Jak MON z Patriotami się zabawia

Bo to wygląda na zabawę. Usiadło kilku niby specjalistów w mundurach i wymyślili sobie coś, co jeszcze nie istnieje. Bogate państwo (czyli my wszyscy) przecież za to zapłaci. A zapłaci tym bardziej, czyli my zapłacimy, że przecież wojna z Rosją jest tuż, tuż. Z dużym skrócie, to my zapłacimy za rozwój amerykańskiej technologii wojskowej.

Rząd amerykańskiej klepnął sprzedaż systemu Patriot naszej zagrożonej ojczyźnie. Kongres pewnie tez się do tej decyzji przychyli. A dlaczego nie? Skoro Polacy chcą kupić coś, co jeszcze nie istnieje? A skoro nie istnieje, to tak naprawdę Polacy będą musieli zapłacić za stworzenie tego co nie istnieje. Ale skoro taka wola ministra ogarniętego panicznym strachem przed Moskwą…

System Patriot zamówiony przez Warszawę jeszcze nie istnieje. Amerykanie mają go dopiero stworzyć w oparciu o Polaków zamówienie. Polacy za prace koncepcyjne zapłacą. W zamian będą mogli korzystać z technologii (wypracowanej za nasze pieniądze) i produkować. Może nie całe baterie, ale jej istotne części. Ale nie na eksport. Pieniądze zapłacone Amerykanom za stworzenie tego cudeńka nigdy się Polsce nie zwrócą.

To nie jest kupowanie kota w worku, bo tu nawet worka nie ma…

Jak doszło do tego, że Polacy zamówili coś, co jeszcze nie istnieje? Mało tego. Jak można podawać opinii publicznej kwotę zakupu czegoś, co nie weszło jeszcze nawet w sferę projektowania?

Kilku, a może kilkunastu, tzw. ekspertów miało opracować warunki progowe dla zamówienia. Usiedli więc przed komputerami, odpalili Internet i szukali. Radarek weźmiemy sobie ten, ten system zarządzania walką, do tego jeszcze takie pociski i ma tego wszystkiego być razem osiem. Potem przelali to panowie na papier i wyszedł im najnowocześniejszy sprzęt na świecie.

Nie wiem, czy tak właśnie to wyglądało, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można to założyć. Tzw. eksperci nie dość, że wymyślili coś, co nie istnieje, to na dodatek poszczególne elementy tego czegoś produkowane są przez różne firmy. Aby to wszystko dograć trzeba będzie wykonać ogrom pracy koncepcyjnej, projektowej. I za to zapłacą Polacy, czyli my. My, każdy z nas, bo przecież to my finansujemy wydatki MON, opłaci amerykański przemysł zbrojeniowy.

MON podaje kwotę 30 mld zł, za którą chce zakupić 8 baterii systemu Patriot. Kiedyś mowa była o 50 mld. Ale jakiekolwiek teraz mówienie o jakichkolwiek pieniądzach to kolejny debilizm.

Z prac wykonanych przez Amerykanów może bowiem wyniknąć za kilka lat, że za te 30 mld, a może i nawet 50, będziemy mogli kupić np. pół baterii. A to z tej prostej przyczyny, że nikt jeszcze nawet nie przystąpił do wyliczeń kosztów opracowania koncepcyjnego oraz produkcji tego cudeńka, które panowie w generalskich mundurach sobie wymyślili.

Kolejny wielki sukces nowych władz niepodzielnie rządzących Polską od ponad dwóch lat. Kolejny sukces dotyczący doposażenia naszego zaniedbanego przez lata (wiadomo przez kogo) wojska, które jest ostatnią zaporą na drodze podboju Europy przez armię rosyjską.

Kraj się bogaci, ludzie żyją coraz dostatniej. Niech więc płacą za wymysły swoich wybrańców.

JERZY WARECKI