Narciarze słabo, piłkarze ręczni jeszcze gorzej

Pierwszy tydzień w nowym 2018 roku zaczął się w sportach zimowych wspaniałym zwycięstwem Kamila Stocha w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Wyrównał „rekord” Svena Hannawalda, wygrywając wszystkie cztery konkursy. Tego wyniku poprawić nie sposób, ktoś kiedyś może go tylko wyrównać. A i to wielka sztuka. Trzeba było na to czekać od 2002 r.

Znakomita forma naszego skoczka i trochę słabsza pozostałych, o wynikach pisałem przed tygodniem,   rozbudziła nadzieje na następny konkurs zaliczany do Pucharu Świata. Na zwycięstwo w lotach narciarskich na mamuciej skoczni w Kulm w Austrii. To jedyne trofeum, którego w swojej kolekcji nie ma jeszcze Kamil Stoch. Nadzieje na zwycięstwo były ogromne lecz pierwszy konkurs okazał się… najgorszy i dla skoczków i trenera Stefana Horngachera.

Od kiedy objął kadrę, nigdy tak kiepsko jego podopieczni nie skakali. I nie dlatego, że przeszkadzał im wiatr, tzn. wiał od tyłu, bo mniej więcej wszyscy mieli warunki zbliżone, a im silniejszy wiatr, tym więcej punktów dolicza się skoczkowi.

Stochowi można wybaczyć, bo uszło z niego napięcie po tym, czego dokonał i w jakim stylu. Lecz żeby źle skakali wszyscy? Najlepiej wypadł Stefan Hula(14 miejsce) pozostali: 17. Piotr Żyła, 21. Kamil Stoch ( nie przekroczył 200 m), 23. Maciej Kot (tez nie przekroczył 200 m) 33. Dawid Kubacki – skok poniżej 200 m i nie zakwalifikował się do drugiej serii, 37. Jakub Wolny (zaledwie 175,5 m).

Z powodu zbyt silnego wiatru w niedzielę drugi konkurs nie został rozegrany. Zatem nie wiadomo jak by wypadli i czy to było jednodniowe załamanie czy – oby nie – coś poważniejszego.

Odpowiedź otrzymamy już 19 stycznia, bo tego dnia rozpoczynają się w Oberstdorfie mistrzostwa świata w lotach. Mieliśmy znakomitych latających samolotami bojowymi i sportowymi, podobnie jak szybowników lecz nie „lotników” na nartach, choć zdarzało się i Adamowi Małyszowi i Kamilowi Stochowi. Rekord tego pierwszego 230,5 m, drugiego 251,5 m. Mistrzem świata nie został żaden Polak.

Nawet jak gorzej nasi wypadną w weekend w Oberstdorfie, to jeszcze nic nie znaczy. Zobaczymy ich 26 – 28 styczna na Pucharze Świata w Zakopanem oraz 2-4 lutego w Willingen na kilka dni przed igrzyskami w Piongczang. Nawet tam słabsza forma jeszcze nie da odpowiedzi jakie będą wyniki na igrzyskach. Skoki narciarskie są często nieprzewidywalne.

W Dreźnie rozegrano Puchary Świata w narciarskim sprincie. Na sztucznym śniegu i przy nieobecności najlepszych biegaczek i biegaczy z wyjątkiem jednego, Norwega Johannesa Klaebo, który niespodziewanie przegrał z Federico Pellegrinim. Natomiast pobiegły trzy Polki: Sylwia Jaśkowiec, Ewelina Marcisz i Urszula Łętocha. Nawet w słabej konkurencji nie zakwalifikowały się do ćwierćfinału. Jaśkowiec, najlepsza po Justynie choć startuje po kontuzjach i po rehabilitacji jest wciąż lepsza od reszty biegaczek , Urszulę Łętochę nazwano trzy lata emu następczynią Kowalczyk lecz nie spełnia nadziei, Ewelina Marcisz już raczej postępów nie zrobi.

Jaśkowiec i Marcisz wystartowały w sztafecie sprinterskiej lecz nie awansowały do fazy finałowej.

Nieźle pobiegły biatlonistki: Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik i Weronika Nowakowska. W Ruhpolding zajęły 5. miejsce. To najlepszy wynik w ostatnich pięciu latach, lecz nie odważyłbym się na stwierdzenia, że pozwala myśleć o sukcesie w Pjongczang. Obym się mylił.

***

Dla mnie bardziej bolesną porażką niż niepowodzenie skoczków w Kulm jest wyeliminowanie piłkarzy ręcznych z mistrzostw świat w 2019 r. już we wstępnych eliminacjach do mistrzostw.

Byli w grupie z Cyprem, Kosowem i Portugalią, czyli z dwoma zespołami bardzo słabymi i jednym średniakiem. Oto wyniki: Polska – Kosowo 30:19, Polska- Cypr 46:13, Polska – Portugalia 27:27. Wystarczyło wygrać jedną bramką! Ale jak się nie trafia dwóch karnych, strzela w sytuacjach sam na sam albo prosto w bramkarza albo niecelnie, przeciwnik przechwytuje kilkakrotnie piłkę po niecelnych podaniach, to się musi przegrać.

Być może remis z Portugalią oznacza, że przez kilka lat „ręczni” będą musieli rozgrywać mecze od najniższego szczebla i piąć się w górę do finałów mistrzostw świata, co łatwe nie będzie . Jest tylko jedna możliwość, by to ominąć. Trzeba zdobyć mistrzostwo…. Europy. Co jest chyba jeszcze trudniejsze.

ANDRZEJ MARTYNKIN