Służba zdrowiu to nie praca?

Posłanka Piotrowicz potrafi natchnąć. Stwierdziła podobno (osobiście nie słyszałem), że Katolicy nie powinni dawać na WOŚP. Wolontariusze Owsiaka to antykatolicka gwardia. Zapomniała dodać: Katolicy nie powinni korzystać z usług szpitali, które w leczeniu wykorzystują sprzęt zakupiony przez WOŚP. I problem służby zdrowia rozwiązany od ręki.

Panui poseł i min. Radziwiłł reprezentują tę samą formacje polityczną. Ten drugi zarządza tzw. służbą zdrowia. Ta pierwsza podsuwa mu świetne pomysły. Dzięki nim minister nie będzie już musiał zarzucać lekarzom, którzy odmawiają pracy na dyżurach, robią to z rozmysłem, aby skomplikować pracę szpitali.

Pan minister kłamie. Nie on pierwszy i nie ostatni. Lekarze bowiem nie odmawiają pracy na dyżurach. Lekarze, i to nie wszyscy, ale ledwie ponad 3500 zgody na pracę ponad 48 godzin tygodniowo. W innym przypadku będą musieli pracować, ile dyrekcje szpitali będą im wskazywać. Aż do śmierci. Swojej lub pacjentów.

Lekarze-rezydenci protestowali, a teraz, razem ze specjalistami, nie godzą się na pracę ponad 48 godzin tygodniowo… Władza bardziej dba o pracowników sklepów fundując im wolne niedziele. lekarzy, troszczących się o nasze zdrowie i życie ma gdzieś…

Władza potrafi regulować czas pracy kierowców ciężarówek. Muszą mieć obowiązkowe przerwy i nie mogą tygodniowo przekraczać narzuconego czasu pracy. Chodzi o bezpieczeństwo. Ich i nasze. Lekarzy jednak to ma nie obowiązywać. Jeśli tylko wyrażą zgodę, można ich zorać do maksimum. A zdaje się, że odpowiedzialność lekarza jest o wiele większa niż kierowcy.

Lekarzy dobrowolnie podpisują umowy ze szpitalami, w których wyrażają zgodę na na przedłużenie czasu pracy powyżej 48 godzin tygodniowo. Dlaczego? Podejrzewam, że większość z nich z powodów finansowych. Nie są znowu tak wysoko opłacani (zwłaszcza tzw. rezydenci, którzy nie są jeszcze „pełnymi” lekarzami, ale mają te same obowiązki i ponoszą tę samą odpowiedzialność, co przyznał nawet kilka dni temu premier), a wiadomo, że każdy grosz się przyda. Godzili się więc na dodatkowe obowiązki.

Koszty tego są podzielone pomiędzy ich, lekarzy, zdrowie i życie rodzinne, oraz jakość obsługi medycznej chorych. Z drugiej strony tylko dzięki zgodzie na pracę ponadnormatywną szpitale są w stanie zapewnić całodobową opiekę medyczną.

Dla ministra protest ma podłoże polityczne. Nie wiem, czy kiedykolwiek pracował ponad 48 godzin tygodniowo. Pewnie tak. Ale od wielu lat z praktyką lekarska niewiele ma wspólnego. Kierował samorządem lekarskim (wtedy walczył o jego prawa, pensje lekarzy, system pracy) a teraz orzędniczy.

Z punktu widzenia pacjentów, brak zgody lekarzy na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo może być dramatem. Powoli mogą być zamykane kolejne oddziały w całym kraju. Jednak dla pacjentów dramatem może być również praca lekarzy po kilka dób bez przerwy. Dramatem nawet o wiele większym.

Kierowcy muszą odpoczywać. W innym przypadku ponoszą kary oni sami i ich pracodawcy. Dyrektorzy szpitali za lekarskie nadgodziny żadnych kar nie ponoszą. Bo tak działa ten system od dziesięcioleci. Lekarz może się zaharować na śmierć i najwyżej stanie przed sadem za „błąd w sztuce”. Dyrektor szpitala jak zawsze się wywinie.

JERZY WALIK

One comment

  • wkurzony na pis i resztę,

    Panie Jerzy,jedna zgoda ,czas pracy lekarzy powinien być identycznie ewidencjonowany jak kierowcy,ale o odpowiedzialności ,to co do tego to się nie zgodzę-kierowca może w ciągu sekundy zabić nawet 40 pacjentów,lub ich okaleczyć,Lekarz może 2 lub paru,ale tu o co innego chodzi,nie o zabijanie tylko leczenie.A o Piotrowicz to powiem szkoda czcionki-nie zasługuje na słowo Pani,nie chcę używać innych słów.