Niewiarygodne historie z Białym Domem związane

Biały Dom to najsłynniejszy budynek w USA. To nie tylko dom prezydenta, ale również miejsce, w którym odbywają się tajne spotkania oraz różne oficjalne gale i przyjęcia. To również miejsce – symbol, znajdujące się w centrum zainteresowania i dostępne dla zwiedzających, ale mające też swoje sekrety.

Budowa Białego Domu rozpoczęła się 13 października 1792 roku, według projektu irlandzkiego architekta Jamesa Hobana, którego wybrał pierwszy amerykański prezydent George Washington (1732–1799). Przy pracy zatrudniono mnóstwo ludzi, wśród których znalazło się pięciu niewolników o imionach Ben, Peter, Harry, Tom i Daniel. Panowie ci pracowali siedem dni w tygodniu bez wynagrodzenia.

Biały ale nie od początku

Oficjalną siedzibą prezydencką stał się 1 listopada 1800 roku, kiedy John Adams, drugi w kolejności prezydent, spędził pierwszą noc w nowej rezydencji amerykańskich prezydentów, w nowej stolicy USA – Waszyngtonie. Wypowiedział wówczas zdanie, które Franklin Delano Roosevelt nakazał wyryć nad kominkiem w oficjalnej jadalni Białego Domu:

„Niechaj Nieba ześlą błogosławieństwa na ten dom i na tych wszystkich, którzy będą w nim mieszkać. Niechaj tylko uczciwi i mądrzy ludzie zawsze mieszkają pod tym dachem”.

Choć charakterystyczny biały kolor budowla uzyskała już w 1814 roku, po pożarze, którego sprawcami byli Brytyjczycy podczas wojny brytyjsko-amerykańskiej (1812-1815), to dzisiejszą nazwę zawdzięcza 26 prezydentowi USA. To właśnie Teodor Roosevelt zaczął nazywać go Białym Domem i ta nazwa się przyjęła.

Pokoje, gabinety i nie tylko

W Białym Domu znajduje się 130 pomieszczeń, do których prowadzi 400 drzwi. Oprócz części mieszkalnej, znajdziemy tam gabinety pracowników, kilka kuchni oraz miejsc przeznaczonych do wypoczynku.

Był też basen pływacki, który kazał zbudować Franklin Delano Roosevelt. Ten prezydent bardzo cenił sobie aktywność fizyczną, a pływanie uspokajało go. Dopiero Richard Nixon, stwierdził, że basen jest niepotrzebny i kazał go przerobić na pokój, w którym odbywają się konferencje prasowe.

Natomiast prezydent Ulysses Grant uwielbiał grę w bilard. Polecił zbudować specjalny pokój bilardowy, który mieścił się pomiędzy Białym Domem a ogrodem zimowym. W ogrodzie zimowym żona Granta przyjmowała gości i organizowała przyjęcia dla dygnitarzy i innych zaproszonych gości.

Kiedyś na miejscu Głównej Jadalni znajdowała się biblioteka. Dziś można tam przyjąć na wystawnej kolacji aż 140 osób. Jest jeszcze druga, nieco mniejsza jadalnia, która powstała w miejscu dawnych biur. Znajdują się w niej przepiękne meble z czasów, gdy krajem rządził James Monroe.

Gdy w 1942 roku Biały Dom przechodził remont generalny, jedną z szatni przerobiono na salę kinową. Pierwszym wyświetlonym w Białym Domu filmem były „Narodziny Narodu” z 1915 roku, rasistowski film przedstawiający Ku Klux Klan jako zbawcę państwa i narodu amerykańskiego. Obecnie urzędująca para prezydencka często korzysta z kina, gdzie organizowane są dla nich m.in. pokazy przedpremierowe.

A prezydent Bill Clinton kazał wybudować bieżnię. Podobno poczuł się urażony złośliwymi komentarzami prasy na temat jego tuszy i postanowił biegać, aby zrzucić kilka kilogramów. N nie wiadomo jednak, czy kiedykolwiek z niej skorzystał…

 Po wsze czasy w Białym Domu

Na przestrzeni lat kilkoro świadków widziało sylwetkę mężczyzny, który wyglądał jak Abraham Lincoln. Te osoby to wybitne i znane osobistości, na przykład Ronald Reagan i Goerge Bush starszy. Pierwszą osobą, która widziała ducha Lincolna, była Grace Goodhue Coolidge (1879–1957). Według niej prezydent stał przy oknie w Gabinecie Owalnym i spoglądał na pole bitwy z czasów wojny secesyjnej.

Był rzekomo widziany przez Eleanor Roosevelt również w swoim byłym gabinecie i sypialni. Podobne spotkanie z tajemniczym duchem przeżyła holenderska królowa Wilhelmina, która w nocy usłyszała pukanie do drzwi. Kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła Lincolna w jego charakterystycznym kapeluszu i zemdlała. Brytyjski premier Winston Churchill opowiadał historię, w której opisywał Lincolna siedzącego przy kominku w jego pokoju.

