Cudzą tratwą pochwalą się stuleciem

 

Też bym tak chciał. Żeglarzem nie jestem, ale może marsz przez największą na świecie pustynię. A może czołganie się z Magdeburga, gdzie niemiecki szpieg – przyszły Naczelnik Państwa był przetrzymywany, do Warszawy, dokąd niemieccy szefowie go przywieźli 10 listopada. Nie. Wybrano rejs dookoła świata. Bo świat musi wiedzieć, że… Właśnie, co?

Jakaś tam fundacyja, która Narodową się zowie, utrzymywana jest z naszych pieniędzy. Z naszych czyli przekazywanych jej przez firmy państwowe, które zarabiają na Polakach, i jeszcze z budżetu (czyli w naszych pieniędzy) coś jej regularnie skapuje. I ta fundacyja wymyśliła sobie rejs dookoła świata. Rejs, który ma uświetnić 100. rocznicę odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości.

Każdy PR-wiec wie, że aby taki rejs odniósł jakikolwiek sukces, powinien zakończyć się właśnie 11 listopada 2018 roku, Nie. Specjaliści w tejże fundacyji wymyślili, że on się akurat wtedy zacznie. No może ciut wcześniej, ale trwać będzie 2 lata (nasza planeta to jednak kawał drogi dla każdej, największej nawet łajby) czyli jego kres, jeśli w ogóle nastąpi, bo wiadomo morza i oceany zdradliwe są, przypadnie na jakąś tam 102. rocznicę.

Fundacyja owa, podobno Narodowa, nie wiedziała oczywiście, że okrągła rocznica (bo u nas inne czci się po macoszemu) przypada w tym roku. Nie wiedział również, że na polskim wybrzeżu (narodowym, bo jakże inaczej) jest wiele zakładów, które produkują yachty (korekta: to są polskie: jachty) i nie potrafiła takowego zamówić w polskim zakładzie. Musiała kupić jakiś kilkuletni szmelc we Fracyji.

Nie wiedziała również owa fundacyja, że w Polsce są żeglarze, którzy mają, nawet niemałe, doświadczenie w rejsach dookoła świata. A nawet jeśli nie, to na jednostkach pływających znacznie większych od Omegi. Na kapitana musiała wybrać kogoś, kto do tej pory samotnie, albo we dwóch na jakichś tam kilkumetrowych żaglóweczkach po wodach morskich lub oceanicznych posuwał. Nawet złoty medalista w tej dziedzinie na wielkich masztowcach zna się tyle, co ja na bączku.

Gorzej, że to on (ten mistrz olimpijski) sam do tejże fundacyji podobno się zgłosił i pomysł rejsu dookoła świata sprzedał. I debile go kupili. Kurczę, jako posiadacz 2. dana w jūdō ( z polskiego: dżudo) mógłbym zaproponować międzynarodowy turniej w stolicy ku uświetnienia rocznicy. Ale na ten pomysł nie wpadłem. Moja strata. I moje dwa lata w plecy.

Dobra, przy braku jakiegokolwiek doświadczenia w pływaniu na czymkolwiek, mogłem zaproponować również ten rejs. Tylko kto mnie by wtedy potraktował poważnie?

Panie Szurkowski, dlaczego, nie wyszedł Pan z propozycją rowerowego rajdu dookoła Europy choćby? Dlaczego pan Czesław Lang nie doznał olśnienia, żeby za państwowe pieniądze zorganizować Tour de Pologne  w odpowiednim terminie, z całą czołówka światową? Dlaczego trener Nawałka (lub prezes Boniek) nie doznali objawienia, aby w listopadzie zorganizować międzynarodowy turniej piłkarski ku czci?

Używana tratwa francuska, pomalowana w narodowe barwy, będzie zawijała do portów i promowała polską niepodległość. W miesiące, lata po jej rocznicy. Jakiś tam mistrz olimpijski, po wielu próbach ustawienia się w życiu, będzie miał odpowiednie dochody. Fundacyja tzw. Narodowa też swoje zarobi, czyli jej szefostwo. Media narodowe z czasem o sprawie zapomną, bo rocznica minie. Politycy też.

Ale nasza kasa będzie cały czas do darmozjadów spływała.

JERZY WAREK