PolecaMY: Sojusz Hitler – Stalin

Wiem; nie na miejscu trochę, aby cytować kogoś takiego jak Josef Goebbels. Ale… Właśnie, to jedno małe ale. Historia jest po to, aby wyciągać z niej nauki. A wydaje się, że jakoś ostatnio nasza dyplomacja wszelkie nauki ma gdzieś. A tym samym i historię również.

Wróćmy więc do historii. Cofnijmy się w czasie. Rok 1939. Wojna zbliża się wielkimi krokami. Zwłaszcza po wydarzenia w Austrii i Czechach. Europa oddała je Hitlerowi właściwie za nic. Po prostu oddała. To że Polska przy okazji zyskała Zaolzie… O tym właściwie wolimy nie pamiętać.

Rozpoczęła się dyplomatyczna walka… właściwie o Polskę. Anglicy i Francuzi negocjowali z Rosją Stalina pakt o nieagresji i współdziałaniu, który miał być zabezpieczeniem przeciw III Rzeszy. Negocjowali tak długo i tak nieudolnie, że to co nie udało się im osiągnąć przez miesiące, wysłannicy Hitlera zyskali w parę tygodni.

Efekt wszystkim wiadomy; Moskwa i Berlin podpisują układ, którego tajne wtedy aneksy były właściwie podziałem wpływów między obiema stolicami w Europie Środkowo-Wschodniej. W konsekwencji wejściem 17 września 1939 roku Armii Czerwonej do Polski.

Problem polega tylko na tym, że Niemcy poinformowali zaraz po podpisaniu aneksów, niemal tego samego dnia, dyplomatów amerykańskich w Moskwie. Ci z kolei, poprzez Waszyngton, przesłali te do Londynu. A stamtąd trafiły do Paryża. Pytanie właściwie jest tylko jedno; dlaczego ci „sprawdzeni” sojusznicy Polski, z którą wiązały ich układy o wzajemnej pomocy – w tym i militarnej – nie podzieli się tą wiedza z Warszawą? Może wtedy ostatnie dni negocjacji polsko-niemieckich wyglądałyby zupełnie inaczej. Może wtedy wrzesień ’39 mógłby wyglądać choć trochę inaczej.

Oczywiście to czyste spekulacje.

Nie można jednak nie doceniać mistrzowskiej rozgrywki hitlerowskich propagandystów, którzy po mistrzowsku rozegrali Moskwę przeciwko Europie Zachodniej. A potem tę sama Moskwę wyprowadzili w pole i zrealizowali plan Hitlera ataku na ZSRR.

Trzeba pamiętać, że Wielka Brytania – nasz „wielki” sojusznik w tamtych latach – jeszcze 24 października 1939 proponował III Rzeszy układ pokojowy. Negocjacje nie wypaliły, tylko dlatego, że Londyn domagał się 25 lat gwarancji pokojowych.

Wiem, że zabrzmi to obrazoburczo, ale szkoda, że nasza obecna dyplomacja nie ma ludzi pokroju Ribbentropa; doskonałego negocjatora układu z Moskwą, któremu ulegali Stalin i Mołotow – jedyni z radzieckich przywódców, z którymi negocjował pakt antypolski.

Szkoda, że brakuje naszemu rządowi zmysłu propagandowego porównywalnego z goebbelsowskim.

Mimo wszelkich, najgorszych zbrodni, o które można ich oskarżać, nie można nie docenić ich udziału w perfekcyjnie przeprowadzonej rozgrywce. Oczywiście na rzecz ich ówczesnej ojczyzny i ideologii narodowego socjalizmu, który w ich ojczyźnie wtedy panował:.

Eugeniusz Guz pokazuje czytelnikom zupełnie inne spojrzenie na historię. Obala mity, kompromituje tzw. ekspertów (w końcu ktoś wskazał odpowiednie miejsce dla fantasty Suworowa, którym nie bez powodu najbardziej zachwycają się Niemcy i… Polacy). Wprost wskazuje historyków, którym czasem po prostu nie chce się pracować. Lub zatrzymują się w połowie swojej drogi badawczej.

Właściwie powinienem  zakończyć, jak zacząłem. Od cytatu Goebbelsa: Historia jest po to, aby wyciągać z niej nauki. Również obecnie. Osobiście dość mam słuchania frazesów o wielowiekowej przyjaźni narodów amerykańskiego i polskiego, przypominaniu o zasługach Kościuszki i Pułaskiego dla niepodległości Ameryki. A Amerykanie co? Odpłacili się w 1939 milczeniem o pakcie Ribbentrop-Mołotow? Jaką więc możemy mieć gwarancję, że blisko 80 lat później nie zachowają się podobnie?

JAKUB WYRWAŁ

Sojusz Hitler – Stalin. Błędy i przeoczenia historyków, Eugeniusz Guz

BELLONA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *