A propos: Wynagrodzeń dla członków rządu…

Przy okazji kosmicznych i całkiem niezasłużonych nagród, które przyznali sobie uzurpatorzy tzw. dobrej zmiany, wybuchła medialna dyskusja, wywołana po części przez tzw. Dziennikarzy, wokół wynagrodzeń szczególnej kasty urzędników państwowych, którymi są członkowie rządu. Powszechnie (!) zgodzono się, że zarabiają oni ZA MAŁO, bo ponoszą OLBRZYMIĄ odpowiedzialność, a za TAK NISKIE uposażenia trudno o dobrych fachowców.

Co do zasady pełna zgoda! Członkowie rządu powinni zarabiać godnie, ale…

Ale po pierwsze – co to za ODPOWIEDZIALNOŚĆ, gdy za przewinę popełnioną na pełnionym stanowisku grozi jedynie POGROŻENIE palcem przez Trybunał Stanu (wykluczam pospolite przestępstwo). A to znaczy nie mniej i nie więcej, jak praktycznie BEZKARNE rozłożenie państwa „na łopatki”, przenicowanie jego porządku prawnego i zdruzgotanie podstaw pozycji tegoż państwa na arenie międzynarodowej oraz zburzenie fundamentów społecznych.

A po drugie – od kiedy to w Najjaśniejszej korpus ministerialny tworzą fachowcy? Wszak to stanowiska polityczne i przez polityków obsadzane. Czy ktoś w obecnym rządzie WIDZIAŁ prawdziwego fachowca? A może (bądźmy sprawiedliwi) w poprzednich? No, zgoda w Ministerstwie Finansów tacy bywali i bywają, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych też, ale w innych resortach? Czy historycy i politolodzy z ministerialnymi tekami to są ci fachowcy? Czy to oni na rynku mają TYYYLE możliwości do zdobycia wysoko opłacanego zatrudnienia, że kilkanaście tysięcy rządowej pensji, to MAŁO?

Do diabła z TAKIMI fachowcami! Oni/one powinni/y DOPŁACAĆ za:

– możliwość darmowego przesiadywania w luksusach gabinetów,

– za wożenie swych pierwszych krzyżowych limuzynami na koszt podatnika,

– za latanie samolotami tu i tam bez większej potrzeby,

– za specjały z ministerialnych kuchni,

– za możliwość obcowania via media ze światem.

ERGO – gdy kiedyś dojdzie do tego, że zwycięska partia polityczna lub koalicja tych partii postawi na rząd fachowców i to tych pisanych z wielkiej litery, to przyznam, że tak skonstruowana ekipa musi być godnie uposażona. Ale dopóki rządzą nami co i raz gromady absolutnych AMATORÓW, którzy dopiero uczą się fachu, przejmując jakąś ministerialną tekę, dopóty ich obecne wynagrodzenia uważam za AŻ NADTO godne! I jeszcze jedno – to, że prawdziwi fachowcy w ministerstwach zarabiają więcej od swych tytularnych szefów, to jest w naszych warunkach całkowicie UZASADNIONE, pod warunkiem, że nie są to „misiewicze”, dla których te posady są synekurami z politycznego nadania! (MJZ)