Będą pieniądze na chore wojsko

Prezydent klepnął nowelizację ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych. Prezydent nie klepnął ustawy o zmianach w finansowaniu służby zdrowia, bo takiej ustawy nie ma. I długo nie będzie. Nie ma jej kto przygotować, zaproponować rządowi i Sejmowi. Zresztą po co. Ważniejsze od zdrowia narodu jest zbrojenie się, bo przecież wróg stoi u bram.

Lekarze rezydenci niech sobie strajkują. Jeśli nie chcą pracować w Polsce mogą z niej wyjechać. Z drugiej strony jak sobie postrajkują, to z korzyścią, bo schudną. Przecież ostatecznie nie tylko dla pieniędzy człowiek pracuje, liczy się też idea. Gdyby tak zebrać wszystkie głupoty, które wygadują tzw. przedstawiciele narodu na temat strajkujących, to zapewne byłaby to zbiorowa nagroda skończonej głupoty.

Głodujący lekarze mają pecha. Nie są górnikami czy hutnikami i nie podpalą pod siedzibą pani jeszcze premier samochodowych opon. Nie zablokują, jak rolnicy, urzędu swoimi plonami, siedziby swojego jeszcze ministra, bo Radziwiłłom nie taki rokosz straszny. Zresztą, czy był w historii choć jeden z tego rodu, który dla Ojczyzny się zasłużył?

Prezydent podpisał ustawę, która zmieni sytuację Wojska Polskiego i (…) naszego bezpieczeństwa – pochwalił głowę państwa minister za czołgi i łodzie podwodne odpowiedzialny. Gorzej tylko, że najprawdopodobniej za kierownicami tych czołgów i sterami tych łodzi będą siedzieli chorzy polscy żołnierze.

Kilka lat temu miałem okazję rozmawiać z lekarzem, którzy kwalifikował naszych pilotów do szkoleń w USA na przejmowanych właśnie pod skrzydła polskiego lotnictwa F-16. O ile taki pilot nie miał kłopotów z dopuszczeniem do lotów w Polsce, to w Ameryce, gdzie kryteria zdrowotne są o niebo wyższe, już był kłopot. Ale na te szkolenia kierowali przecież dowódcy, więc leciał kwiat. A potem ten kwiat na miejscu wiądł i niepyszny wracał.

Są pieniądze na zbrojenia, na kupowanie i modernizowanie, na wspomaganie polskiego przemysłu zbrojeniowego i przemysłu zbrojeniowego sojuszników, od których broń kupujemy i będziemy kupować. Ale na leczenie narodu pieniędzy nie ma. Tzn. są, bo przecież nikomu jeszcze takiej pomocy się nie odmawia. A że czekać na najpilniejsze zabiegi ale nie zagrażające życiu, a najwyżej zdrowiu, trzeba miesiącami, nawet latami, to przecież zupełnie inna broszka. I to nie ta premierowa.

Prezydent i minister zapowiadają zwiększenie liczebności armii polskiej. Tym samym będzie więcej Polaków, którzy nie łożą ani złotówki na naszą służbę zdrowia, a czerpią z niej garściami. Za nasze oczywiście pieniądze, bo my za nich płacimy.

Płacimy za leczenie wszystkich żołnierzy i funkcjonariuszy służb mundurowych Macierewicza i Błaszczaka. Płacimy za leczenie prokuratorów Ziobry, a za chwilę i za leczenie Ziobry sędziów płacić będziemy. Nawet za zdrowotne górników.

Kolega „bawił się” we własna firmę. Kiedy ją zlikwidował musiał pójść na bezrobocie, żeby mieć darmową opiekę zdrowotną. Oczywiście za niego również płacimy. Za wszystkich bezrobotnych. Ale osobiście wolę płacić za nich niż za wypasionych sędziów, prokuratorów, mundurowych, którzy przecież pracują, jak większość z nas, Ale oni płacić składek zdrowotnych nie muszą. Zresztą emerytalnych też. Zgodnie z prawem. I to jest tzw. solidarność społeczna, która ma zapanować i wszystkim dostarczyć wymiernych korzyści. Jak widać nie wszystkim.

Prezydent z Naczelnikiem urządzają sobie pogaduszki, kto ma mianować sędziów i członków rady sądownictwa. Dyskutują nad projektem dwóch ustaw, które mają chyba po jednym zdaniu. Prezydent zwykle ma niewiele do powiedzenia, bo albo odsłania tablice sobie poświęcone (jak ostatnio w Poznaniu), albo klęczy przed grobami zmarłych. To ostatnie zresztą wychodzi mu najlepiej. O sytuacji w służbie zdrowia nie wypowiada się, bo zdrowy jak tur i do tego jeszcze wysportowany.

Tak samo jak Naczelnik. Tzn. nie tak samo wysportowany, ale tak samo olewający. Ale jego to akurat to można zrozumieć; zajmuje się sprawami tak ważnymi dla całego Narodu i całego Państwa, buduje jego mocarstwową pozycję, aby ludziom żyło się jeszcze dostatniej, a partia, jego partia rosła w siłę.

I nie będą mu w tym przeszkadzali jacyś tam lekarze, którym pracować się nie chce.

JAROSŁAW WOLNIAK