Wiwat Morawiecki! Wiwat kolejna dobra zmiano!

Zaraz po zaprzysiężeniu, nowy premier stwierdził, że będzie to rząd kontynuacji. Znaczy się, że była już premier, a obecnie wice, tej gwarancji nie dawała. Wypaliła się przez dwa lata i poprosiła władze swego klubu, w właściwie Naczelnika Państwa, o zwolnienie z funkcji. A ten tak panią Beatę uwielbia, że od razu na jej prośbę przystał.

Nowy premier dodał również: Nasz rząd będzie też rządem nadziei i optymizmu. Oby uśmiech rozprzestrzeniał się po naszym społeczeństwie. Chciałbym, by to było podstawowe kryterium, według którego nasi obywatele będą nas oceniali.

Społeczeństwo ma więc się uśmiechać. Wcześniej też się uśmiechało. Najbardziej uśmiechniętymi byli seniorzy, którzy musieli odwiedzać apteki. Maja przecież leki za darmo. Może nie wszystkie i może nie te najważniejsze, ale za darmo. Teraz co miesiąc nie musza już wydawać na wspomaganie leczenia 543 zł, ale zaledwie 499. Kolosalna to zmiana i cieszą się z niej niezmiernie. W sumie kilka promili oszczędzonych na emeryturze to doskonały przykład działania „dobrej zmiany”.

Dopiero, kiedy Naczelnik usynowi pana Morawieckiego, stanie się on prawdziwym następcą Wodza… Na razie to nie jest możliwe…

To nie są wcale kpiny i proszę tego tak nie odczytywać. Żaden poprzedni rząd na ten wspaniałomyślny gest się nie zdobył. „Darmowe leki”… Jak to dobrze, że za tym idzie również kilkuletnie oczekiwanie na bardzo potrzebne zabiegi. Bez tych darmowych leków mogliby seniorzy przecież nie doczekać.

Premier wygłosi expose, czyli program jego, odziedziczonego po pani Beacie Szydło, rządu jutro (wtorek 12 grudnia). Ale już mniej więcej wiemy, że będzie ono zawierało m.in.:

Zapowie odchudzenie administracji publicznej. A który z jego poprzedników w ostatnich ponad 20 latach tego nie zapowiadał?! Będzie więc musiał zmierzyć się z klikami i koteriami swoich partyjnych kolegów. Życzę powodzenia. Jego poprzedniczka też to zapowiadała. Zdaje się, że przyrost administracji był największy w historii tzw. Wolnej Polski. Ale niech mu się powiedzie…

Dalsza walka z wyłudzaniem VAT, co oczywiście będzie skutkowało z podwyżkami dla skarbówki. Ale niech zarabiają, ile chcą, skoro mają ścigać oszustów. W Polsce będzie to wkrótce najbardziej intratna profesja.

Oszczędzanie każdej złotówki. Według nowego premiera niepotrzebne wydatki w ostatnich dziewięciu latach narastały i czas ten trend odwrócić. Czyli również za czasów dwuletnich rządów PiS. Tylko czy jego koledzy, przywykli już do wydawania publicznych pieniędzy lekką ręką to zrozumieją?

– I to co może zaskoczyć, zwłaszcza bonzów spod znaku „S”, to plan powolnego ograniczania pozyskiwania energii z węgla. Czyli stopniowe wygaszanie kopalni i skupienie się na energii z innych źródeł. Ciekawe… A dwa lata temu słyszeliśmy, że „polskie złoto” i jego wydobywcy byt mają zapewniony na dziesięciolecia.

Nowy premier będzie chciał poprawić stosunki z innymi krajami europejskimi. Kolejny znak zapytania. Jak będzie chciał zrobić, skoro UE to największy wróg Polski i to na własne życzenie. W dodatku jak to zrobić z ministrem-nieudacznikiem spraw zagranicznych u boku.

I najważniejsze, co wymyka się jakiejkolwiek kwalifikacji.

Premier Morawiecki będzie chciał rechrystianizować Europę. A może i cały świat. Przeszkadza mu, że gdzieś tam kościoły zamieniane są w muzea. Jakieś tam muzea. Gdyby jeszcze Ojca Świętego, a nawet Prezydenta Świętego, to jeszcze pewnie by jakoś przełknął. Czy za tą deklaracją pójdą wyjątkowo wysokie nakłady na szkolenia misjonarzy, a może specjalne programy międzynarodowe promujące polską drogę do zbawienia wiecznego? Pewnie niektórzy (właściwie wiadomo którzy) już ustawiają się w kolejki po państwowe dotacje.

W całej tej zawierusze dotyczącej wymiany premiera, jedynej wymiany w rządzie, naprawdę żal mi pani Beaty. Kobieta harowała niczym wół, zarywała noce, świeciła oczami na lewo i prawo, kładła właściwie głowę pod unijny topór. I potraktowano ją jak… Szkoda słów. Bo skoro była tak dobra, jak jeszcze kilka dni temu jej koledzy o tym zawodzili, to skąd ta nagła zmiana.

Ciekaw jestem, czy ktoś z otoczenia Naczelnika miał śmiałość i głośno o to zapytał…

JAN WARECKI