Tany połówkowego balu

Marzenia się spełniają. Czasem po wielu latach. Spełnić mogą się tym bardziej, jeśli posiądzie się siłę sprawczą sprawiania np. władzę. I tak, to po latach, może spełnić się marzenie 9-latka o wyburzeniu znienawidzonego Pałacu Kultury i Nauki.

Akurat dzisiaj przypada druga rocznica zaprzysiężenia obecnego rządu. Ale połówkowy bal rozpoczął się już kilka dni temu. A właściwie to traw od tego pamiętnego dnia sprzed dwóch lat. Codziennie bowiem jesteśmy zarzucani kolejnymi sukcesami władzy, która tak chętnie dzieli się wieściami o nich z narodem, tzw. suwerenem.

A skora zapanowała moda na podsumowania, to i jak pozwalam sobie trzy grosze dorzucić.

Polska z pewnością stała się krajem bezpiecznym. Na tyle bezpiecznym, że służby powołane do ochrony tego bezpieczeństwa zaczynają narzekać na brak chętnych do pracy. Jak bowiem przekonać młodego, prężnego mężczyznę do włożenia policyjnego munduru i całego, nie tak znowu lekkiego wyposażenia bojowego, skoro nie ma z kim się zmierzyć, wypróbować wytrenowanych chwytów, ciosów, kopniaków.

To ja, to ja. Słyszycie, że to ja?…

Muzułmańskich terrorystów nie ma, lekarze-rezydenci opon pod siedzibą rządu nie palą, a jak już manifestacja to ze zniczami lub parasolkami w rękach i to z reguły w kobiecych lub starczych dłoniach. Jak żyć, panie ministrze, skoro przywalić nikomu nie można?

Na szczęście kolega od obrony przed zagrożeniem zewnętrznym ma się czym pochwalić. Nie będą Francuzi pluć nam w twarz i wciskać jakieś tam latające trumny skoro własne mamy wcale nie gorsze. Właściwie „własne”, bo amerykańskie lub włosko-brytyjskie, ale na polskiej ziemi śmigłowce składane. A wiadomo, że co na naszej ziemi to polskie. Z wyłączeniem oczywiście niemieckich obozów zagłady.

Polskie wojsko nie ma na czym latać, ale za to ma na czym jeździć. Albo będzie miało. Bo skoro stopień kapitana ma zostać zastąpiony rotmistrzem, czyli przypisanym do kawalerii (konnej, nie powietrznej), oznacza to powrót do tej formacji. Z pewnością będzie wspaniały wsparcie dla Wojsk Obrony Terytorialnej w walce ze Specnazem, który od lat szykuje się do zaatakowania naszej ojczyzny. A wiadomo, że tylko doskonale wyszkoleni na tygodniowych kursach żołnierze WOT będą w stanie tym mordercom ze Wschodu sprostać.

Z jednym – dzięki wspaniałej, dalekowzrocznej polityce  szefa ochronienia naszego środowiska przed wszelkim złem – już sobie nasza umiłowana władza poradziła. No może prawie. Śmiałym i odważnym manewrem prawie wybiła wroga, który z pewnością ze Wschodu do nas dotarł. I to w pień. Dosłownie.

Jedynie genialny umysł mógł wpaść na pomysł, aby walkę z kornikiem wprowadzić na znacznie wyższy jakościowo szczebel rozwoju. Nie trzeba walczyć z robakiem, wystarczy pozbawić go pożywienia i siedziby rozwoju. A tych miliony drzew? Przecież odrosną. A po nas choćby i pustynia, ale i tam też można wodę znaleźć.

Nie udał się pomysł kontynuowania islamizacji narodu polskiego. Jednym ruchem, likwidując wieloletnie doświadczenie hodowli Arabów, zabezpieczyliśmy się przed tą zmorą.

Nie można zapomnie o darmowych lekach dla seniorów. Obu, no może trzech, ale za to darmowych. Żadna poprzednia władza nie miała takiej odwagi.

I oczywiście Rodzina 500+. Po dwóch latach, kiedy już program okrzepł i faktycznie pomógł wielu rodzinom mogliśmy się przekonać, że prawdziwym jego autorem był Naczelnik państwa. Ale naród wiedział o tym od dawna. I docenia skromność Wielkiego Budowniczego, Nieomylnego Stratega, Genialnego Umysłu, Niezłomnego Patrioty żyjącego od lat w cieniu swego niedościgłego idola.

Można mieć tylko nadzieję, że za następne dwa lata, podczas balu „maturalnego”, dowiemy się, że był On autorem wszystkich pomysłów. Po co więc ten cały rząd?

JAROSŁAW WARTEK