Zimowe Igrzyska Olimpijskie przeszły do historii

W niedzielę 25 lutego, po 17 dniach, zgasł znicz olimpijski i skończyły się igrzyska w południowokoreańskim Pjongczangu. Zakończyły w podobnym stylu jak otwarcie, wielkim popisem techniki, jaką dysponują obecnie bardzo dobrze rozwinięte i bogate kraje. A do takich z pewnością należy Korea Południowa.

Ciekawe, co wymyślą za4 lata Chińczycy, bo igrzyska zimowe 2022 r. odbędą się właśnie w Pekinie. W rzeczywistości góry i śnieg oddalone są o kilkaset kilometrów. Jak na Chiny, to bliziutko. Muszą tylko zbudować cale miasto i obiekty, ale dla nich, to właściwie tyle co nic.

Warto przypomnieć, że w 2008 r. w Pekinie odbyły się letnie igrzyska olimpijskie i w tak krótkim czasie Chiny stać na organizację zimowych. Z organizacją igrzysk jest coraz większy kłopotu, państwa rezygnują ze względu na koszty, głównie protestuje społeczeństwo , a Azja proszę: skończył się Pjongczang, za dwa lata letnie w Tokio, a za następne dwa Pekin.

W dwóch ostatnich dniach w sobotę i niedzielę mieliśmy dwa polskie akcenty. Starty polskiej czwórki bobslejowej i Justyny Kowalczyk w biegu na 30 km stylem klasycznym. To pożegnanie Polki z igrzyskami, bo na piątych już nie wystąpi, co zapowiadała od dawna.

Natomiast bobsleiści wrócili po przerwie i czwórka (Mateusz Luty, Krzysztof Tylkowski, Łukasz Miedzik, Grzegorz Kossakowski) zajęła 13 miejsce co jest najlepszym wynikiem w olimpijskich startach Polków. W pierwszym ślizgu uzyskali siódmy czas co było wielką niespodzianką. Takiego wyniku nikt się nie spodziewał.

O starcie Justyny Kowalczyk można powiedzieć – bez złośliwości – że dobiegła. Na 14 miejscu. Trudno było liczyć na więcej. O startach Polaków napiszę w następnym materiale .

W biegach w dwóch ostatnich dniach było dwoje bohaterów.. Na 50 km mężczyzn Fin Livo Niskanen, (jedyny złoty medal dla Finlandii) który wkrótce po starcie uciekł i nikt nie mógł go dogonić.. Miejsce drugie i trzecie zajęli Rosjanie, Aleksandr Bolszunow i Andrej Larkow, którzy wyprzedzili Kanadyjczyka Alexa Haevey’a i…. Norwegów. Duża niespodzianka.

Na 30k m kobiet podobnie uczyniła Marit Bjoergen i uzyskała ogromną przewagę nad rywalkami, niespotykaną na tym dystansie. Tak pożegnała się igrzyskami, bo na kolejne już nie pojedzie. Na drugiej pozycji dotarła Finka Krista Patrmakoski , na trzecim Szwedka Stina Nilsson.

Zdarzyła się też rzecz wręcz niepojęta. Biegnąca na trzeciej pozycji Austriaczka Teresa Stadlober straciła   pewny brązowy medal, bo…. zabłądziła na trasie i dobiegła dopiero na dziewiątej pozycji.

Punktacja medalowa

1.Norwegia           14 – 14 – 11

  1. Niemcy               14 – 10 – 7
  2. Kanada              11 – 8 – 10
  3. Polska                   1 – 0 – 1

sklasyfikowano 30 państw

 

Punktowa ( 8 – 7 – 6 – 5 – 4 – 3 – 2 – 1 (w przypadku miejsc ex-aeguo punkty dzieli się na pół.)

1. Norwegia         400,5

  1. Niemcy       343,5
  2. Kanada         322,5
  3. Polska             33

sklasyfikowano 35 państw

To najlepsze wyniki w zimowych igrzyskach Norwegii, Niemiec i Kanady. Największa niespodzianka, to miejsce Niemiec. Gdyby nie przegrana w hokeju 3:4 po dogrywce z Rosjanami (występowali pod olimpijską flagą i bez hymnu dla zwycięzców), a jeszcze na 55 sekund przed końcem prowadzili, to w klasyfikacji medalowej byliby na pierwszym miejscu.

Miejsce Polski znacznie poniżej oczekiwań. Dwa medale: złoty Kamila Stocha, brązowy w konkursie drużynowym, to nie powód do dumy .A dorobek punktowy słabiutki. Lecz o tym następnym razem.

ANDRZEJ MARTYNKIN