PolecaMY: Powrót Almanzora

Kilka lat temu rodzice podrzucali mi Agenta dołu, Świnkę, Laboratorium nr. 8, Matriarchat. Zabawa była przednia. I bez doszukiwania się podtekstów, aluzji i sugestii do istniejącego wtedy systemu, ustroju politycznego. Autor potrafił w doskonały sposób przenieść patologie funkcjonujące w polskim społeczeństwie na poziom satyry, literatury, teatru.

Marcin Wolski jest przykładem, jednym z wielu, satyryków tworzących w okresie, kiedy o każde niemal słowo trzeba było walczyć z wszechpotężną cenzurą. Jak Jacek Fedorowicz (mój idol zresztą), którego również przybliżali mi rodzice na taśmach kasetowych odtwarzanych na prastarym sprzęcie. Jak Stanisław Tym, którego scenariusze przełożone na filmowy ekran stały się kultowymi.

Tak samo, albo podobnie, było z Wolskim. Przynajmniej do czasu, kiedy funkcjonował w oparach absurdu poprzedniej epoki.

Nawet po odzyskaniu tzw. wolności, kiedy wydawało się, że satyrycy mają w końcu pełne pole do popisu (uwaga korekta!) Wolskiemu jeszcze udawało się tworzyć coś, co było śmieszne i rozśmieszało. Ale z czasem, ten wybitny kiedyś autor i wybitny satyryk, zmienił się w nie za bardzo wybitnego działacza politycznego, piewcę, jego zdaniem, jedynie słusznej opcji politycznej (kiedyś) i obecnie rządzącej. Nie bez zasług bowiem został dyrektorem któregoś tam programu publicznej telewizji narodowej.

Powrót Almanzora to trzecia część serii poświęconej Igorowi Rykowi. Człowiekowi zaplatanemu w (zdaniem autora) tzw. zamach smoleński (pierwszy tom), potem w nieudane porwanie prezydenta Rosji (drugi), gdyż był to jedynie jego dubler, w końcu w wykrycie światowego spisku, w którym biorą udział kolony największych zbrodniarzy hitlerowskich (właśnie Powrót).

W tej książce jest wszystko. Wszystko, co zdrowy rozsądek potrafi uznać za możliwe, a nawet niemożliwe. Jest kpina ze służb moskiewskich oraz (w kontraście) super mózgi polskiego kontrwywiadu. Jest nawet próba wykreowania przyszłych (po trochu i obecnych) polskich sojuszy.

Nade wszystko jest jednak wszechpotężnych strach przez islamskimi bojownikami. I tymi prawdziwymi o korzeniach stamtąd i tymi, którzy dali się terrorystycznej ideologii przekabacić. Mało tego. Okazuje się, że całe państwo ISIS to nic innego, jak wymysł prezydenta Rosji. Jakie to wygodne. Politycznie oczywiście.

Powrót Almanzora jest tak przewidywalny, jak każde niemal wystąpienie polityka obecnie rządzącej w Polsce partii w sprawie zagrożenia terrorystycznego naszego kraju. Właściwie po przeczytaniu ¼ treści można z bardzo dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, co będzie działo się dalej. A chyba nie temu służy tzw. literatura z gatunku political fiction. Bo do niego niektórzy Powrót zaliczają.

Osobiście wolałbym zaliczyć ją to dość prymitywnej agitki (słowo pewnie autorowi doskonale znane) w ramach istniejącego sytemu rządów. Dlaczego więc, mimo tak wielu krytycznych uwag, pozycje tę polecam? Z prostego względu. Czasem warto wiedzieć, co zacietrzewieni, zaślepieni, tzw. autorzy tworzą. Aby mieć perspektywę, pole do porównania.

Niestety w tym przypadku również możliwość zaobserwowania upadku naprawdę znakomitej klasy kiedyś satyryka. Nie wszyscy jednak potrafią odnaleźć się w nowych, choćby najbardziej wyczekiwanych, czasach.

JAKUB WYRWAŁ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *