Mamienie nie jest kłamstwem

Ani oszustwem. A mamieni jesteśmy niemal codziennie. W wielu wymiarach. Tym dawnym były darmowe leki dla seniorów. Dziwię się, że nikt głośno nie mówi o tym, że staniały (faktycznie) leki, z których seniorzy korzystają najmniej. A ceny tych najbardziej potrzebnych, najczęściej kupowanych, nawet nie drgnęły. I moja schorowana mama nadal wydaje kilkaset złotych miesięczne na „darmowe leki” dla siebie, seniorki.

MON ogłosił, że zakupi najnowocześniejsze systemy antyrakietowe Patriot. Zapomniał urzędas tego ministerstwa dodać, że system jeszcze nieistniejący. Zbudują go Amerykanie na nasze zamówienie. Aby go zbudować, trzeba go najpierw wymyśleć i stworzyć. I za to zapłacą Polska i Polacy. Ale system będzie najnowocześniejszy. Mało tego. Myśl technologiczna stworzona za Polaków i Polski pieniądze nie będzie własnością Polski i Polaków. Zarobią w przyszłości na tym Amerykanie.

Minister obrony narodowej ogłosił, że jego prywatna armia – Wojska Obrony Terytorialnej – będzie wyposażona w karabiny z polskiej fabryki w Radomiu. Zakupił nawet już ich dość sporą ilość. Zakupił coś, co nie istnieje. Bo trudno nazwać karabinem sprzęt, który istnieje w ilości kilkuset egzemplarzy przeznaczonych do… testów, prób i ewentualnie ostatecznego zatwierdzenia, jako sprawny, skuteczny i przydatny na polu walki. Jakim by to pole nie było.

Karabiny GROT nie przeszły prób, testów, nie zostały zakwalifikowane do produkcji, ale MON już je kupił… Bo polskie…

Minister ON kupił sprzęt, który nie istnieje i nie istnieje jego linia produkcyjna. Fabryka w Radomiu nie miała wyjścia. Minister kazał, więc linia produkcyjna będzie musiała powstać. Kosztem tej, która była już przygotowana pod znaczne zwiększenie produkcji słynnych kałasznikowów. A linia produkcyjna to nowa hala produkcyjna. Ale minister nieistniejące karabiny kupił już teraz. Za ich ostateczną cenę oczywiście zapłacimy my wszyscy.

Teraz premier ogłasza, że powstanie Instytut Biotechnologii Medycznej, który opracuje program badań nad nowoczesnymi terapiami. Podobno ma to być szansa na tańsze i lepsze leki. Chorych raczej nie interesuje ożywienie polskiego przemysłu farmaceutycznego. Chorzy chcą mieć leki skuteczne i w miarę tanie, czyli dostępne. W ogóle dostępne. A nie jak leki serwowane po przeszczepach, zapobiegające odrzutom, które ostatnio podrożały o… Szkoda gadać. Dla wielu są po prostu niedostępne.

Telewizja narodowa wspiera ten pomysł podobno rewelacyjnymi wynikami badań nad zmodyfikowanym białkiem, które skutecznie i szybko niszczy bakterie gronkowca. Patent już jest, ale… teraz trwają badania nad zastosowanie tego enzymu w różnych obszarach leczenia. Wyjaśnię, że oznacza to badania kliniczne na ludziach. Mogą się one zakończyć sukcesem już za kilka lat, a może kilkanaście. I dopiero wtedy lek ten – jeśli będzie skuteczny – zostanie dopuszczony do sprzedaży.

Z telewizji narodowej dowiedziałem się, że aż 70 proc. dostępnych u nas leków pochodzi z importu, a przez to są nawet 60 proc. droższe. Szok! Skoro pochodzą z importu tzn. że ich odpowiedniki w Polsce nie istnieją. Od czego więc są droższe?! Ale przekaz poszedł w naród.

Naród już wie, że te polskie będą 60 proc. tańsze!

Zagranicznym koncernom dziesiątki lat zajęło wyprodukowanie leków, z których Polacy korzystają niemal na co dzień. Ale co tam zagraniczne. Musi być polskie. Kolejne więc kilkadziesiąt lat…

Mamienie nie jest kłamstwem. Jest politycznym oszustwem, wmawianiem, że władza wie najlepiej, co najlepsze jest dla Suwerena. Polska broń, polskie leki… Nieważne. Wszystko ma być polskie i Polacy za to zapłacą. Nikt nie da dzisiaj gwarancji, bo NIE MOŻE jej dać, że polska broń, polskie leki, będą lepsze, tańsze, skuteczniejsze…

Ale Suweren uwielbia wierzyć w bajki.

JAROSŁAW WETKE