Zdziwienia… Prezydent z jajami?

Sympatyków sieciowego tzw. PAD-a (Prezydenta Andrzeja Dudy) jest coraz mniej. A to z tej prostej przyczyny, że głowa państwa nie chce być jedynie, jak jej poprzednik, „długopisem” podpisującym wszystko, co mu jego pryncypał do podpisu podsunie. Prezydent miał czelność zawetować ustawy, które jego poplecznicy chcieli uchwalić. I zaczęło się.

PAD nie tylko nie daje się swojemu prezesowi (kiedyś przypomniał, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków, bo przecież był w wyborach wysunięty na to stanowisko prze określone ugrupowanie polityczne), ale również jego przydupasom. Miał, być może, odwagę zawetować projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa  i Sądzie Najwyższym. Kto go do tego namówił? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Tak samo, jak nigdy się nie dowiemy, dlaczego po ponad roku zdecydował się powiedzieć swojemu podwładnemu, ministrowi Obrony Narodowej, zdecydowane: NIE.

Naczelnik Państwa jeździł do Pałacu Prezydenckiego, już chyba ze cztery razy, i próbuje wytłumaczyć PrezydentowiRP, że skoro została przez niego namaszczony, to nie ma prawa jemu się przeciwstawiać. Ten z kolei, po raz kolejny, próbuje udowodnić, że jest lepszym prawnikiem i na partyjne podporządkowanie najważniejszych instytucji prawa w Ojczyźnie nie pozwoli.

Andrzej, co Ty do k…wy wyrabiasz?! Przecież ustaliliśmy, że robisz, co Ci każemy. A ty teraz jakieś jaja sobie robisz…

Ma gościu jaja. Bo to tak jakby otwarcie Ojcu Chrzestnemu się przeciwstawił. A to, jak wiemy z historii, jest krokiem dość desperackim.

Tak samo, jak przeciwstawianie się szefowi od nie-obrony narodowej naszego kraju. Ten drugi chce swoich ludzi, za wybitną służalczość, mianować generałami, a głowa państwa mówi: NIE! Ma do tego prawo, bo konstytucyjnie jest od szefa rozbrajania naszego kraju ważniejszy.

Szkoda, że Konstytucja RP nie mówi nic o zwierzchnictwie głowy państwa nad ministrem zdrowia. Może, gdyby tak było, nie pozwoliłby na wywalenie na króliki prawie 3 mln złotych, które mają przekonać polskie kobiety do parzenia się na potęgę. I oczywiście rodzenia. Bo parzenie się bez sensu nie ma przecież celu.

Tak bowiem twierdzi Kościół, czyli instytucja dla PAD-a najważniejsza. Przynajmniej po wytartych spodniach na kolanach można tak sądzić. Ale okazuje się, że Kościół w Polsce to nie jest wyłącznie Ojciec z Torunia. Bo kiedy ten chciał PAD-a sprowadzić na ziemię i wypomniał mu jego weta, ten odbił piłeczkę i przypomniał Ojcu, że z tą reformą (sądów) Naczelnik się spóźnił. Bo skoro jest to tak WAŻNA dla wszystkich Polaków sprawa (tak przynajmniej można z wielu ust usłyszeć), to dlaczego tak długo (prawie dwa lata) z nią zwlekano. I dlaczego ta reforma jest tak kiepska, słaba, niekonstytucyjna?

Nikt nie wie, czym zakończą się negocjacje Prezydenta RP z Naczelnikiem Państwa., bo nikt nie wie, o czym panowie w zaciszu gabinetu rozmawiają. Tak to teraz właśnie jest. Mało tego. Nikt nie wie, na czym w szczegółach polega prezydenckie weto. Nikt nie wie, na czym polega prezydencki projekt nowych ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Panowie negocjują, a Naród nie wie nawet o czym. Ale widać tak musi być. Teraz.

Podsumowując; głowa państwa przeciwstawiła się rządowi (weto ustawy, brak nominacji generalskich), Naczelnikowi Państwa (cztery spotkania face to face i nic), głowie Kościoła Polskiego, Ojcowi z Torunia. Ma przechlapane. Wystarczy poczytać wpisy na portalach społecznościowych: to już nie jest prezydent namaszczony przez Naczelnika – on od tego namaszczenia ucieka.

Naród (ten lepszego sortu) tego nie rozumie. Nie rozumie, jak człowiek do niedawna nikomu nieznany, wyniesiony na najwyższy urząd w państwie, może okazać się takim niewdzięcznikiem. Do tego stopnia, że nie chce być sługusem, podnóżkiem, podwładnym Naczelnika Państwa i jego przydupasów.

Można Andrzeja Dudy nie lubić. Można uważać go za piorunochron, odgromnik nieograniczonej władzy. Można śmiać się z niego za dziury wytarte na kolanach. Można podejrzewać go o zdradzanie małżonki i romans z… wiadomo kim. Ale przynajmniej przez chwilę można odnieść wrażenie, że gościu ma jaja. Tak po męsku, ale i każda kobieta to zrozumie.

Pytaniem tylko pozostaje, jak długo będzie miał te jaja. I czy przypadkiem widmo kolejnej kadencji nie spowoduje, że te jaja straci.

JAN WYKOREK