Rząd nic nie robi, a policja kłamie?

KORESPONDENCJA Z USA

W podróży spędził ponad połowę swojego życia, w ciągu 19 lat odwiedził 51 krajów w Europie, Afryce, Ameryce Północnej i Południowej. Niestety podczas ostatniej wizyty w Meksyku zginął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Krzysztof Chmielewski pochodził ze Szczecina, z wykształcenia był piekarzem-cukiernikiem, a z zamiłowania podróżnikiem. Miał 37 lat.

Informacja o tragicznej śmierci Polaka, który w ostatnim czasie podróżował na rowerze z Kanady do argentyńskiej Patagonii, obiegła świat kilka dniu temu, kiedy to w południowym Meksyku odnaleziono jego ciało. Zwłoki podróżnika, w stanie daleko posuniętego rozkładu, leżały w kilkudziesięciometrowym wąwozie, ciągnącym się wzdłuż autostrady w stanie Chiapas. Odnaleziono je przypadkowo przy okazji poszukiwań innego rowerzysty, Niemca Holgera Franza Hagenbuscha, o którym słuch zaginął na początku kwietnia. Okazało się, że również jego zwłoki odnaleziono kilka dni później – 3 maja – w niedaleko od miejsca, gdzie leżało ciało Krzysztofa Chmielewskiego.

Polski podróżnik, który w kwietniu roku ubiegłego będąc w Nowym Jorku odwiedził redakcję „Nowego Dziennika”, cały czas relacjonował swoją trasę na facebookowym profilu, gdzie zamieszczał zdjęcia, krótkie informacje oraz relacje wideo. Stwierdził wówczas, że dzięki temu jego bliscy i znajomi wiedzą, co robi i gdzie aktualne przebywa. Ostatni jego wpis pochodzi z 19 kwietnia i zawiera zdjęcia zrobione w Tuxtla Gutiérrez, stolicy stanu Chiapas w południowym Meksyku, podczas udzielania wywiadu lokalnym mediom. Podobno był jeszcze widziany dzień później na drodze wraz z niemieckim rowerzystą.

Wszystko wskazuje, że obaj podróżnicy zginęli 20 kwietnia, nie są jednak znane okoliczności ich śmierci. Według oficjalnej wersji podawanej przez meksykańską policję oraz lokalnego prokuratora Arturo Pablo Liévano najprawdopodobniej Polak został potrącony przez ciężarówkę i wpadł w głęboki wąwóz, ponosząc śmierć. Dziwny wydaje się jednak fakt, że ciało Niemca znaleziono około 200 metrów dalej, a w dodatku jego dokumenty i prywatne rzeczy leżały obok Polaka. Poza tym przy Krzysztofie nie odnaleziono portfela, dokumentów ani też kamery GoPro, którą nagrywał i relacjonował swoje podróże. To wszystko – jak podkreśla na swoim facebookowym profilu Juanjo Gutiérrez Bríngueza, maksykański prawnik i dziennikarz – wskazuje na inny przebieg wydarzeń. Jego zdaniem obaj podróżnicy – Polak i Niemiec – zostali zamordowani i obrabowani, a później ich ciała oprawcy wyrzucili w przepaść.
Prowadzący prywatne śledztwo prawnik twierdzi również, że obrażenia, jakie miał na swoim ciele Krzysztof Chmielewski, nie wskazują na wypadek i upadek z dużej wysokości, tylko na morderstwo. Z autopsji Polaka wynika bowiem, że jego ciało było mocno okaleczone, a nie znaleziono na nim złamań i siniaków, które potwierdzałyby wersję o nieszczęśliwym wypadku podróżnika.

– Przy upadku z takiej wysokości wnętrzności byłyby porozrywane, a z sekcji zwłok wynika, że były w nienaruszonym stanie – relacjonuje Juanjo Gutiérrez Bringuez dodając, że polski podróżnik miał także obciętą głowę i stopę.

Również pewna Polka zamieściła na Facebooku informację o tym, że oficjalna wersja śmierci polskiego podróżnika jest wyssana z palca.

– Krzysztof został zamordowany na trasie San Cristobal, Palenque. Mieszkam w Meksyku, w San Cristobal. W tym samym czasie i miejscu zamordowano dwóch cyklistów: jeden to Krzysztof, a drugi to Holger Franz z Niemiec. Meksykańska policja kłamie! Jak zawsze! Nie wierzcie, że po prostu spadli z roweru i wpadli do rowu! To było morderstwo. Dwa ciała w tym samym czasie, w tym samym miejscu. Krzysztof podróżował od 18 lat i zwiedził 51 krajów. Nieopisana złość, że w Meksyku zginął. Ta trasa jest niebezpieczna, bo na niej napadają! Wszyscy o tym wiedzą, rząd również. I nic z tym nie robi, a policja kłamie!!! – pisze pani Monika.

Niestety, żadnej z tych wersji nie chce potwierdzić Ambasada RP w Meksyku zasłaniając się dobrem śledztwa.

„Sprawa jest znana konsulowi RP w Meksyku, który pozostaje w kontakcie ze służbami meksykańskimi. Tożsamość ofiar(y) nie została dotychczas potwierdzona. Z uwagi na toczące się postępowanie (oraz na uszanowanie prywatności i dobra rodziny zmarłego) nie udzielamy szczegółowych informacji osobom trzecim” – czytamy w oświadczeniu, jakie do redakcji „Nowego Dziennika” przesłał konsul Andrzej Lisowski z Meksyku. Dodał on również, że na razie prokuratura w Chiapas nie może zidentyfikować zmarłego i potwierdzić jego tożsamości, gdyż jego siostra nie ma środków, aby przylecieć do Meksyku.

CHRIS NALAZEK (USA)
Na zdjęciach: Krzysztof Chmielewski – Podróżnik/Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *