Jak to dobrze, że Polacy nie są antysemitami

Oczywiście nie można uogólniać. A to znaczy, że może w kraju nad Wisłą znajdzie się tych antysemitów paru, no może parunastu. W skali prawie czterdziestomilionowego narodu to nawet nie jest kropla w morzu. Znaczy się, że my wszyscy, wszyscy Polacy, Żydów ręcz kochamy.

Miłość swoją do narodu żydowskiego Polacy udowodnili w czasie II wojny światowej. Chociaż lata ją poprzedzające mogłyby raczej wskazywać na coś zupełnie innego. Ale o tym wolimy nie pamiętać. Bo i po co? Nasi rodacy udowodnili, że stać ich na największy heroizm w obronie tych niby wcześniej poniżanych, gnojonych, pozbawiany praw zwyczajowych, wyszydzanych, oskarżanych o wszelkie zło.

A tych paru Polaków, którzy na śmierci wydawanych niemieckim oprawcom Żydów, zarabiali na chleb lub wręcz uczynili z tego swoją profesję, obrazu tego nie zmieni. Przynajmniej w naszych oczach.

Profesorowi (nie uczelnianemu, czyli w pełni zasługującemu na ten tytuł) Władysławowi Bartoszewskiemu, byłemu więźniowi Oświęcimia, żołnierzowi Armii Krajowej, działaczowi Polskiego Państwa Podziemnego, działaczowi „Żegoty”, uczestnikowi Powstania Warszawskiego, kawalerowi Orderu Orła Białego, Sprawiedliwemu wśród Narodów Świata, zaproponowano swego czasu kandydowanie na prezydenta. Propozycję zbił jednym zdanie: Przecież jestem Żydem. Czy był nim w rzeczywistości, wie o tym on i jego matka, ale taka opinia do niego przylgnęła.

A wiadomo: kandydat z taką „łatką” szans żadnych nie będzie miał. Wiedział o tym Profesor-być może Żyd. Zapomnieli o tym ci, którzy na minę chcieli go wsadzić.

Pisze jedna pani na FB, że w szkole podstawowej nazywali ją Żydówką. Nie było wtedy gorszego, bardziej poniżającego epitetu. W szkole podstawowej… Wiedzę tę (nie „tą” to do czołowych obecnie dziennikarzy i polityków) dzieci wyniosły pewnie z domu. Dowiedziały się o tym od rodziców. Nie „dziwka”, nie „córka alkoholików”, nie „puszczalska”, ale właśnie „Żydówka”.

W Katyniu polskich oficerów i leśników mordowali oczywiście Żydzi, wybrani do tej szczególnej akcji osobiście przez Stalina  Żydzi z NKWD. Powojenne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w Polsce, odpowiedzialne za mordowanie Polaków, to oczywiście Żydzi. Tomasz Lis, to Żyd. Tak samo Monika Olejnik. O Michniku Adamie nie wspominając, ale akurat on swego pochodzenia się nie wstydzi.

Niektórzy potrafią jednym tchem wymieniać Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy zasłużyli się dla naszej ojczyzny, ale jednocześnie wymieniają im podobnych jako największych zbrodniarzy polskiego narodu. Kiedy wybuchła afera ze zmianą ustawy o IPN, raptem okazało się, że tych którzy ratowali życie Żydów w czasie wojny są tysiące, często zapomniani. I chwała, że się o nich pamięta i przypomina ich dokonania. Ale z drugiej strony…

Ta druga strona jest nie za bardzo wygodna. Bo okazuje się, że wśród naszych rodaków byli i ci, którzy na to miano właściwie nie zasługują. Nie kilku, kilkunastu, setki, czy tysiące. Dziesiątki tysięcy. Znacznie więcej niż tych, którzy Żydom życie w czasie wojny ratowali.

JAKUB WYRWAŁ