Kolejną postacią, którą widziano w rezydencji prezydenckiej, była Abigail Adams (1744–1818), małżonka drugiego prezydenta. Według świadectwa wznosiła się pod sufitem, coś niosąc. Inny świadek widział, jak jej duch wiesza pranie w pokoju wschodnim, który w owych czasach był najcieplejszym i najmniej zawilgoconym pomieszczeniem. W pokoju był wyczuwalny zapach mydlin.

Indiańska klątwa

W okresie sprawowanie władzy, z rąk zamachowców zginęło aż dziesięciu prezydentów USA. Niektóre z morderstw do dziś okrywa aura tajemniczości. Często w związku z tymi wydarzeniami wspomina się o indiańskiej klątwie, a związanej z bitwą pod Moraviantown. To tu w 1813 roku wojska amerykańskie pod wodzą późniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych Williama Henry’ego Harrisona, pokonały Indian z plemienia Szaunisów, których wódz Tecumseha, poległ na polu walki. Oznaczało to koniec niepodległościowych aspiracji Indian. Przed śmiercią wielki wódz zdążył ogłosić przepowiednię. Znana jako „klątwa Tecumseha” brzmi następująco: „Za kilka lat Harrison zostanie prezydentem. Jednak umrze on, sprawując urząd. Ja, który sprawiam, że Słońce pogrąża się w ciemnościach, mówię wam, że Harrison umrze. I każdy następny prezydent wybierany co 20 lat po nim, także umrze. A gdy każdy z nich będzie umierał, niech wszyscy pamiętają o śmierci naszego ludu”.

Tak się złożyło, że Harrison rzeczywiście wprowadził się do Białego Domu, tyle że znacznie później, bo dopiero w roku 1840. Nie zagrzał tam jednak zbyt długo miejsca. Nowy prezydent przeziębił się i zmarł po zaledwie 30 dniach sprawowania władzy.

Nawet jeśli klątwa indiańskiego wodza jest tylko legendą, jej skuteczność była przez wiele lat dość zdumiewająca. Następnym prezydentem „zerowym” był Abraham Lincoln, wybrany w roku 1860. Gdy rozpoczynał swoją drugą kadencję, został zastrzelony przez fanatycznego zwolennika południowej konfederacji.

Nie lepszy los spotkał prezydenta Jamesa Garfielda, który do władzy doszedł w roku 1880. 2 lipca roku 1881 strzały do prezydenta oddał niejaki Charles J. Guiteau, który miał do prezydenta pretensje o to, iż nie przyznał mu pozycji ambasadora. W 1900 prezydentem został William McKinley. Został on zastrzelony przez polskiego anarchistę Leona Czołgosza.

W roku 1920 na prezydenta został wybrany Warren Harding. Zmarł po dwóch latach na apopleksję w czasie wizyty w San Francisco. 20 lat później na kolejną kadencję został wybrany Franklin Delano Roosevelt. W jego przypadku nie było żadnego zamachu, ale FDR zmarł przed końcem swoich rządów.

Klątwa Tecumseha „umocniła się”, gdy w Dallas zastrzelony został John F. Kennedy. Został on wybrany prezydentem w 1960 roku.

W ten oto sposób docieramy do wyboru Ronalda Reagana w roku 1980. Po raz pierwszy od czasów Harrisona prezydent wybrany w roku „zerowym” przeżył obie swoje kadencje. Jednak do Reagana strzelał zamachowiec i mówi się do dziś, że prezydent cudem uniknął śmierci. O całkowitym przełamaniu klątwy Tecumseha można mówić dopiero w przypadku George’a W. Busha, wybranego po raz pierwszy w 2000 roku. Jednak co bardziej złośliwi są zdania, że klątwa nie została przełamana, ponieważ tak naprawdę Busha wybrał w tym pamiętnym roku Sąd Najwyższy USA, a nie wyborcy.

Remonty konieczne i przewidywane

Pewnego dnia, gdy Harry Truman brał kąpiel, wanna zaczęła się niebezpiecznie przechylać, a podłoga dziwnie trzeszczeć. Prezydent wyskoczył z wanny, unikając podróży na niższe piętro i lądowania na 500-kilogramowym żyrandolu znajdującym się bezpośrednio pod wanną. Aby nie dopuścić do podobnych niespodzianek w przyszłości, prezydent szybciutko zatrudnił fachowców, którzy przeprowadzili remont generalny.

W czasach współczesnych Secret Service miewa coraz więcej problemów z ludźmi próbującymi przeskoczyć przez płot otaczający Biały Dom. W 2014 roku przedostał się przez niego uzbrojony w nóż 42-letni mężczyzna. Został jednak zatrzymany przy drzwiach wejściowych. Po tym incydencie płot wzbogacił się o ostre szpice, ale nadal mówi się o konieczności podwyższenia ponad dwumetrowej konstrukcji.

MIKOŁAJ MORUS