Nieakceptowalne zachowania policji

Bardzo słusznie oburza się minister od pilnowania naszego bezpieczeństwa i porządku. Podległe mu służby zachowują się niczym za czasów tzw. komuny. Pacyfikują nieprawomyślnych, którzy nawet nie wiedzą, że nimi są.

policja2Służby trzeba natychmiast przewietrzyć. I to całe. Co z tego, że ukochany PiS z umiłowanym Prezesem na czele wygrali wybory, skoro wszędzie, w każdym urzędzie każdego szczebla, na każdym państwowym stanowisku, w każdej państwowej służbie nadal pozostają zwolennicy i sympatycy minionego PO-wskiego reżimu oraz jego praktyk.

Wydarzenia z Gdańska najdobitniej o tym świadczą. Lokalna policja, przesiąknięta elementami nieodpowiedzialnymi i prowokacyjnymi, miała czelność udaremnić przemarsz tzw. narodowców – najbardziej zdrowej moralnie i nastawionej patriotycznie młodzieży polskiej. Nie możemy zapominać, że działanie to miało na celu zablokowanie tzw. Trójmiejskiego Marszu Równości, czy grupy zupełnie narodowcom obcej mentalnie i fizycznie.

W trakcie zupełnie nieodpowiedzialnych działań funkcjonariuszy policji zatrzymano kilka osób, w tym młodą kobietę. Właściwie to potraktowano ją bardzo brutalnie, jak zwierzę niemal, choć można podejrzewać, że wobec zwierząt policjanci tak by się nie zachowywali, bojąc się natychmiastowego oskarżenia o ich maltretowanie, znęcanie się nad nimi, czy inne molestowanie.

Kobieta ta została powalona na ziemię, przygnieciona kolanami, wykręcono jej ręce do tyłu i unieruchomiono plastikowymi kajdankami. Oczywiście tak można traktować tylko bandytów, a osoba, która zachowuje się wobec funkcjonariuszy agresywnie z pewnością nie jest bandytą.

I nieważne, że zatrzymana kobieta jest córką radnej z nadania boskiego rządzącej Naszą Ojczyzną partii. To był nic nieznaczący szczegół wobec chamstwa – tak, nie bójmy się mocnych słów – funkcjonariuszy, którzy doskonale wiedzieli z kim mają do czynienia. I jak tu nie zgodzić się jaśnie nawróconym ministrem, który stwierdził, że jeżeli córka radnej przekroczyła prawo, to powinna być zatrzymana w inny sposób, nie poprzez powalenie na ziemię i przyduszanie kolanem. Takie metody można stosować wobec każdego innego, a nie wobec córki radnej!

W MSWiA trwają już prace nad tzw. Kodeksem zasad pracy funkcjonariuszy policji. Znajdą się w min m.in. zapisy:

– Funkcjonariusz wobec którego napastnik używa siły, np. rzuca w jego kierunku kamieniami lub pojemnikami wypełnionymi substancjami łatwopalnymi, nie powinien w żadnym wypadku dążyć do zatrzymania napastnika. Wystarczy kulturalne, słowne ostrzeżenie.

– Funkcjonariusz pod karą dyscyplinarną nie może stosować wobec kobiet środków przymusu bezpośredniego (gazu łzawiącego, pałek, chwytów obezwładniających, kajdanek), nawet kiedy napastniczka uzbrojona jest w broń białą lub inny przedmiot, który za broń może zostać uznany (np. kij bejsbolowy, łopata, sztacheta z płotu)

– Przed rozpoczęciem interwencji funkcjonariusz powinien upewnić się, że napastnik (lub napastniczka) nie są spokrewnieni z członkiem partii rządzącej. W każdym innym przypadku interwencja jest jak najbardziej dopuszczalna, wręcz wskazana.

– Podstawowym zadaniem funkcjonariuszy policji jest chronienie członków partii rządzącej oraz członków ich rodzin przed nimi samymi.

To tylko niektóre zasady przygotowane na wyraźne polecenie ministra, który, jak możemy się domyślać, nigdy nie miał do czynienia z agresywnymi funkcjonariuszami, którzy zamiast nadstawić drugi policzek po otrzymaniu uderzenia kamieniem w pierwszy, zamiast otrzeć z twarzy spływającą ślinę i dumnie wypiąć pierś do przodu, zamiast pokłonić się przed kobietą wyrywającą mu z rąk tarczę i próbującą go kopnąć, ma czelność powalać, przyduszać, krępować.

Więcej miłosierdzia Panowie Funkcjonariusze – takie teraz będą wytyczne Komendy Głównej Policji.

PAWEŁ ZATYKA

Fot. Gdansk.pl