Zimowe Igrzyska Olimpijskie: Reżyser wiatr

W piątek 9 lutego o godz. 20, według czasu lokalnego, a w samo południe polskiego odbyła się w Pjongczang ceremonia   otwarcia. Lecz o tym potem, bo w sobotę o 8 ,05 czasu polskiego rozpoczęły się starty Polaków w biatlonowym sprincie kobiet, potem w biegu łączonym na 15 km kobiet i skoki na normalnej skoczni.

Na to czekaliśmy najbardziej. Popisowa ko konkurencja . Jeśli medali nie będzie w skokach, najprawdopodobniej w żadnej innej konkurencji. Niestety, wieści z Pjongczangu nie są pomyślne.

Zaczęło się od biathlonu. Miejsca Polek: 28. Krystyny Guzik, (1), 34. Weronika Nowakowskie (2), 45.Monka Hojnisz (3), , 56.Magdalena Gwizdoń (3).W nawiasach karne rundy za niecelne strzały. Bardzo słaby występ. Trudno nawet komentować.

Po nich wystartowały kobiety w biegu łączonym na 15 km (styl klasyczny i łyżwowy. Wyniki: 1. Charlotte Kalla (Szwecja) 40:44,9 2. Marit Bioergen (Norwegia) 40:52,7, 3. Kajsa Parmakoski (Finlandia) 40:55,0, 17. Justyna Kowalczyk 42:55,0, 30. Sylwia Jaśkowiec 43:36,3, 31. Ewelina Marcisz 43:56,3, 41. Martyna Galewicz 44:51,3. Z takimi stratami trudno będzie w sztafecie 4×5 km myśleć o 8. miejscu, a ono zapewnia pieniądze z MSIT na szkolenie.

Nadzieje w skokach były ogromne co najmniej dwa medale w tym ten najcenniejszy. Po pierwszej serii wydawało się to możliwe. Prowadził Stefan Hula, uzyskując w pięknym stylu 111 m.! Drugi Kamil Stoch 106,5. Słabiej Maciej Kot   20. m. A Dawid Kubacki 88 m!!! i 35. miejsce, nie kwalifikujące do drugiej serii.

Konkurs zaczynający się o 20,30 miejscowego czasu skończył się prawie pół godziny po północy! Ci, którzy skakali bezpośrednio przed Stochem i Hulą,   mieli bardzo dobre noszenie (wiatr pod nart), wprawdzie mieli odliczone punkty lecz i tak na tym wygrywali. Stąd takie wyniki jak trzy razy po 113,5 m wyrównywane rekordy skoczni. Stoch i Hula po 105,5 m co dało im miejsca tuż z podium. Pierwsze: Andreas Wellinger (Niemcy) 2. Johann Andre Forfang (Norwegia), 3. Robert Johansson (Norwegia).

Dawno nie widziałem tak zmieniających się warunków, jak w drugiej serii, wielokrotnie zwłaszcza, gdy skakali Norwegowie i Niemcy „nosił ich wiatr”. Wielokrotnie z powodu zbyt silnego skoczkowie był wycofywani z belki, marzli na wietrze i mrozie. Aż organizatorzy postarali się o koce i oczekujący byli nimi okrywani. Czterokrotny mistrz olimpijski Szwajcar Siomon Ammann aż czterokrotnie był wycofywany i czekał kilkanaście minut.

Wiatr sprzyjał jednym, innym przeszkadzał lecz nikt nie miał tak złych warunków jak Kubacki. Jego wiatr dosłownie przydusił do zeskoku.

xxx

Otwarcie, jak należało się spodziewać, dzięki obecnej technice było zaskakujące dla widzów i telewidzów lecz bez znajomości koreańskiej historii, kultury i tradycji w większości niezrozumiałe. Gdyby nie czytanie z kartki przez komentatorów o co chodzi, to sporo obecnych na stadionie i na całym świecie przed telewizorami nie bardzo by rozumiało, co twórcy ceremonii chcieli przekazać.

Nie jestem zwolennikiem pompatycznych i szalenie drogich pokazów otwierających igrzyska, bo tylko w niewielkiej części mają coś wspólnego ze sportem, poza tradycyjnym przekazywaniem sztandaru olimpijskiego i zapalenia znicza. A każdy następny organizator chce „przebić” poprzednika, a to kosztuje.

Polska ekipa olimpijska jest najliczniejsza w historii startów w zimowych igrzyskach, a startujemy od pierwszych w Chamonix w 1924 r. Do Pjongczngu wyjechało 62 olimpijczyków lecz nie jest to równoważne z największymi szansami na zdobycia medali. Ponad połowa nie odegra żadnej roli.

Pierwszy dzień to potwierdził.

ANDRZEJ MARTYNKIN