Malowane lale na straży parlamentu

Pióropusze do czapek, albo skrzydła przypominające te husarskie pojawią się podobno dopiero za dwa lata. Tak samo halabardy. Na razie zmiany mają być ograniczone do galowych mundurów, szabli przy boku i wysokich butów. Tym prostym zabiegiem posłowie chcą podnieść swój prestiż.

Tak, wyłącznie swój. Niewielu bowiem zauważyło, że nasza ukochana nowa władza uwielbia fotografować się na odpowiednim tle. Ministrowie na tle podległych formacji, pani premier tematycznie, zależnie od sytuacji, i tylko posłom bez kumoterskich układów gwarantujących państwową pensję pozostają szare lub co jaśniejsze ściany.

Minister od policji za plecami ma umundurowanych funkcjonariuszy w strojach służbowych, rzadziej bojowych z tarczami, długimi pałami, w kamizelkach kuloodpornych, ale pewnie i na to przyjdzie czas.

Minister od wojskowości i udowadniania, że czasem coś tam słyszy, uwielbia pokazywać się na tle sprzętu wojskowego wmawiając przy okazji, że jest wyłącznie polskiej produkcji  Albo na tle żołnierzy w pełnym rynsztunku bojowym.

Podobno już trwają ćwiczenia nowej Straży Marszałkowskiej w rozpędzaniu zgromadzeń pod budynkami sejmowymi…

Pani premier jedzie do poszkodowanych w nawałnicy, a potem występuje na tle strażaków. A jak mówi o służbie zdrowia to koniecznie na tle ambulansów.

Nawet minister od wycinania drzew prawie zawsze ma swoje tło, najczęściej umundurowanych leśników. Jeszcze nie w mundurach galowych, ale poczekajmy. I ten dzień pewnie nadejdzie.

Jakiś debil od wizerunku ekipy rządowej wmówił politykom i funkcjonariuszom państwowym, że Polacy uwielbiają celebrytów. A jak wiadomo celebryci uwielbiają sesje fotograficzne na tle tzw. ścianek. I przekonano tychże polityków, że powinni zachowywać się jak celebryci i pokazywać się na tle ścianek. Najlepiej żywych, bo to jeszcze dodatkowo będzie symbolizowało związek z narodem.

A potem wystarczy tak ustawić kamerzystów telewizyjnych, i fotoreporterów prasowych, aby wyeksponować „bohaterów” wystąpienia, ale i tło jednocześnie.

Ale są też trochę poszkodowani. O ile ministra rolnictwa można ustawić na tle wypasionych maszyn rolniczych, niszczącego służbę zdrowia na tle niedobitków zawodu lekarskiego, którzy już spakowani czekają na dzień wylotu, wiecznie zadowoloną z siebie minister od zaniżania poziomu edukacji na tle dzieci, którym jeszcze większej krzywdy nie zrobiła, to co zrobić np. z ministrem od San Escobar. Nie na co dzień można złapać go na tle budynku Rady Bezpieczeństwa ONZ, do której to wprowadził Polskę tylko dlatego, że innych kandydatur nie było. Pozostają ściany ministerialne lub sejmowe.

Nie zawsze można ministra sportu ustawić na tle Stadionu Narodowego, który zresztą powoli staje się miejscem organizacji imprez wszelkich, a czasem nawet sportowych. Ale można go zawieść pod pomnik Kazimierza Deyny. Nie ma chyba lepszej „ścianki” niż bohater naszego sportu narodowego.

Łatwiej o wiele ma minister, która najpierw w imieniu rządu zabiera nam pieniądze w postaci podatków, a potem je daje wmawiając, że do rząd je wypracował. Wystarczy postawić ją na tle kilku wózków z niemowlakami, a ściankę uzupełnią jeszcze uśmiechnięte matki z siatami pełnymi zakupów, na które ich wcześniej nie było stać.

A posłowie? Zwłaszcza ten poseł najważniejszy?

Dla niego ścianką nie może być zapyziała elewacja budynku jego siedziby i dlatego biegiem stamtąd ucieka. Tak samo w przypadku sejmowych korytarzy. Tu za „ściankę” robią czasem barczyści mężczyźni, którzy go otaczają, ale problem w tym, że to prywatna inicjatywa. A za „prywaciarzami” obecna władza, tak jak i poprzednia sprzed lat, nie za bardzo przepada.

Nie ma więc co się dziwić, że pojawił się pomysł, aby straż tzw. marszałkowska w końcu reprezentowała odpowiedni poziom. Wizerunkowy oczywiście. Posłowie nie życzą sobie, aby za ich plecami, za „ścianki” robili jacyś tam zarośnięci, posiwiali, podtatusiali panowie. W dodatku z uniformach przypominający windziarzy.

Będzie więc rewolucja. Wielostopniowa. Na początek ma być zwiększona liczebność strażników parlamentu prawie o drugie tyle. Dostaną też galowe mundury, do nich wysokie buty i szabelki do boków. Niezbędne będzie oczywiście przeszkolenie w zakresie posługiwania się tym rodzaje broni, czyli salutowania. Bo tylko do tego będzie im ona potrzebna.

Za dwa szable będą uzupełnione o halabardy. O wiele łatwiej będzie można za ich pomocą odsuwać na bezpieczną odległość co bardziej natarczywych. Pamiętajmy, że będzie to rok wyborów parlamentarnych.

Strażnicy dostaną więc też dodatkowo karaceny ze srebrnymi łuskami. Czapki przypominające obecnie bardziej te milicyjne zostaną zastąpione szyszakami. Każdy ze strażników prócz szabli zostanie wyposażony również w nadziak.

Trwają jeszcze dyskusje nad husarskimi skrzydłami i konnicą, ale te tematy zostaną chyba odsunięte do czasu budowy na terenie Sejmy odpowiedniej stajni dla 270 koni i 30 zapasowych.

Osobiście się nie dziwię. Narodowa telewizja zbyt często pokazuje naszego największego wroga zza wschodniej granicy, który występuje w otoczeniu strażników przebranych w mundury gwardii carskiej. Skądś wzory trzeba przecież czerpać.

JAKUB WYRAŹNY