Sen Krzywoustego

Nie, nie, to nie naszego króla Bolesława, który zasnął na wieki 880 lat temu lecz współcześnie żyjącego polityka, obecnego premiera Mateusza Morawieckiego, tak obecnie nazywanego przez wolne media. Trzeba przyznać, że dość trafne, nie tylko ze względu na bezsensowne wypowiedzi, lecz układ ust z czym się rodzimy i co nam zostaje na całe życie.

Otóż współczesnemu Krzywoustemu przyśniło się, że wybuduje w Polsce nowe międzynarodowe lotnisko, Centralny Port Komunikacyjny, 45 km na południe od Warszawy w pobliżu Mszczonowa, który zadziwi Europę i świat, bo ma być jednym z największych przesiadkowych. Docelowo na 100 milionów pasażerów rocznie! Tymczasem wszystkie polskie lotniska (w liczbie 15) w 2017 roku obsłużyły ok. 40 mln pasażerów.

W planach nowe drogi dojazdowe i linie kolejowe. Ponoć z najdalszych dużych miast Polski z wyjątkiem Szczecina czas dojazdu nie przekroczy 2,5 godziny (śmigłowcem?). Dokładna lokalizacja w 2020 r.

Koszt ok. 37 miliardów złotych (według innych minimum 50 miliardów), czas budowy 7 lat. „Krzywousty” zabrał się do roboty z szybkością dotąd u niego niespotykaną. Błyskawicznie: miesiąc temu, w Sejmie została przyjęta ustawa – wiadomo czyimi głosami, a już w minioną sobotę 2 czerwca podpisał ją prezydent. Takie tempo budowy w Polsce może się tylko… przyśnić i to tylko niepoprawnym marzycielom.

Każdy trzeźwo myślący, znając polskie realia powie: to mrzonka. Żyję w Polsce dość długo pod różnymi rządami i nie pamiętam, aby bodaj jedna wielka inwestycja, a taką jest Centralny Port Komunikacyjny, została oddana w terminie. Przypomnijmy sobie, które osiedla mieszkaniowe, wiadukty, mosty, odcinki autostrad, kopalnie węgla, nowe linie kolejowe  lub remontowane stare, metro warszawskie, oddawane były w zakładanym terminie? I jeszcze jedno. Do wszystkich wspomnianych inwestycji brakowało pieniędzy, bo koszty źle planowano. Przekonamy się, że trzeba będzie wydać przynamniej kilkanaście miliardów więcej, jeśli nawet się sięgnie dubla. Ale co tam, jesteśmy dzięki „dobrej zmianie” bogatym krajem, finanse są w znakomity stanie, stać Polskę na wiele, nawet na rozrzutność  na niepotrzebny Centralny Port Komunikacyjny. Brakuje tylko na niepełnosprawnych.

Poza tym czy na pewno, jak powstanie Centralny Port, to obywatele Unii Europejskiej zechcą tak chętnie z niego korzystać, gdy pisowska Polska bez euro od tej Unii chciała by się oddalić, a oni mają Amsterdam, Wiedeń, Paryż, Rzym, Zurich, Berlin, gdzie nie trzeba wymieniać euro na złote.

A propos Berlina. Budowa lotniska Berlin Brandenburg im. Willy’ego Brandta w Schoenefeld w południowo-wschodniej części stolicy Niemiec rozpoczęła się w 2006 roku. Pierwsze samoloty rejsowe miały z niego wystartować na jesieni 2011. BER miał kosztować 2 mld euro. Do tej pory ta pechowa inwestycja pochłonęła prawie 8 mld euro. A nowy port lotniczy Berlina ma być zaledwie trzecim co do wielkości w Niemczech po Frankfurcie nad Menem i Monachium!

Współczesnemu Krzywoustemu i jego poplecznikom marzy się największe lotnisko w Europie, z całą pewnością imienia Lecha Kaczyńskiego. Bo jak Lech Wałęsa ma lotnisko w Gdańsku, a przecież „wszyscy” wiedzą jakim był prezydentem, to ten najlepszy w historii Polski nie powinien mieć mega lotniska swego imienia?

Jestem przekonany,  że Centralny Port Komunikacyjny odbije się nam wielką czkawką. Chyba, że PiS przegra najbliższe wybory, wówczas może uda się jeszcze wszystko unieważnić.

ANDRZEJ MARTYNKIN