Koty w Sejmie

W Sejmie toczy się „gorąca dyskusja” i głosowanie przeciw planowanej przez PiS reformie sądownictwa. Reformie, która pozwoli jednej partii całkowicie zdominować „sprawiedliwość” w Polsce czyli wpływać na sądy i sędziów tak, aby było, jak mawiał Kargul w słynnej komedii filmowej Sami swoi, że „sądy sadami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

Czym to się skończy łatwo przewidzieć, bo PiS – niestety – ma większość w parlamencie.

W ostatni piątek, 25 listopada, posłowie stojący po obu stronach barykady licytowali się, głośno i emocjonalnie kto za i przeciw, przedstawiając argumenty i dowody na udowodnienie swoich racji. Jednak bohaterem dnia został poseł, który nie wszedł na mównicę i nie zabrał głosu w żadnym trybie lecz siedział cichutko w pierwszym rzędzie, jakby go nic nie interesowało, co się wokół dzieje. I to jego milczenie stało się dla światowych mediów newsem dnia.

Tym cichym bohaterem okazał się zwykły poseł, nie pełniący żadnej funkcji, zwany jako – tu można przytoczyć przynajmniej kilkanaście przydomków jakie mu nadano – od Jarosława Polskę Zbaw, Naczelnika Państwa, Jarosława Małego, po Kapłana sekty smoleńskiej. To jak łatwo się domyślić, chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, kandydata na premiera w miejsce Beaty Szydło, którym sam się wybierze.

Otóż ten na razie zwykły poseł przez cały czas obrad i głosowania z okularami na nosie zajęty był czytaniem i przeglądaniem…. atlasu o…. kotach, zarówno domowych jak i dzikich.

Oglądanie kolorowych zdjęć tych zwierząt tak go pochłonęło, że zupełnie nie interesował się kto i co mówi, czy z jego obozu czy opozycji. W ten sposób dał kolejny dowód, gdzie ma Sejm, posłów, Polaków. Niech sobie mówią, co chcą, kłócą się, biorą za łby i tak będzie, tak jak on postanowi.

Takiej okazji, bezprzykładnego lekceważenia obowiązków posła i lekceważenia telewidzów oglądających wydarzenia w Sejmie „na żywo”, nie mogły nie zauważyć i pominąć światowe media. Podobno nawet Donald Trump obejrzał zaczytanego podczas debaty sejmowej w kocim albumie  Jarosława Kaczyńskiego.

Ciekawe, czy po tym wydarzeniu PiS zyska parę punktów czy wręcz przeciwnie? Ciekawsze jest jednak to, że żaden z marszałków i wice, prowadzących debatę i głosowanie nie zauważył nic niestosownego w zachowaniu posła Kaczyńskiego…

ANDRZEJ MARTYNKIN