Eurowizyjna ściema

61. Konkurs Piosenki Eurowizji za nami. Za nami wmawianie widzom, że piosenkarz reprezentujący nasz kraj zajął któreś tam miejsce. Otóż nie, nie zajął żadnego miejsca, bo konkurs ten można tylko wygrać. Inni, w kilka minut po jego zakończeniu, już się w ogóle nie liczą.

eurowizja2

W parlamencie ukraiński doszło do awantury między zwolennikami urzędującego

prezydenta, a sympatykami Jamali, która reprezentowała Ukrainę na Konkursie…

Smutna to impreza, podczas której polityka zaczyna mieszać się ze sztuką. Zwycięstwo Ukrainy odebrano i w Kijowie, i w Moskwie jako prztyczek w nos dany Putinowi. W obu krajach internauci prześcigają się w wymyślaniu memów ośmieszających prezydenta Rosji. U nas też tego rodzaju „twórczości” nie brakuje, choć jest bardziej jednostronna.

Polskie jury przyznało Ukrainie maksa, czyli 12 punktów. Już słychać, że za wschodnią granicą mamy niewdzięczników, bo oni nam nie dali nawet marnej „1”. Ba, pojawiają się głosy, że Ukraińcy to złodzieje i oszuści oraz ludobójstwo wołyńskie przypominają. Tak, przegrywać, to my nie umiemy…

W Konkursie Piosenki Eurowizji zwycięzca może być tylko jeden. Tak jak w tysiącu innych konkursach. Ten różni się od nich tym, że poza pierwszym miejscem, nie ma żadnych innych, nie ma też żadnych innych nagród prócz statuetki dla reprezentanta zwycięskiego kraju i… obowiązku organizacji następnego konkursu.

Ileś tam lat temu, o czym przy okazji każdego konkursu przypomina nam się, Polska otarła się o ten zaszczyt. Oficjalnie nazywane jest to „drugim miejscem”. Na szczęście nie wygraliśmy. „Na szczęście”, gdyż nie było nas stać na organizację konkursu. I pod względem finansowym, i realizacyjnym , i nawet miejsca odpowiednie nie mieliśmy. I nadal nie mamy. Ale na konkurs Eurowizji pchamy się dalej.

ROKSY