Zimowe Igrzyska Olimpijskie: Poniżej oczekiwań

Po tygodniu trwania igrzysk w Pjongczang c polska ekipa bez medalu. Co się stało na normalnej skoczni wiemy doskonale, a co będzie na dużej, dowiemy się w sobotę 17 lutego. To przedostatnia nadzieja na medale, a ostatnią konkurs drużynowy dwa dni później w poniedziałek.

Teoretycznie mogą być cztery, choć to – nie waham się tego napisać, wręcz niemożliwe. Trzy w konkursie indywidualnym i jeden w drużynowym? Kto chce, niech wierzy…

Zajmijmy się dotychczasowymi wynikami Polaków. Przez moment chciałem napisać osiągnięciami. Ale takich przecież nie ma.

Po pierwszym dniu sportowych zmagań napisałem, że spośród 62 polskich olimpijczyków połowa nie odegra żadnej roli. Może się okazać, że byłem… optymistą.

Najlepsze do tej pory miejsca: Kamila Stocha (4), Stafana Huli ( 5) chyba nie trzeba przypominać, że w skokach, oraz Moniki Hojnisz w biatlonie na 15 km (6). Na razie zaledwie o czworgu można powiedzieć, że to miejsca nie na miarę oczekiwań – to 9. i 12. miejsca Natalii Czerwonki w łyżwiarstwie szybkim a także 12. mistrza olimpijskiego z Soczi na 1500 m Zbigniewa Bródki, 17. Justyny Kowalczyk w biegu łączonym na 15 km, lecz już nie 22 w sprincie czyli ćwierćfinał w grupie i w tylko 5.miejsc, bez awansu do półfinału!

Gdyby nie wspomniane 6. miejsce Moniki Hojnisz w czwartkowym biatlonowym biegu na 15 km, to można by zapytać: po co do Pjongczang pojechały i pojechali mężczyźni? Nadzieje były spore, nawet medalowe, a rozczarowanie duże.

Miejsca w trzeciej, czwartej, piątej, szóstej, ósmej, a nawet dziewiątej dziesiątce (!), to – trudno mi napisać właściwe słowo – powiedzmy wyniki zawstydzające. Odlegle miejsca na dystansie 15 km stylem zmiennym mężczyzn (52),  46. w zjedzie do kombinacji i nieukończenie slalomu w tej konkurencji oraz 42. w zjeździe XE stratą prawie 5 sekund do zwycięzcy, 27. M. Maryny Gąsienicy Daniel w gigancie (wolniej o 5,61 sek. od pierwszej), to potwierdzenie naszej nicości w narciarstwie alpejskim.

Bez niespodzianki w saneczkarstwie, czyli 8. miejsce w sztafecie mieszanej (dwie kobiety i dwaj mężczyźni) na 14 zespołów, to żaden wyróżniający się wynik. Nie imponuje 11 m. w short tracku na 500 m kobiet. Nie chcę podawać nazwisk ani strat do medalistów. Nie jest to przyjemne zajęcie.

Czy nie zdarzyło się nic godnego uwagi? Zleży jak patrzeć. W rywalizacji, już nie o medale, a nawet o punkty, na razie słabo. W porównaniu do obecnego poziomu spotów zimowych w Polsce, poza oczywiście skokami narciarskimi o trzech zdarzeniach można i należy powiedzieć, że idzie ku lepszemu.

Najmilsza (bo niespodziewana) niespodzianka, to awans do ćwierćfinału Kamila Burego, niespełna 23-letniego biegacza z MKS Istebna w kwalifikacjach do sprintu, pokonanie znacznie bardzie doświadczonego i „oblatanego” Pucharach Świata na tym dystansie Macieja Starengi, który odpadł w kwalifikacjach. Bury zajął wprawdzie ostatnie miejsce w swojej grupie ćwierćfinałowej, bo z rywalami nie miał prawa wygrać, lecz był 22. W sprincie to jest jego życiowy sukces.

Dla nas liczącym się wynikiem jest też 33. miejsce jego młodszego brata Dominika w biegu na 15 km stylem dowolnym. Pytanie: co dalej? Na jakim poziomie będą biegać za kilka lat?

Sylwia Jaśkowiec zajęła w biegu na 10 km stylem dowolnym wprawdzie 24 miejsce, niby nic imponującego, lecz dla tej wyjątkowo pechowej biegaczki, która straciuła prawie dwa lata z powodu groźnych kontuzji, to znak, że jej forma rośnie. W sztafecie sprinterskiej z Justyną Kowalczyk stworzą duet znacznie silniejszy niż się może wydawać. Do medalu jednak daleko.

W sztafecie kobiet 4×5 km mamy pół… sztafety, bo oprócz wymienionych dwie pozostałe reprezentują taki poziom, że gdyby w tej sztafecie biegały po 10 km Kowalczyk i Jaśkowiec, to z pewnością uzyskałyby lepszy czas.

Marit Bjoergen po raz drugi nie wygrała. Na 10 km stylem dowolnym była trzecia w tym samym czasie co Kajsa Parmakoski. Gdyby Finka wykonała mijając metę „szpagat” wygrałaby o ułamek. Pierwsze dwie to, Norweżka Haga i Szwedka Kalla (drugi, po złocie, medal!).

N półmetku igrzysk wyniki znacznie, znacznie poniżej oczekiwań.

ANDRZEJ MARTYNKIN