 m (23,1 s. – rekord Polski i Europy).

A potem ruszyła „lawina” zwycięstw, rekordy sypały się jak z rogu obfitości.   W 1974 r w głosowaniu międzynarodowych agencji prasowych zostałaś wybraną najlepszą sportsmenką świata. Sport nie przeszkodził Ci ukończyć studia, urodzić i wychować „na ludzi”” dwóch synów. Oprócz sukcesów sportowych równie wiele odniosłaś poza stadionem, pełniłaś odpowiedzialne funkcje nie tylko w Polsce lecz i na arenie międzynarodowej m.in. w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim.

Przez 54 lata znajomości rozwialiśmy wielokrotnie „służbowo”- Ty jako zawodnicza, ja dziennikarz – i prywatnie. Niestety, już nigdy nie usłyszę „cześć Andrzejku” i nie zobaczę Twojej uśmiechniętej twarzy. Tak bywało nawet wówczas, gdy przyplątała Ci się ta wstrętna choroba; dzielnie znosiłaś chemoterapię, bywałaś na różnych imprezach. Nagłe pogorszenie, tydzień w szpitalu i wieczorem 29 czerwca przegrałaś walkę o życie.

Tego, co osiągnęłaś w polskim sporcie, nikt nie będzie w stanie powtórzyć. Tego jestem pewien. Żegnaj Irenko.

Pogrzeb Ireny Szewińskiej odbył się 5 lipca na wojskowym cmentarzu na Powązkach z udziałem najwyższych władz państwowych, szefa MKOl. Thomasa Bacha, szefa IAAF Sebastiana Coe, wielu wybitnych lekkoatletów i przedstawicieli innych sportów oraz wielu wiernych kibiców Zmarłej.

Thomas Bach kończąc przemówienie powiedział po polsku ze łzami w oczach: – Żegnaj moja przyjaciółko.

Łez tego popołudnia było wiele.

ANDRZEJ MARTYNKIN