Kamil Stoch w wielkim stylu i reszta poniżej….

Nie przypominam sobie, aby jakiś sukces polskiego sportowca spowodował taką radość w społeczeństwie i taki szał medialny jak skoki Kamila Stocha i jego zwycięstwo w zakończonym 6 stycznia Turnieju Czterech Skoczni.

TWN 24 poświęcił temu wydarzeniu kilkadziesiąt minut najważniejszego programu informacyjnego, „Przegląd Sportowy” zamieścił na podwójnej wielkości pierwszej stronie jego olbrzymie zdjęcie, jakiego nigdy nie miał polski sportowiec , a pięć następnych stron z wieloma zdjęciami, w tym pięcioma Stocha poświęcił wyłącznie Turniejowi. Stoch był na pierwszych stronach „Wyborczej”, „Faktu”, ”Super Expressu” , tylko te miałem w ręku, a z pewnością na najważniejszych w większych miastach. Nie było czegoś takiego  nawet w szczycie Małyszomanii. Nic dziwnego, bo cztery zwycięstwa w najtrudniejszym turnieju w skokach narciarskich i to w takim stylu, jest zjawiskiem bez precedensu w tym sporcie.

Nawet Sven Hannawald, który pierwszy wygrał wszystkie cztery konkursy w TCS, a zdarzyło się to w 2002 r., nie uczynił tego w takim stylu. Stoch zadziwił nie tylko miliony kibiców ale też trenerów, rywali, nawet ludzi nie interesujących się sportem. Każdy z ośmiu skoków był bardzo dobry, a niektóre bliskie ideału, co potwierdzały noty sędziowskie za styl i odległości, nieosiągalne dla nikogo z konkurentów.

Sukces w Turnieju Czterech Skoczni zbiegł się wyborem Stocha na najlepszego sportowca Polski w 2017 r., w 83. Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” . No i – co warto przypomnieć – wygrał po raz drugi.

Czy utrzyma formę do igrzysk olimpijskich rozpoczynających się za miesiąc w Pjongczangu w Korei Południowej? Na to nie ma pewnej odpowiedzi ani na tak ani na nie. Nawet jeśli nie, to i tak zapisał się na trwałe w historii skoków.

Cieszę z tego, czego dokonał, lecz w tej beczce miodu jest trochę dziegciu. Poza Stochem, z wyjątkiem Stefana Huli i Dawida Kubackiego, pozostali wypadli w TCS znacznie poniżej oczekiwań. Skakali bliżej niż we wcześniejszych konkursach. Przede wszystkim byli znacznie wolniejsi na rozbiegu, co przekłada się na odległości.

Szkoda, że w ostatnim konkursie w Bischofshofen Dawid Kubacki stracił życiową szansę. Po pierwszej serii zajmował drugie miejsce i zanosiło się na polski dublet w Turnieju. Niestety, skoczył tylko 127,5 m, i spadł na szóste. A Stoch 137,5 m! Maciej Kot początek sezonu nie zaliczył do udanych, a zwłaszcza TCS (zajął 23 miejsce). Może za miesiąc na igrzyskach pokaże co potrafi, przecież w 2017 r. wygrał na skoczni olimpijskiej w Pjongczangu. Zawiódł też Piotr Żyła (15). Ma bardzo wolny najazd na próg, w porównaniu do czołówki i do reszty naszych skoczków.

W sobotę, w ostatnim konkursie w Bischofshofen, notowałem niektóre szybkości światowej czołówki w drugiej serii. Po pierwszej belka startowa została podniesiona o dwa stopnie w górę, by zwiększyć najazd, a zatem i prędkość. Nie każdy potrafił to wykorzystać, a zwłaszcza …. Polacy. Piotr Żyła 91,2 km/h., a Norwegowie Andreas Stjernen 92,6   Robert Johansson, 92,5, Niemiec Andreas Wellinger 92,3 a Stefan Hula 91,8. Natomiast ze skróconego o jeden stopień po decyzji trenera  Stefana Horngachera – Dawid Kubacki 91,7, a Kamil Stoch 91,4 Nie zdążyłem zapisać szybkości Macieja Kota, zazwyczaj najeżdżającego najszybciej z naszych, lecz nie przekładało się to na wynik.

Szkoda, że Jakub Wolny był przeziębiony, co z pewnością odbiło się wynikach, zajął 38 miejsce, a chyba mógłby być w trzydziestce. Najmłodszy, 17-letni Tomasz Pilch, skakał tylko w Innsbrucku i Bischofschofen. W TCS w pierwszej serii skoki odbywają się według kolejności w kwalifikacjach, a potem dobierane są pary w zależności od wyników i wygrany przechodzi do drugiej serii. W ten sposób wyłania się pierwszych 25 skoczków i aby było ich   trzydziestu awansuje dodatkowo pięciu z najlepszymi wynikami. Pilch bezpośrednie pojedynki przegrywał z dużo lepszymi od siebie i nie miał możliwości poprawy w drugim skoku. Niewątpliwie ma jednak zadatki na dobrego skoczka.

W najbliższy weekend czekają nas kolejne emocje: Puchar Świata w lotach w Kulm, a 19 stycznia mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie.

ANDRZEJ MARTYNKIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *